W przypadku problemów z logowaniem wyczyść ciasteczka, a jeśli to nie pomoże, to użyj trybu prywatnego przeglądarki (incognito).

Brak seksu ze strony faceta

Collapse
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts
  • Stokrotka1234
    Świętoszek
    • Apr 2020
    • 1

    Brak seksu ze strony faceta

    Dzień dobry, piszę tu w sprawie problemów z seksem z związku. Wiem, że jest dużo podobnych tematów, ale chciałam opisać ten moj konkretny przypadek i trochę się wyżalić .
    Jestem z facetem od około ośmiu miesięcy, od razu po poznaniu zaiskrzyło, wielka miłość, poszliśmy stosunkowo szybko do łóżka. Było cudownie, najlepiej jak mogłam sobie to wyobrazić. Początkowo kochaliśmy się wszędzie, on nie mógł ode mnie oderwać rąk, całe dnie w łóżku. Robiło się coraz ostrzej, zauważył ze lubię lekka dominację ze strony faceta i dopasował się do tego, a ja byłam w siódmym niebie. Był jeden problem: Nie dochodził w czasie stosunku, jedynie podczas seksu oralnego albo ręką. Mówił że długo był sam, przyzwyczaił się do masturbacji i potrzebuje trochę czasu. Było mi trochę przykro ze go nie zaspokajam, ale liczyłam na to że to sytuacja czasowa.
    Po dwóch-trzech miesiącach stracił zupełnie zainteresowanie seksem. Pamietam kiedy raz w trakcie stosunku poprosiłam go żeby był trochę ostrzejszy, a on wtedy powiedział ze przeprasza, ale to nie jest on, ze nie chce niczego udawać. Zrobiło mo się głupio, poczułam się zawstydzona tym, ze kręcą mnie rzeczy które jego zupełnie nie i ze musiał udawać
    A potem było jeszcze gorzej, jeżeli seks to tylko z mojej inicjatywy, nigdy nie miał ochoty, mówił, ze później, ze jest zmęczony. Czuje się z tym paskudnie, czuje się zupełnie nieatrakcyjna. Mówi ze mnie kocha, okazuje mi czułość na różne sposoby, ale zero namiętności. Popadam w straszne kompleksy. Zawsze wydawało mi się że jestem dosyć atrakcyjna, miałam duże zainteresowanie wśród mężczyzn, a teraz odrzucam swojego własnego faceta, czuje się jak obrzydliwa trolica... Próbowałam o tym z nim rozmawiać wielokrotnie, ale on jest raczej zamknięty, mówi ze to tylko jego wina, że ma problem ze sobą, że seks mu przestał sprawiać przyjemność.
    Być może na tą sytuacje ma wpływ rozwój jego sytuacji zawodowej. Zmienił prace na taką, która miała być lepsza, ale w rzeczywistosci okazała się gorsza i boryka się z problemami finansowymi. Nie jest źle, daje sobie radę i teraz rozgląda się za czymś innym, ale bardzo się tym przejmuje i mam wrażenie że to ujma dla jego męskości. Staram się go wspierać w tej sytuacji, wierze że szybko mu się uda zmienić pracę, a on doskonale wie ze pieniądze nie maja dla mnie żadnego znaczenia- tym bardziej jego pieniądze.
    Nie wiem co robić, co jest prawdziwa przyczyna tej sytuacji.. Bardzo go kocham, po raz pierwszy w życiu mam poczucie że to ta właściwa osoba. Nie wierze, ze nie ma na to rozwiązania. Z drugiej strony moje frustracje rosną, często fantazjuje o seksie z innymi facetami i zastanawiam się jakby z nimi było, mimo ze kocham mojego. Jestem młoda, to normalne ze potrzebuje seksu... Czasami marze żeby po prostu ktoś się ma mnie rzucił. Próbowałam go namówić na wizytę u seksuologa, byłam już na dobrej drodze, kiedy zarządzona została izolacja i teraz pewnie nieprędko będzie możliwość konsultacji u specjalisty Bardzo zazdroszczę wszystkim parom które maja udany seks, albo które maja jakikolwiek seks. My nawet nie zdążyliśmy się nauczyć siebie wzajemnie zanim to się wszystko skończyło
    Przepraszam za tak długa i nudną wiadomość ale musiałam się wyżalic, jeżeli ktoś jest w stanie mi cokolwiek doradzić to bardzo proszę o pomoc i wsparcie.
  • daj_mi
    Emerytowany PornoGraf
    • Feb 2009
    • 4452

