Old 25-07-07, 12:23   #1
majr.gruszka
Świętoszek
 
Zarejestrowany: May 2007
Postów: 7

Płeć: Mezczyzna
Romans z mamą.
Znaleziono w necie.

Jestem mężczyzną dojrzałym, doświadczonym i sporo po 30-tce. Lubię czytywać teksty opowiadań erotycznych, choć bardzo niewiele znajduję godnych uwagi publikacji . Rozumiem że piszą je małolaty, którzy doświadczenie erotyczne czerpią z filmów, tekstów internetowych i rozmów ze swoimi rówieśnikami. Pisana przez nich forma, składnia językowa, używane zwroty, a nade wszystko gramatyka i ortografia potwierdzają tylko moje przypuszczenia.

Ale też czytywałem erotyczne teksty pisane dobrą polszczyzną, poprawne językowo i ciekawe tematycznie, a nade wszystko – ładnym językiem. Ja chciałbym opisać swoje doświadczenia erotyczne w ramach rodzinnego związku zwanego kazirodczym. Samo określenie związku jako kazirodczy jest oceniane powszechnie negatywnie, budzi odruchy zniesmaczenia. Ale czy w każdym przypadku wszystkie takie sytuacje można poustawiać w jednym szeregu?

Mam zdecydowanie odmienne zdanie, bo zupełnie inaczej należy oceniać gwałcenie nieletniej córki przez zwyrodniałego ojca, a jeszcze inaczej kontakty seksualne dorosłych i w pełni świadomych członków tej samej rodziny za obopólną zgodą i aprobatą Warunek: należy mieć stuprocentową pewność, ze z takich kontaktów nie narodzi się nowy członek rodziny, najczęściej debil będący dla społeczeństwa ciężarem.
Tyle wstępu, a teraz do rzeczy.

Miałem 18 lat, kiedy opuścił nas ojciec ulegając urokowi o rok starszej ode mnie kandydatki na modelkę. Po rozwodzie pozostałem z mamą. Mama to mądrą i piękną kobieta. Wysoka, nadzwyczaj zgrabna i elegancka pracowała w sekretariacie dużej zagranicznej firmy. Włosy miała ciemne, długie, spięte z tyłu w koński ogon. Lubi chodzić w szpileczkach, co jest poniekąd wymogiem na jej stanowisku pracy.
Widziałem jak ciężko przeżywa rozwód. Nie rozumiałem, jak ojciec mógł zostawić tak piękną kobietę, samodzielną dla młodej dzierlatki.

Zamieszkuję z mamą w dość dużym mieszkaniu, gdzie każdy ma swój pokój. Ja w tym czasie przygotowywałem się do matury. Mama przestała utrzymywać rozległe dotąd kontakty towarzyskie, zamknęła się w sobie, tylko od czasu do czasu wychodziła na kawę do swej przyjaciółki mieszkającej na sąsiednim osiedlu.

Pewnego popołudnia poinformowała mnie, że jest zaproszona na koleżeńskie spotkanie i wróci późno. Udała się do sypialni przygotować się do wyjścia. Przechodząc obok jej drzwi, które były niedomknięte, odruchowo spojrzałem i stanąłem jak zahipnotyzowany przepięknym widokiem. Mama ubrana w podomkę stała tyłem do mnie, jedną nogę postawiła na pufie odsłaniając swe udo ubrane w pończoszkę. Mocowała się bezskutecznie się z zapinką do pończoch, które miała na sobie. Stałem tak urzeczony widokiem niezwykle zgrabnych nóg. Dotąd widziałem jej nogi tylko niewiele ponad kolana.

Ujrzała mnie w lustrze i poprosiła żebym pomógł jej naprawić , bo coś się popsuło i nie może sobie poradzić. Podszedłem natychmiast i syciłem wzrok wspaniałym widokiem. W zapince odgiął się jakiś drucik więc podjąłem się naprawiania. Gdy tak naprawiałem coś we mnie jakby pękło, poczułem w sobie gwałtowny przypływ ciepła, a drżące ręce starały się jak najwięcej dotykać pończoszki i głaskać kształtne udo. I po raz pierwszy właśnie wtedy postrzegłem mamę jako kobietę. a nie tylko jako matkę. Chciałbym, aby ta chwila trwała i trwała, wzrokiem usiłowałem sięgnąć wyżej , tam w okolice wzgórka łonowego. Ale podomka pozwoliła tylko nieco poniżej pachwin, więc całą resztę powierzyłem wyobraźni. Widok ten obudził mego przyjaciela w rozporku. Mama coś dostrzegła, bo podziękowała mi za naprawienie zapinki.

