W przypadku problemów z logowaniem wyczyść ciasteczka, a jeśli to nie pomoże, to użyj trybu prywatnego przeglądarki (incognito).

Wspólne mieszkanie. Wyobrażenia a rzeczywistość.

Collapse
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts
  • Astraja
    PornoGraf
    • Nov 2005
    • 1166

    Wspólne mieszkanie. Wyobrażenia a rzeczywistość.

    Po jakim czasie zamieszkaliście ze soba?
    Było to przed ślubem czy już po?
    Czy jakikolwiek zwiazek rozpadł sie właśnie przez zamieszanie ze sobą, a przynajmniej tak uważacie/uważaliście?

    Jak ogólnie wspominacie poczatki? Czy było dużo kłótni/nieporozumień? Najczęściej czego one dotyczyły?
    Mieliscie takie myśli, że załujecie, że może lepiej było przed?
    Co Wam sie najbardziej podoba/ło, a co denerwuje w wspólnym mieszkaniu?

    A może to przed Wami i napiszecie czego sie boicie?
    Takie jak Ty mają kwiaty we włosach, ale poza tym noszą demony w głowach.

  • iceberg
    PornoGraf
    • Jun 2010
    • 5118

    #2
    Zamieszkaliśmy razem niecały rok po byciu razem, może było to 6-7 miesięcy.

    Było to zdecydowanie przed ślubem, ślub wzięliśmy po paru latach wspólnego mieszkania.

    Nasz związek się nie rozpadł ale mieliśmy mniejsze czy większe kryzysy, przy czym ten największy skończył się zaręczynami a rok później ślubem więc nie powiedziałbym że kryzysy zawsze muszą być niszczące.

    Wspólne początki wspominam bardzo dobrze, wreszcie mieliśmy siebie "cały czas" odejmując obowiązki typu praca czy uczelnia. Natomiast wspólne gotowanie, wieczorne powroty ze spacerów i wspólne spanie było rewelacyjne, zresztą do dzisiaj uwielbiam zasypiać wtulony w Nią i jakoś mi się gorzej śpi jak jestem sam, niezależnie czy w domu czy na dyżurze.
    Co denerwuje? Teraz coraz mniej ale jednak różnice w podejściu do porządku, sprzątania czy gromadzenia rzeczy. W innych kwestiach dogadujemy się już bez problemu.
    Ogólnie wychodzę z założenia - żadnego ślubu przed seksem i żadnych poważnych planów bez zamieszkania ze sobą.
    Przez te 12 lat razem przeszliśmy naprawdę długą drogę, staliśmy parę razy na rozdrożu, raz nawet się wyprowadziłem na tydzień aby dać Jej czas na przemyślenie pewnych spraw ale uważam, że zamieszkanie razem było najlepszą decyzją którą podjęliśmy będąc ze sobą.
    Żyj tak żeby tobie było dobrze, bo innym k....a nie dogodzisz.

    Skomentuj

    • Kalilah
      Administrator
      • Mar 2012
      • 2730

      #3
      My mieliśmy po 23 lata jak ze sobą zamieszkaliśmy (po 2 latach związku), było to ciut przed ślubem, ale dosłownie kilka miesięcy. Przyznaję, że parze dzieciaków łatwiej jest się z sobą dograć na takiej stopie porządkowo domowej. Nie ma się jeszcze takich swoich odwiecznych przyzwyczajeń.

      Nasz związek też przechodził różne fazy w tym rozwód i rok byłam z innym gościem, ale wróciliśmy do siebie i od wielu lat mieszkamy znowu razem, teraz to już na całego bo mamy spory dom i kredyt na sporo lat

      Mam jednak wiele znajomych w moim wieku, które żyją same i często słyszę deklaracje takie jak - teraz już nie mogłabym mieszkać z facetem, za bardzo lubię taki stan rzeczy, nie chciałabym aby mi się ktoś kręcił po domu i coś zmieniał itp.
      My life would be so much easier if I wasn't intelligent enough to realize how fucking stupid some people are.

      Regulamin forum

      Skomentuj

      • wojtiwojciech
        Świętoszek
        • Apr 2013
        • 26

        #4
        My zamieszkaliśmy razem 3 miesiące przed ślubem razem. Kłótnie pewnie jakieś były, ale skoro ich nie pamiętam to pewnie jakieś drobnice. Wspólne początki wspominam baaaardzo dobrze. Dzisiaj 15 lat po ślubie i nie żałuje.