    #2
    No hej.
    Pomogłoby ciut, jakbyś dodała ile macie lat i orientacyjne doświadczenie seksualne. Facet mi wygląda na prawiczka

    No i trochę... witaj w moim świecie. Na początku było fajnie, bardzo fajnie, też się pojawiło trochę ostrzejszego seksu, potem były etapy takiej czułości i stopniowego seksu zanikania, potem w ogóle nie pojawiał się tygodniami, teraz udało nam się wypertraktować takie raz na miesiąc, czasem nawet dostaję gratisowy

    Mój facet nigdy nie miał dużego libido, ja go zdecydowanie obudziłam, no ale to było mocno krótkotrwałe. Też był mocno uzależniony od porno, odstawił, bo ten seks ze mną raz na 3-4 tygodnie mu wystarcza w zupełności.

    Myślę, że z seksem byłoby znaaacznie gorzej, gdybym w międzyczasie nie wyciągnęła, co go kręci. A nie było łatwo, bo on bardzo się wstydzi swoich upodobań, uważa je za obrzydliwe i nie do zaakceptowania - jest (na razie tylko platonicznym) fanem zdrady kontrolowanej. W efekcie wystarczy, że trochę dłużej zapatrzę się na sąsiada albo wspomnę o jakimś byłym, a on jest już czujny jak cośtam wspomnę z przeszłości, pofantazjuję o tym, co mogłoby być, to sam się nakręca, zaczyna opowiadać sprośne historyjki i jakoś to leci.
    ALE gdybyśmy tego nie mieli, gdyby nie czuł, że może mi to wyznać i dalej dusił w sobie (jak ze wszystkimi swoimi poprzednimi dziewczynami), to tego seksu naprawdę byłoby co kot napłakał, bo jego w zasadzie inne rzeczy nie kręcą.

    Plus do tego też jest z tych, co jak wsiądzie mu na głowę praca, jest jakiś ważny projekt, miał spięcie z szefem, ktoś na niego w pracy krzywo spojrzał - to o seksie mogę zapomnieć na kilka tygodni.
    Aaaa ożywia się wybitnie w czasie przelewów

    WIĘC takie kombo posuchowe, to tak na ogół miks różnych akcji:
    - małych potrzeb seksualnych
    - być może baaardzo skrytych pragnień, bardzo wąskiej specyfiki tego, co go nakręca (mogłam trafić gorzej, mogły być zwierzęta albo nie wiem, zakładania strapona i okładanie porem)
    - bardzo przeżywania tego, co naokoło i od razu blokowania się na seks

    No i łatwo nie jest.

    Pomaga mi myśl, że to nie moja wina. Zapewnienie sobie dawki "babskiej" energii, czegoś dla siebie - taniec, spa, masaż, wino z kumpelą.
    Zauważanie drobnych czułości z jego strony.

    I też jasne stawianie sprawy, komunikaty typu "czuję się zaniedbywana przez Ciebie", "idę się podotykać, chcesz dołączyć?", "nie uprawianie seksu przez miesiąc to zdecydowanie za długo, ogarnij się" ;]

    Przykro mi, ale to się raczej nie zmieni w dłuższej perspektywie. Mi pomaga to, że wyszalałam się za młodu (i to w sumie pomaga naszemu związkowi, bo on lubi o tym słuchać ). To, że miałam gorszych facetów, a ten poza sferą seksu jest naprawdę w porządku.
    No i nie ukrywam, też trochę to, że jego konikiem jest ten cuckold, co daje mi nadzieję, że kiedyś nie będzie miał nic przeciwko zaproszeniu kogoś, żeby zająć jego miejsce, gdy on będzie patrzył
    Wielkość tkwi w perwersji. Wszystkie moje opowiadania erotyczne.