Wyszedłem z nabrzmiewającym penisem. Nie miałem wątpliwości, że pałam pożądaniem do swojej mamy. Dotąd nie miałem wiele doświadczenia w kontaktach z kobietami. Kilka razy miałem stosunki z moimi rówieśnicami ze szkoły, ale nigdy nie czułem jak dziś tak silnego pożądania i to do własnej mamy. W wyobraźni już zdejmowałem z niej podomkę osłaniającą ciało, widziałem ją nago. Zapragnąłem jej, już marzyłem o seksie z nią. Jestem pewien że dostrzegła mój odmienny stan spowodowany kobiecym negliżem.

Wychodząc z domu spojrzała na mnie z filuternym uśmieszkiem i powiedziała :
- Cześć mój mężczyzno (po raz pierwszy tak się do mnie zwróciła), wrócę dziś późno, nie czekaj na mnie. Po czym złożyła na mych ustach pierwszy w życiu krótki ale wymowny pocałunek I nie był to pocałunek zwyczajny. Wyczułem nawet krótkie muśnięcie języczka. Wychodząc znacząco rzuciła okiem na moje odkształcone spodnie i znów wymowny uśmieszek ozdobił jej twarz.

Ja czym prędzej zabrałem się za pieszczenie mego małego, który w pełnym wzwodzie czekał na to. Nie długo musiałem go masować, bo ciepła sperma jak gejzer wystrzeliła na przygotowany ręcznik papierowy. Ulżyłem sobie, ale nie na długo, bo kładąc się spać jeszcze pomyślałem o mamie i po raz drugi tego wieczoru miałem wirtualny z nią kontakt.

Coś się we mnie odmieniło, coś pękło bo od tej pory mama była jedyną kobietą której pragnąłem i o której myślałem podczas swoich bardzo częstych praktyk masturbacyjnych. Nie mając wówczas za wiele wiedzy na temat seksu obawiałem się czy aby nie stałem się jakimś zboczeńcem, czy nie popadłem w obsesję seksualną tak bardzo pożądając swojej mamy, masturbując się po kilka razy dziennie z myślą o niej.

A w ogóle, to „walić konia” zacząłem mając trzynaście lat. To mi się tak spodobało, że praktykowałem to coraz śmielej i coraz częściej po kilka razy dziennie. Uwielbiałem trzepanie swego „konika”, robiłem to nawet podczas lekcji przez dziurę w kieszeni spodni.

Mieszkając razem z mamą usiłowałem – mimo swych 18, a później już 19 lat– podpatrzyć jak się ubiera, czy jak się kąpie. Miałem nadzieję, że czasem może zawoła mnie podczas kąpieli abym podał jej ręcznik świeży, czy bieliznę, a może poprosi o umycie pleców. Ale gdzie tam, nic takiego się nie stało. Zrozumiałem że unikała takich kontaktów które mogły doprowadzić do śmielszych zbliżeń.

Zdałem maturę, zamierzałem rozpocząć studia na politechnice. Nie chcąc być dla mamy ciężarem postanowiłem podjąć jakąś pracę a studiować zaocznie. Zatrudniłem się więc w przedsiębiorstwie transportowym, jako że do mechanizacji miałem zacięcie. Pech chciał, że w moim zakładzie wybuchł wielki pożar, a na mnie padło podejrzenie jego nieumyślnego spowodowanie. Znaleźli się fałszywi świadkowie, którzy potwierdzili moją winę i dostałem wyrok 8 miesięcy więzienia. Poszedłem siedzieć.