        Skomentuj

        • Goldie
          Erotoman
          • Apr 2012
          • 569

          #5
          Jeśli dobrze pamiętam, to z ex po dwóch latach zamieszkaliśmy razem. Mi tam mało co przeszkadza jeśli chodzi o prządki, w końcu brutne skarpetki w kącie nie są tak ważne przecież, żeby się o nie kłócić. A sama różnica charakterów i docieranie pewnych rzeczy, cóż... działo się i przed zamieszkaniem razem, więc nigdy nie pomyślałam, że przez wspólne bycie w jednym domu coś się psuje. Mimo jakiś tam kłótni i tak zawsze jadło się razem kolację, więc w sumie miło wspominam. Chociaż już na samym końcu, gdzieś tak po 8 latach to już wszystko zaczęło wku.ać, zwłaszcza budziki rano dzwoniące co pięć minut przez godzinę, chrapanie i w kółko ta sama męcząca muzyka słuchana zdecydowanie za głośno
          She was some kind of angel, I guess. The kind that Heaven keeps hidden. She smelled the way angels ought to smell.

          Skomentuj

          • Godefroy_87
            Ocieracz
            • Jul 2020
            • 116

            #6
            My razem po ślubie jeśli nie licząc kilku noclegów w miesiącu u mnie. Ślub braliśmy rok po skończeniu studiów.

            Ale ogólnie mieszkanie razem się opóźniło głównie z tego powodu, że po prostu nie było kasy. Po ślubie mieszkaliśmy rok jeszcze z moją mamą aż sprzedało się nasze mieszkanie, mama kupiła sobie mniejsze a u nas znalazła się pierwsza stabilna praca przynajmniej u jednego z nas.

            Skomentuj

            • Azul
              Perwers
              • Jan 2022
              • 938

              #7
              Napisał iceberg
              Zamieszkaliśmy razem niecały rok po byciu razem, może było to 6-7 miesięcy.

              Było to zdecydowanie przed ślubem, ślub wzięliśmy po paru latach wspólnego mieszkania.

              Nasz związek się nie rozpadł ale mieliśmy mniejsze czy większe kryzysy, przy czym ten największy skończył się zaręczynami a rok później ślubem więc nie powiedziałbym że kryzysy zawsze muszą być niszczące.

              Wspólne początki wspominam bardzo dobrze, wreszcie mieliśmy siebie "cały czas" odejmując obowiązki typu praca czy uczelnia. Natomiast wspólne gotowanie, wieczorne powroty ze spacerów i wspólne spanie było rewelacyjne, zresztą do dzisiaj uwielbiam zasypiać wtulony w Nią i jakoś mi się gorzej śpi jak jestem sam, niezależnie czy w domu czy na dyżurze.
              Co denerwuje? Teraz coraz mniej ale jednak różnice w podejściu do porządku, sprzątania czy gromadzenia rzeczy. W innych kwestiach dogadujemy się już bez problemu.
              Ogólnie wychodzę z założenia - żadnego ślubu przed seksem i żadnych poważnych planów bez zamieszkania ze sobą.
              Przez te 12 lat razem przeszliśmy naprawdę długą drogę, staliśmy parę razy na rozdrożu, raz nawet się wyprowadziłem na tydzień aby dać Jej czas na przemyślenie pewnych spraw ale uważam, że zamieszkanie razem było najlepszą decyzją którą podjęliśmy będąc ze sobą.
              Niesamowite, że kryzys można tak zakończyć. Aż jestem ciekawa szczegółów i wścibska Podziwiam.


              Też uważam, że żadnego ślubu przed seksem i poważnych planów bez spędzenia ze sobą większej ilości czasu wspólnie, choćby mieszkając razem. A i tak nie zawsze to wystarczy.
              Jednak z własnego doświadczenia wiem, że z jednej strony z wiekiem coraz dokładniej wiem jak chcę, żeby moje miejsce wyglądało - to oznacza konieczność znalezienia kompromisów, gdyby stan mieszkania samemu/z kimś miał ulec zmianie. Z drugiej strony nie chciałabym mieszkać sama, bliskość tej drugiej osoby jest tak cudowna, ważna i potrzebna i się nie nudzi, że nie zamieniłabym się. Tak naprawdę 90% sukcesu zależy od umiejętności rozmowy i nastawienia. Wiadomo, że gdy małe problemiki trwają długo, urastają do olbrzymich rozmiarów i sprzyjają wybuchom, a można temu zapobiec.
              Kobiece ciało jest jak skrzypce i tylko prawdziwy wirtuoz potrafi na nim zagrać.

              Skomentuj

              Working...