    Regulamin forum

    Skomentuj

    • wiarus
      SeksMistrz
      • Jan 2014
      • 3264

      #3
      Ciężki temat i bardzo wam dziewczyny współczuję - serio.
      Kiedyś przerabiałem odwróconą sytuację i mimo wielu prób nie znalazłem dobrego wyjścia.
      W terminologii szachowej jest to jak ostrzeżenie: "szach", jeden niewłaściwy krok i skutkiem jest przegrana rozgrywki. Można jeszcze poddać partię.

      Ja poddałem.
      "Jesteś samotny? Tak, lecz tylko w towarzystwie ludzi."
      James Jones - Cienka czerwona linia

      Skomentuj

      • anyway90
        Erotoman
        • Mar 2019
        • 524

        #4
        Ja też współczuję. Też przerabiałam. Jak wychodziłam z inicjatywą, to nawet było ok. Ale trudno cieszyć się seksem, jeśli za każdym razem trzeba zabiegać i się o niego upominać...

        @daj_mi - Twoja historia to jest wypisz wymaluj moja z przeszłości. Dosłownie, pokrywa się niemal wszystko, kwestia upodobań partera, kwestia tego, że nie było łatwo je "wyciągnąć" i zdefiniować, itd.

        Największym problemem jest brak rozmowy, moim zdaniem. I jeżeli chcesz szukać poprawy, @Stokrotka1234, to od tego bym zaczęła. Chociaż z tego, co piszesz, próbowałaś/próbujesz z marnym skutkiem.

        Ja, podobnie jak @wiarus, dobrego wyjścia nie znalazłam i po długim czasie się poddałam, chociaż jakość i częstotliwość seksu to nie były jedyne przyczyny, że "nie wyszło". No ale pewnie każdy inaczej znosi brak seksu i w ogóle brak zainteresowania drugiej strony seksem.

        Skomentuj

        • Astraja
          PornoGraf
          • Nov 2005
          • 1166

          #5
          Współczuję, doskonałe wiem jak to jest...

          Mój poprzedni związek tak wyglądał przez parę miesięcy. Czułam sie niekochana, nieatrakcyjna, niechciana. W pewnym momencie czułam, jakbym żebrała o seks i te wieczne odmowy z tak głupich powodów, że aż sie żyć odechciewalo. Brak seksu, albo wymuszany seks powodował moją wieczną złość, frustrację, niemal agresję, kłótnie, wymówki itp

          Współczuję wszystkim, którzy tego doświadczają. Nie wyobrażam sobie tego powtarzać. Owszem, seks nie jest najważniejszy, ale jak się w łóżku nie układa to przenosi się to na zwiazek i odwrotnie.

          Szczerze? Nie wierzę w przyszłość związku w którym ta sfera w ten sposób wygląda, zwłaszcza jeśli ta druga osoba nie chce rozmawiać, nic zmienić. Poza tym są różne temperamenty i potrzeby i ciężko wymagać od kogoś by sie do czegoś zmuszał.

          Ja np nie dogadałabym się z facetem, który chce kobiety dominującej w łóżku. Ok, mogłabym od czasu do czasu spróbować, ale na pewno wyczulby, że to nie moja bajka, nie cieszy mnie to, więc nie daje z siebie 100%. I tak samo działa to w drugą stronę.
          Takie jak Ty mają kwiaty we włosach, ale poza tym noszą demony w głowach.

          Skomentuj

          • al64
            Świntuszek
            • May 2015
            • 59

            #6
            Napisał Mistrzu93
            niedługo ślub...
            Oj... zastanów się...

            Skomentuj

            • AC-DC
              Seksualnie Niewyżyty
              • Dec 2010
              • 251

              #7
              Napisał Mistrzu93
              Też mam mega podobą sytuacją w drugą stronę i też nie wiem jak to rozwiązać bo próbowałem na różne sposoby i nic, z raz czy dwa razy w miesiąciu ma wielką ochotę i tyle, na początku było zdecydowanie lepiej, zdarzało się*kilka razy z rzędu a teraz to nie ma mowy, raz i spać. U mnie to podwójny problem bo każdy możliwy aspekt wspólnego życia oprócz tego jednego gra i działa na niesamowicie dobrym poziomie. 5 lat razem, niedługo ślub...