Mama czyniła wszelkie starania o udowodnienie mojej niewinności i równocześnie często mnie odwiedzała. Widziałem w niej coraz atrakcyjniejszą i niezwykle seksowną babkę, a moje pragnienie uprawiania z nią seksu było coraz silniejsze. Zawsze na zakończenia widzenia żegnałem ją słowami :
- Mamo kocham cię.
I nie było to tylko niewinne wyznanie kochającego syna, w tym też kryło zakamuflowane wyznanie:
-Mamo pragnę cię.
Zawsze po takim widzeniu pragnienie seksu z mamą wzmagało się, a ja bez opamiętania potem waliłem konia.
majr.gruszka jest offline   Reply With Quote
Old 25-07-07, 12:26   #2
majr.gruszka
Świętoszek
 
Zarejestrowany: May 2007
Postów: 7

Płeć: Mezczyzna
Po półrocznej odsiadce staraniem mamy zostałem zwolniony. Do domu wróciłem na dwa dni przed świętami Bożego Narodzenia. Wigilię spędziliśmy tylko we dwoje. Mama wyglądała bosko. Miała na sobie krótką skórkową spódniczkę mini (do jej figury to bardzo pasowało), na nóżkach eleganckie szpileczki, włosy jak zwykle upięte w koński ogon i delikatny makijaż na buzi. Złota biżuteria dopełniała reszty.

Widziałem w niej już nie swoją mamę, a uosobienie seksu. Ja byłem wtedy już po dwudziestce, a mama miała 38 lat. Oboje byliśmy w wieku kiedy rozbuchane hormony płciowe z wielką mocą domagają się spełniania odwiecznych praw natury. Omiatałem ją zachłannym wzrokiem, a w myślach – rozbierałem z tej bluzeczki , zdejmowałem spódniczkę, pantofelki .....natrętnych myśli nie byłem w stanie się pozbyć.

Po kolacji mama nastawiła muzykę i zaproponowała abyśmy zatańczyli. Łakomie na to przystałem, bo mogłem bezkarnie przytulić ją, to moje seks-bóstwo, choć nigdy przedtem nie tańczyliśmy.

Z głośnika popłynęła łagodna melodia jakiegoś bluesa. Tańczyliśmy ze sobą przytuleni, prawie jak szczęśliwi kochankowie.

W pewnym momencie mama zarzucił mi ręce na szyję, głowę położyła na ramię. Poczułem się błogo. Coś musiałem zrobić ze swoimi rękami, więc objąłem ja w talii. Dreptaliśmy wolno w takt muzyki. Tuliłem ją do siebie mocno, aby wiedziała że jest mi dobrze. Czułem delikatny ucisk jej piersi, nogi nasze też często przeplatały się wzajemnie. Byłem pełen obaw aby w tym intymnym nastroju mój penis nie zaczął się podnosić. Sytuacja ku temu była bardzo sprzyjająca , a nie chciałem dać mamie poznać że ją pożądam, bałem się jej negatywnej reakcji.

Tak wtulona we mnie nagle zadała zaskakujące pytanie :
- A jak w więzieniu radziliście sobie ..no wiesz... z tymi sprawami damsko-męskimi, bo przecież tam nie było kobiet. Domyślam się, że trzeba było używać własnej rączki, czy tak?
Ośmielony takimi pytaniami odpowiedziałem szczerze, że tak.
- Czy ty też to robiłeś?
Już nie miałem oporów, więc zgodnie z prawdą potwierdziłem że ja także masturbowałem się. Mama dociekała dalej - A jak często to robiłeś?
Widzę że będzie ten temat drążyć poczułem się więc swobodniej i zgodnie z prawdą odpowiedziałem
- Prawie co dzień a czasem nawet kilka razy dziennie.
- A kiedy to robiłeś to myślałeś o kimś, o jakiejś kobiecie? – dociekała dalej
- Mamo, jeśli mam być szczery to ci powiem bez ogródek, choć możesz mnie za to znienawidzić , myślałem zawsze o tobie.
- ????????
- A za co miałabym cię znienawidzić, czy za to że młody przystojny mężczyzna pożąda mnie, bo domyślam się, że masturbując wyobrażałeś sobie iż twój penis w tej chwili znajduje się nie we własnej rączce a w moim wnętrzu?

