W przypadku problemów z logowaniem wyczyść ciasteczka, a jeśli to nie pomoże, to użyj trybu prywatnego przeglądarki (incognito).

Stancja - wynajem pokoju u Pani

Collapse
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts
  • niesmiala123
    Świętoszek
    • May 2024
    • 3

    Stancja - wynajem pokoju u Pani

    Chciałam opowiedzieć historię.
    Pochodzę ze wsi, z biednej, trochę trudnej rodziny. W domu nigdy się nie przelewało, żyliśmy skromnie: tata, mama, ja...
    Gospodarka, kilka zwierząt, dom podupadły, dawno nierementowowany, ogrzewany piecem... w łazience duża miska do mycia, czasami brak bieżącej wody.
    Często też w domu gościł alkohol
    Takie życie w przyszłości w ogóle mnie nie satysfakcjonowało, chciałam je zmienić. Rodzice cały czas utwierdzali mnie w przekonaniu, by pozostać na wsi, na gospodarce.
    Ja chciałam za wszelką cenę pójść na studia, do miasta, znaleźć dobrą pracę... ale z tym wiązały się koszty... wynajem czegoś do mieszkania, utrzymanie się w mieście itp.
    Na pomoc rodziców w kwestii finansowej ale także pomocy ogólnej nie mogłam liczyć. Często przy każdej rozmowie odnośnie studiów dochodziło do kłótni.
    Ja się zawzięłam i postanowiłam pójść na studia.. przejrzałam kilka ogłoszeń o wynajem pokoju, spakowałam rzeczy do dużego plecaka (najpotrzebniejsze, w sumie nie miałam sporo).. rodzice na odchodne powiedzieli, że jak wyjadę to już nie mam gdzie wracać. Więc zdawałam sobie sprawę, że to jest droga w jedną stronę, jak coś nie wyjdzie będę zdana tylko na siebie.
    W wieku 20 lat więc wyruszyłam w moją przygodę życia, odłożyłam pieniądze na pociąg, by 3 godziny dojechać do większego miasta, gdzie jest uczelnia.
    Ceny pokoi mnie przerażały... wiedziałam, że mnie na początku nie będzie kompletnie stać, oraz że natychmiast muszę znaleźć jakąś dorywczą pracę, by mieć pieniądze.
    Szukałam sporo ogłoszeń, ceny podobne, masakryczne.. ale znalazłam jedną ofertę z całkiem przystępną ceną i w dodatku w bliskiej lokalizacji do mojej uczelni. Z opisu i zdjęć nie było tam luksusów, ale po całym moim życiu raczej nie miałam co wybrzydzać... Zadzowniłam umówiłam się i pojechałam.
    Mieszkanie w bloku, mieszkała tam Pani, około 45 lat... małe mieszkanie, dwa pokoje, kuchnia, łazienka. Pani miła sympatyczna.. ja drobna 160cm, blondynka, Pani miała trochę więcej ciała, brunetka, włosy kręcone.
    Przywitała mnie, rozejrzałam się po mieszkaniu, taki typowy PRL, w moim pokoju łóżku, szafka, biurko, nic więcej nie potrzeba.. Pani mówiła, że nie zależy jej na zarobku, jedynie ma pokój wolny, to chętnie wynajmie miłej osobie, a ja dla niej się taką wydawałam...
    Ja opowiedziałam przy herbacie moją sytuację, skąd pochodzę, po moim ubiorze od razu wiedziała, że nie mam za dużo pieniążków.. powiedziała, że pomoże mi zacząć, pomoże zacząć pracę, i powoli powolutku, krok po kroku będę mogła się w mieście usamodzielniać...
    siedząc tam w kuchni pijąc herbatę rozmawiając z Panią czułam się dobrze, czułam takie płynące ciepło... cieszyłam się, że zrobiłam ten krok i postanowiłam pójść na studia...
    Szybko znalazłam dorywczą pracę, nie za kokosy, ale lepsze to niż nic.. starczało na i tak małe opłaty za wynajem mieszkania, na jedzenie.. na przyjemności już mniej..
    w mieszkaniu atmosfera była dobra.. dużo rozmawiałyśmy, poznawałyśmy się, czułam oparcie, bezpieczeństwo, bratnią duszę... pomagałam w domu przy sprzątaniu, gotowaniu, robieniu zakupów...
    po 2 latach takiego mieszkania (przez ten cały czas nie widziałam swoich rodziców, Pani o tym też wiedziała).. czułam, że ta Pani jest dla mnie jak mama...
    Ja starałam się dużo uczyć, na uczelni nie złapałam kontaktu z innymi, byłam raczej samotniczką.. gdy wszyscy szli na imprezę czy piwko nad rzekę ja wracałam do mieszkania Pani, albo spacerowałam po parku, czytając, ucząc się..
    Pani z dnia na dzień poznawała mnie coraz bardziej, wiedziała, że bez niej nie mam gdzie pójść, nie miałabym co począć...
    Takie dobre życie trwało, gdy nagle straciłam pracę dorywczą... a przez to przypływ pieniędzy... nie wiedziałam jak o tym powiedzieć Pani...
    cdn. (jeśli oczywiście chcecie)
  • Fajnychlopak
    Świętoszek
    • Apr 2024
    • 7