              Ciekawe skąd u niej taki spadek libido lub awersja do seksu. Coś tu zwyczajnie nie gra. Nie chcę być złośliwy, ale może ma kochanka, który ją zadowala, a Ty jesteś tylko jako stabilny koleś do związku. Inna sprawa, że piszesz zbyt ogólnikowo, żeby cokolwiek Ci doradzić.

              Dla mnie związek bez seksu to jak gra w piłkę bez piłki. Nawet jak pod koniec długoletniego związku spadało mi zainteresowanie partnerką, to ten seks jednak był. Sytuacja, w której nie ma seksu w relacji jest dla mnie nie do pomyślenia. Uważam to za logiczne następstwo bliskości, za którą idzie fizyczna czułość, której efektem jest seks.

              Chyba, że w ogóle zabierasz się za temat od dupy strony, a ona inaczej wyobraża sobie seks niż Ty to próbujesz zainicjować.


              Do postu stokrotki się nie odnoszę, bo wygląda mi zdecydowanie podejrzanie.
              0statnio edytowany przez AC-DC; 16-04-20, 14:10.
              Sex is not enaugh

              Skomentuj

              • AC-DC
                Seksualnie Niewyżyty
                • Dec 2010
                • 251

                #8
                Fajnie, ale z Twoich postów na tym forum wynika, że te problemy się ciągną od dość dawna i wcale nie jest lepiej.Radziłbym zasięgnąć opinii specjalisty.
                Sex is not enaugh

                Skomentuj

                • DopamineBoy

                  #9
                  Napisał Stokrotka1234
                  Dzień dobry, piszę tu w sprawie problemów z seksem z związku. Wiem, że jest dużo podobnych tematów, ale chciałam opisać ten moj konkretny przypadek i trochę się wyżalić .
                  Jestem z facetem od około ośmiu miesięcy, od razu po poznaniu zaiskrzyło, wielka miłość, poszliśmy stosunkowo szybko do łóżka. Było cudownie, najlepiej jak mogłam sobie to wyobrazić. Początkowo kochaliśmy się wszędzie, on nie mógł ode mnie oderwać rąk, całe dnie w łóżku. Robiło się coraz ostrzej, zauważył ze lubię lekka dominację ze strony faceta i dopasował się do tego, a ja byłam w siódmym niebie. Był jeden problem: Nie dochodził w czasie stosunku, jedynie podczas seksu oralnego albo ręką. Mówił że długo był sam, przyzwyczaił się do masturbacji i potrzebuje trochę czasu. Było mi trochę przykro ze go nie zaspokajam, ale liczyłam na to że to sytuacja czasowa.
                  Po dwóch-trzech miesiącach stracił zupełnie zainteresowanie seksem. Pamietam kiedy raz w trakcie stosunku poprosiłam go żeby był trochę ostrzejszy, a on wtedy powiedział ze przeprasza, ale to nie jest on, ze nie chce niczego udawać. Zrobiło mo się głupio, poczułam się zawstydzona tym, ze kręcą mnie rzeczy które jego zupełnie nie i ze musiał udawać
                  A potem było jeszcze gorzej, jeżeli seks to tylko z mojej inicjatywy, nigdy nie miał ochoty, mówił, ze później, ze jest zmęczony. Czuje się z tym paskudnie, czuje się zupełnie nieatrakcyjna. Mówi ze mnie kocha, okazuje mi czułość na różne sposoby, ale zero namiętności. Popadam w straszne kompleksy. Zawsze wydawało mi się że jestem dosyć atrakcyjna, miałam duże zainteresowanie wśród mężczyzn, a teraz odrzucam swojego własnego faceta, czuje się jak obrzydliwa trolica... Próbowałam o tym z nim rozmawiać wielokrotnie, ale on jest raczej zamknięty, mówi ze to tylko jego wina, że ma problem ze sobą, że seks mu przestał sprawiać przyjemność.
                  Być może na tą sytuacje ma wpływ rozwój jego sytuacji zawodowej. Zmienił prace na taką, która miała być lepsza, ale w rzeczywistosci okazała się gorsza i boryka się z problemami finansowymi. Nie jest źle, daje sobie radę i teraz rozgląda się za czymś innym, ale bardzo się tym przejmuje i mam wrażenie że to ujma dla jego męskości. Staram się go wspierać w tej sytuacji, wierze że szybko mu się uda zmienić pracę, a on doskonale wie ze pieniądze nie maja dla mnie żadnego znaczenia- tym bardziej jego pieniądze.
                  Nie wiem co robić, co jest prawdziwa przyczyna tej sytuacji.. Bardzo go kocham, po raz pierwszy w życiu mam poczucie że to ta właściwa osoba. Nie wierze, ze nie ma na to rozwiązania. Z drugiej strony moje frustracje rosną, często fantazjuje o seksie z innymi facetami i zastanawiam się jakby z nimi było, mimo ze kocham mojego. Jestem młoda, to normalne ze potrzebuje seksu... Czasami marze żeby po prostu ktoś się ma mnie rzucił. Próbowałam go namówić na wizytę u seksuologa, byłam już na dobrej drodze, kiedy zarządzona została izolacja i teraz pewnie nieprędko będzie możliwość konsultacji u specjalisty Bardzo zazdroszczę wszystkim parom które maja udany seks, albo które maja jakikolwiek seks. My nawet nie zdążyliśmy się nauczyć siebie wzajemnie zanim to się wszystko skończyło
                  Przepraszam za tak długa i nudną wiadomość ale musiałam się wyżalic, jeżeli ktoś jest w stanie mi cokolwiek doradzić to bardzo proszę o pomoc i wsparcie.
                  Może problemem jest uzależnienie od porno? Jak się poznaliscie, był zastrzyk dopaminy i było miło, później opadł i facet zaspokaja się przy porno, które mu daje większą frajdę. Poczytaj o czymś takim jak nofap. Pozdrawiam.