Powiem ci też szczerze, iż jestem z tego powodu dumna, że 20-letni w pełni dojrzały mężczyzna był erotycznie pobudzony przez 38-letnią kobietą, i choć ona jest jego matką, ale też i przede wszystkim KOBIETĄ. To mnie dowartościowuje i kocham cię za to mój wspaniały mężczyzno. I jakby na potwierdzenie tego złożyła na mych ustach długi namiętny rozerotyzowany pocałunek, tym razem z wyraźnym języczkowym akcentem.

Stałem oczarowany tym co zaszło, wpijałem się w jej usta swoimi ustami z pełnym udziałem języka. Był to pocałunek dwojga namiętnych kochanków. Czułem się nad wyraz szczęśliwie, bo uświadomiłem sobie że zbliża się coś, o czym marzyłem od dwóch lat.

A mój przyjaciel w spodniach zaczął bardzo szybko sztywnieć. Obawiałem się że mama poczuje go i będzie mi głupio, więc usiłowałem mego sztywniaka oddalić nieco, aby nie dotykał, dokonując lekkiego półobrotu w lewo.

Lecz mama już go poczuła, bo spojrzała mi w oczy i wibrującym nieco głosem rzekła:
- Nie uciekaj mój ty mężczyzno i nie chowaj się ze swymi naturalnymi i prawidłowymi odruchami, ja go czuję i sprawia mi to przyjemność.

Na potwierdzenie tego, swoim podbrzuszem odszukała i naparła na mocno już stojącego fallusa, który wreszcie się znalazł blisko, bardzo blisko pożądanego celu.

Zapomnieliśmy tańczyć, staliśmy ocierając się o siebie. Było mi cudownie i czułem, że jeszcze trochę a spuszczę się w spodnie. Ale niech się dzieje co chce. Wiedziałem, czułem to, że i mama zdążą do tego samego.

Ogarnął nas erotyczny amok. Już bez zahamowań ręce opuściłem na mamy pośladki, pieściłem je dociskając do sterczącego członka. Mama nie odsuwała się a wręcz przeciwnie, pomagała mi wwiercając się swym wzgórkiem łonowym w twardego jak stal penisa. Poszedłem za ciosem, ręce opuściłem jeszcze niżej i zacząłem wolno podciągać spódniczkę. Ręce pieściły uda na których wyczułem krawędzie pończoszek i znane już mi sprzed dwóch lat zapinki.

Moja KOBIETA nie okazywała sprzeciwu, nie uciekała.
Czułem że lata chwila eksploduję i chciałem tego. To nic, że w spodnie, to nic że może przy tym i mamę pobrudzę. Ważne, że wobec niej i z jej przyczyny. Wyczuła mój stan. Opuściła swoją prawą rączkę i przez spodnie zaczęła masować mego fallusa. Była już podobnie jak ja bardzo mocno podniecona, bo i podobnie jak ja nie miała od dawna kontaktu z płcią przeciwną.

Wreszcie zgrabnym ruchem rozsunęła w rozporku zamek błyskawiczny, włożyła tam swoją rączkę, wysupłała z bokserek penisa chcąc go wyciągnąć.

Nie zdążyła. Sperma wytrysnęła z całą mocą. Rączka oblana białym płynem pracowała ciągle chcąc dokończyć rozpoczęte dzieło. Byłem wniebowzięty. Dygotałem ze szczęścia i ze spełnienia, a delikatna rączka ciągle jeszcze tkwiła w rozporku wyciskając z penisa resztki nasienia.

Tak staliśmy przez jakąś chwilę dociskając się do siebie. Czując się jeszcze bardziej ośmielony, rękę przesunąłem z mamy pupy i włożyłem między przylegające do siebie nasze łona.

Spódniczka już wcześniej była podciągnięta, więc palcami odszukałem muszelkę i poprzez figi zacząłem ją pieścić . Nie miałem już żadnych oporów i mama też, bo stała jakiś czas spokojnie i poddawała się pieszczotom. Wszelkie lody został przełamane, nie mieliśmy już żadnych oporów, szliśmy na całość. Tylko przyspieszone nasze oddechy świadczyły o przeżywanym podnieceniu.