    #2
    Jasne ze chcemy wiecej

    Skomentuj

    • niesmiala123
      Świętoszek
      • May 2024
      • 3

      #3
      Trwało kilka dni, jak ukrywałam, to że straciłam pracę. Unikałam wzroku Pani, okazji do rozmów w domu itp.. co chwilę mówiłam, że wychodzę, albo źle się czuję albo coś...
      ale Pani wiedziała, że coś jest nie tak, ale nic nie mówiła... zbliżał się kolejny termin zapłaty czynszu (który i tak był bardzo mały)... wróciłam z uczelni... Pani była w salonie.. piła herbatę, zawołała mnie do siebie... powiedziała bym usiadła, ja usiadłam...
      - Kasiu, widzę, że ostatnie dni coś się dzieje, coś mnie cały czas unikasz... ukrywasz się w pokoju, albo specjalnie wychodzisz - powiedziała swoim jak zawsze spokojnym głosem
      - a bo na uczelni dużo spraw, dużo nauki... egzaminy się zbliżają, nie jest łatwo proszę Pani - odpowiedziałam niepewnie, nie umiem kłamać, więc się jąkałam trochę mówiąc to...
      -a w pracy jak? - zapytała
      -yyyy no ten tego... jakby to powiedzieć - uciekałam wzrokiem, nie wiedząc kompletnie co powiedzieć...
      Pani mówiła, że zawsze mam mówić prawdę, że jak mam jakiś problem, to zawsze mogę do niej przyjść...
      - Kasiu, jeśli masz jakiś problem, to mi powiedz, proszę - powiedziała
      - yyy no bo jakby to powiedzieć proszę Pani... - spuściłam głowę i wzrok w dół - zwolnili mnie z pracy - powiedziałam cicho pod nosem...
      - Kasiu kiedy? - zapytała - tydzień temu - odpowiedziałam...
      Pani zapytała, dlaczego tak późno dopiero po 7 dniach o tym powiedziałam i to jeszcze, jak Ona zapytała.. odpowiedziałam, że się wstydziłam, że nie wiedziałam jak to powiedzieć, bo nie dość, że i tak mało płacę za pokój, to jeszcze nie mieć w ogóle pieniędzy, to już totalny wstyd.
      - Kasiu, większym wstydem jest to, że się nie przyznałaś od razu i od razu nie powiedziałaś, tylko mnie kłamałaś przez ten czas i oszukiwałaś.. a tyle razy Ci mówiłam, że mamy sobie wszystko mówić, mamy być wobec siebie szczere, mamy sobie ufać... a Ty to zaufanie obecnie straciłaś Kasiu... okłamałaś mnie, zawiodłam się na Tobie, nie ufasz mi... wiem, że miałaś ciężko w życiu, w domu rodzinnym nie miał kto Cię wychować i się Tobą zaopiekować i Ci pomóc.. tłumaczyłam Ci wiele razy, że ja chcę Ci pomóc w życiu, ale Ty widocznie tej pomocy nie chcesz otrzymać.... zachowałaś się jak smarkula.. i chyba czuję, że powinnam Cię jak smarkule traktować... również czuję, że powinnam się Tobą w PEŁNI zaopiekować i DOKŁADNIE Ciebie wychować... pytanie czy Ty tylko chcesz tego? - popatrzyła na mnie...
      Ja nie wiedziałam jak się zachować.. podniosłam niepewnie wzrok popatrzyłam na Panią i odpowiedziałam powoli - chcę proszę Pani...

      Skomentuj

      • niesmiala123
        Świętoszek
        • May 2024
        • 3

        #4
        Stałam zamurowana, nie wiedziałam co więcej powiedzieć.
        Pani siedzi na kanapie w salonie, ja stoję przed nią.. ubrana w dżinsy, koszulkę, figi, stanik.
        Pani spokojnie mówiła o wychowaniu, o opiece, o tym, że nie należy tak postępować, nie należy niczego zatajać.. ja słuchając coraz bardziej czułam się skruszona winna...
        Pani mówiąc cały czas swoje kazanie, nie zwiększając swoich emocji mówienia, złapała za rozporek i guzik moich spodni i zaczęła ja rozpinać... ja już byłam w takim stanie psychicznym, że nie ruszyłam się w żaden sposób i w żaden sposób nie zaregowałam...
        Pani nie przestając mówić odpięła guzik, powoli rozpięła rozporek, i powoli, powolutku zaczęła zsuwać moje spodnie, przypominając cały czas o tym, że ją zawiodłam, okłamałam, o moim nieposłuszeństwie.. o opiece nade mną i wychowaniu...
        spuszczała spodnie powoli, aż w końcu znalazły się na stopach.. widziała moje nogi.. ja stałam skamieniała.. patrzyłam na nią łezka pojawiła się w oku..
        -Kasiu, jeśli ufasz mi w 100%, to wiedz, że ja chcę Twojego dobra, chcę dla Ciebie jak najlepiej - powiedziała Pani
        - wiem proszę Pani... - szepnęłam..
        Pani przyglądała się moim zwykłym, czarnym figom.. po moich ubraniach widać było, że nie mam za dużo pieniążków...
        Pani mówiąc cały czas w takim samym tonie i emocjach, jak gdyby nigdy nic złapała za gumkę majtek...

        (nie wiem, czy opowiadanie się podoba, nie chcę pisać od razu wszystkiego).

        Skomentuj

        Working...