                  Skomentuj

                  • Millie Walky
                    Świętoszek
                    • Apr 2024
                    • 40

                    #10
                    Napiszę jak to jest u mnie. Jestem w związku od 20 lat (obydwoje przeżyliśmy swój pierwszy raz ze sobą), mój mąż pochodzi z ultrakatolickiej rodziny. Nie miałam praktycznie żadnego doświadczenia z innymi facetami, teraz wiem, że to była głupota związać się na tak długo. Mój mąż od zawsze wyrażał zdziwienie sytuacją, że jak to kobieta może chcieć seksu więcej niż facet??? Gdybym nie napierała to chyba nigdy nie doczekałabym się naszego pierwszego razu (już wtedy powinna mi się zapalić czerwona lampka, no ale byłam młoda i głupia).
                    Przez wiele lat nie mogłam też się doczekać seksu oralnego (mimo że z mojej strony zrobiłam mu to parę razy), zmieniło się to tylko na 3 miesiące o czym zaraz. Generalnie nasz seks od zawsze wygląda w ten sam sposób - on jak najdłużej przeciąga grę wstępną, najbardziej mu odpowiada dotykanie ręką.
                    Poza łóżkiem nie potrafi okazywać wogóle bliskości, żadnych spojrzeń w oczy (ewentualnie tylko wtedy gdy się ze mną kłóci), żadnych przelotnych przytuleń (jeżeli chcę być przytulona to muszę o to wprost poprosić i albo się zgodzi albo nie), żadnych klepnięć w tyłek, generalnie najlepiej żebym przebywała jak najdalej od niego a on miał spokój.
                    W seksie to trzeba przyznać, że czeka zawsze na mój orgazm i jemu też się chyba podoba bo też za każdym razem dochodzi - stąd moje zadziwienie, jak to możliwe że jest mu dobrze ale mimo tego nigdy praktycznie nie inicjuje sam seksu.
                    Wydaje mi się ponadto, że jego oziębłość potęguje powszechny, darmowy i na wyciągnięcie ręki dostęp do porno. Przesiaduje w łazience z telefonem i wiem że czasami ogląda (a jak ogląda to wiadomo co robi - kiedyś go przyłapałam). Po tylu latach razem wiem że go to jara bardziej niż seks ze mną, tam jest tyle wariantów, tyle kobiet, jego mózg tego nie ogarnia tym bardziej, że na 90% jestem jego pierwszą kobietą do łóżka.
                    I teraz najciekawsze. Kilka lat temu go zdradziłam (romans trwający niecałe 3 miesiące), na końcu zostałam przyłapana na wyjściu z którego nie potrafiłam się wytłumaczyć. Pogubiłam się w zeznaniach i w końcu niestety się przyznałam. Zrobiło to na nim piorunujące wrażenie. Po krótkiej awanturze, tej samej nocy mieliśmy najlepszy seks ever. Przez najstępne dni był przybity i błagał mnie żebym się już nie spotykała z kochankiem. A ja w trakcie tego romansu totalnie odżyłam, nigdy wcześniej nie czułam się tak piękna, przez wcześniejsze lata nigdy tak dużo się nie uśmiechałam. Co tu dużo mówić, byłam wtedy najszczęśliwsza (chociaż mój kochanek to było dno o czym później dobitnie się przekonałam). No i ten romas zadziałał na mojego męża w ten sposób, że odblokował go całkowicie w sprawach seksu. Zaczął mi robić minetę, budził mnie nad ranem ze wzwodem, zaczął mnie dotykać poza seksem, mówił mi komplementy itd. Ba! Zaczął na codzień ze mną rozmawiać i interesować się, uważał żeby nie podnosić na mnie głosu, mniej awanturował się o głupoty. Uwierzyłam w tą zmianę i znowu zaczęłam być z nim szczęśliwa.
                    Co z tego jednak, skoro trwało to 2 miesiące, po tym czasie jak znowu poczuł się pewny, to wszystko wróciło do starej normy, seks ze mną przestał go interesować, o minecie też mogłam już zapomnieć, a ulubioną jego rozrywką są awantury ze mną.
                    Reasumując za brak zainteresowania ze mną seksem uważam: ultrakatolicką atmosferę w domu, robienie sobie do porno już od młodości, brak szacunku i miłości jego ojca do matki, poczucie że mnie ma na zawsze i ukryty żal do mnie że jestem jego pierwszą dziewczyną i nie zaznał życia.
                    A moje przemyślenia są takie, że jak facet nie inicjuje z tobą seksu, ten seks jest od wielkiego dzwonu, to raczej nic już tego faceta nie zmieni. Nawet kochanek i uzmysłowienie sobie czychającej konkurencji poprawi sytuację tylko chwilowo. Wszystkim kobietom w takich związkach jak ja, życzę żeby znalazły godne zastępstwo takiego partnera, bo naprawdę szkoda życia na coś takiego.