Mama pierwsza przerwała ten błogostan odsuwając się i opuszczając uniesioną przeze mnie spódniczkę.
- Popatrz – przemówiła ciągle jeszcze wibrującym głosem ale z uśmiechem pobłażania na twarzy- jaki skutek wywołała erupcja twego wulkanu i pokazała mokrą rączkę ociekającą spermą .
- Wilgotną masz całą okolicę rozporka, a i ja też mam mokrą spódniczkę, zresztą nie tylko....spódniczkę – dodała, puszczając w moim kierunku znaczące spojrzenie.

Stałem chwilę nie wiedząc jak powinienem się zachować. Pierwsze co mi przyszło na myśl, to po prostu to, że należało przeprosić, chociażby ot tak sobie, pro forma
- Przepraszam cię mamo, może zachowałem się nietaktownie, może powinienem być silniejszy od pożądania. Jednak to było ponad moje siły. I jakby usprawiedliwiając swój postępek dodałem:
- Wszak twoje zachowanie inspirowało mnie do tego, wydawało mi się, że oboje akceptujemy takie zbliżenie.
- Ależ tak, nie masz za co przepraszać, bo w pełni to akceptowałam i ....nadal będę akceptować. Gdybym była na twoim miejscu też bym tak postąpiła. To raczej nie przepraszać powinniśmy, a podziękować sobie za miłe doznania jakie daliśmy sobie.
- Ja mile przeżyłam tę chwilę, a myślę że i ty też- nieprawdaż? Wszystko jest OK., a myślę że będzie jeszcze lepiej. Nie należy sprzeciwiać się naturze.

Były to bardzo obiecujące stwierdzenia. Ochłonąłem już nieco z silnego wrażenia, prącie zaczęło wiotczeć, mijała burza hormonalna, lecz nie na długo – jak się okaże.
- Dzięki ci mamo za te słowa, one niosą dla mnie nadzieję. I dodałem:
- Kocham cię coraz bardziej i to podwójnie: jako syn i jako... MĘŻCZYZNA.
Uśmiechnęła się i powiedziała:
- Coś mi się wydaje, że coraz bardziej jako...mężczyzna. A teraz do łazienki marsz pod prysznic, ubranie „zaspermione” zostaw, potem je upiorę. Weź z szafki czystą bieliznę i ubierz szlafrok, możemy o tej porze czuć się po domowemu. Po tobie ja pójdę zmyć..... owoce twego pożądania.
I jakby od niechcenia dodała:
- Ależ tego było.

Szybko umyłem się pod prysznicem, wytarłem się i na gołe ciało zarzuciłem szlafrok . Miałem już pewność, że po takiej uwerturze nastąpi pożądany finał, a bielizna tylko utrudniałaby manewry.
Wyszedłem i zameldowałem mamie, że łazienka czeka już na nią. Poszła wziąć natrysk i zmienić „zaspermioną” spódniczkę, a ja usiadłem na tapczaniku i oddałem się wyobrażeniom co za chwilę nastąpi, bo wszystko na to wskazuje i nie mam wątpliwości że TO nastąpi bo obie strony tego pragną i z całą determinacją ku temu zdążają.

Pierwsze lody zostały przełamane. Tak rozmyślając poczułem, że mój penis okazuje swoją gotowość do penetracji maminej pochewki. Nie tak szybko kolego – pomyślałem w duchu, rozkosz trzeba stopniowo dawkować, wejdziesz tam ale nie od razu.
majr.gruszka jest offline   Reply With Quote
Old 25-07-07, 12:29   #3
majr.gruszka
Świętoszek
 
Zarejestrowany: May 2007
Postów: 7

Płeć: Mezczyzna
Byłem mocno podekscytowany tym co za chwilę nastąpi, czułem drżenie rąk i jakiś nieznany mi przedtem ucisk w krtani.

Jak ja pragnąłem tej kobiety!
Usłyszałem odgłos otwieranych drzwi od łazienki i za chwilę ujrzałem...nie, nie mamę, lecz Wenus wynurzającą się z piany morskiej. To cudne zjawisko, dziecko Zeusa, otulone tylko w leciutki peniuar, wolnym kroczkiem kołysząc biodrami zdążało ku mnie. Przez delikatną materię peniuaru przeświecał ciemny trójkącik owłosienia łonowego, a na wysokości piersi wyraźnie odznaczały się dwa krążki brązowe sutków.
Co za widok!