                    Skomentuj

                    • pawel1978
                      Seksualnie Niewyżyty
                      • Mar 2013
                      • 313

                      #11
                      Millie Walky: nie zawsze jest to wina ogólnodostępnej pornografii.
                      Mogę mylić się. Czy jego wychowanie albo inny czynnik nie ma wpływu na Wasze relacje?

                      Skomentuj

                      • Millie Walky
                        Świętoszek
                        • Apr 2024
                        • 40

                        #12
                        No jasne, że ma wpływ. Tak jak i reszta czynników które wymieniłam.

                        Skomentuj

                        • CiekawyCiebieOn
                          Świętoszek
                          • Apr 2024
                          • 10

                          #13
                          Millie Walky dzięki za podzielenie się swoją historią bo choć jestem mężczyzną i może mojego związku nie dotyka aż taki problem to ważny głos czy próbowaliście skorzystać z jakiś porad z seksuologiem? Czy raczej stawiasz krzyżyk na ten związek?

                          Skomentuj

                          • Millie Walky
                            Świętoszek
                            • Apr 2024
                            • 40

                            #14
                            Dzięki, myślę, że mnóstwo kobiet przeżywa to samo co ja, tylko o tym się nie mówi. Co do porad specjalistów to dwukrotnie przechodziliśmy terapię małżeńską u psychoterapeutki i za drugim razem nawet ona przyznała, że to nie ma żadnego sensu i nic ona nie zmieni, haha.

                            Skomentuj

                            • Millie Walky
                              Świętoszek
                              • Apr 2024
                              • 40

                              #15
                              Jeżeli chodzi o krzyżyk to 10 lat dawałam szansę, ale ponieważ moje uwagi i potrzeby nie są wcale brane pod uwagę, to dojrzałam do tego żeby dopuścić do siebie myśl, że to musi się skończyć. Dużo przeszkód muszę pokonać, ale jak coś postanowię to koniec, nie ważne ile to zajmie czasu.

                              Skomentuj

                              Working...