Nie mogłem oderwać oczu od tego nieziemskiego zjawiska, którym była przecież moja najkochańsza w świecie i najpiękniejsza ze wszystkich kobiet , najbardziej przeze mnie pożądana – moja mama.

Mój fallus przez cały czas pełniący „ostry dyżur” na widok pięknej Wenus osiągnął już twardość stali. Czułem jak pulsuje w nim krew i jak bardzo domaga się wyrzucenia kolejnej porcji nasienia.

Wstałem z tapczaniku i nie bacząc, że mój mały uwolnił się z połów szlafroka i wystawał na zewnątrz jak taran gotowy rozwalić każdą przeszkodę stojącą na drodze do wymarzonej cipeczki.

Mama podeszła, zarzuciła swoje kochane rączęta na moją szyję i tuląc się wyrzekła sakramentalne słowa:
- Jestem twoja, bierz mnie, pragnę się z tobą kochać.

Zawirował świat. Rozdygotanymi rękoma obmacywałem to cudne zjawisko, pieściłem na stojąco wszystkie zakamarki ciała, wpijałem się ustami w karmin ust mojej KOBIETY, nie mogłem słowa wypowiedzieć. A ona bez sprzeciwu poddawała się moim pieszczotom.
Jakieś chaotyczne nieartykułowane dźwięki wydobywałem ze swej krtani, usiłowałem powiedzieć jej jakieś słowa miłosnego wyznania. Wreszcie udało mi się wydobyć z siebie zdolność mówienia i choć łamiącym się głosem obwieściłem :
- Kocham cię, kocham do utraty tchu ty MOJA KOCHANA KOBIETO i pragnę cię ponad wszystko.

Celowo pominąłem użycia słowa „mamo”, uważałem że w takich sytuacjach lepiej być równorzędnymi partnerami seksualnymi, bo przecież takimi już byliśmy.
- Czy mogę cię w takich intymnych sytuacjach nazywać tak prosto po imieniu, zamiast „mama” mówić - Ela tak, jak cię inni nazywają, moja cudna Elżbieto? - zapytałem

-To samo chciałam ci zaproponować mój ty Robi (zangielszczone zdrobnienie od :Robert). Myślę że to ułatwi nasze kontakty.
I tak przytuleni, ciągle całując się podeszliśmy do kozetki.

Zdjąłem z mojej najkochańszej kobiety przewiewny peniuar, swój szlafrok już wcześniej odrzuciłem i tak całkiem nadzy tuliliśmy się do siebie pieszcząc wzajemnie swoje ciała. Moja partnerka masowała stojącego jak drąg penisa, głaskała mosznę, znów wracała do stęsknionego pieszczot penisa. Ja oszalały ze szczęścia wolno przesuwałem swoją rękę po jej udzie, aż dotarłem do owłosienia. Pieściłem ręką ten zarost szorstkich kędziorków przypominający futerko karakułowe. Opuściłem rękę niżej, gdzie wargi sromowe ukrywały najcenniejszy skarb. Namacałem palcem maleńki twardy guziczek oraz nabrzmiałe już i wystarczająco wilgotne wejście do groty szczęścia.

Usiedliśmy na kozetce i dalej kontynuowaliśmy pieszczoty, przy czym nieustannie i zachłannie całując się. Języki nasze jak oszalałe buszowały w ustach, które stały się wspólną dla nich czeluścią .

Co za cudowne uczucie, oby się nigdy nie skończyło!
Zdając sobie sprawę, że lada moment wniknę w pochwę mojej Eli i zostawię tam porcję swojej spermy, zacząłem się bać, aby w tym miłosnym uniesieniu nie zostać niechcąco....ojcem swego brata.
Mama oderwała się na chwilkę od mych ust i przytłumionym nieco wibrującym głosem wyrzekła :

-Wejdź... we mnie....
Zabrzmiało to jak najpiękniejsza na świecie muzyka. To zaproszenie które wyrzekła MOJA KOBIETA, spełnię za chwilę.

Troska o bezpieczny seks spowodowała iż mimo ogromnego podniecenia zwierzyłem się ze swych obaw, że ja nie mam prezerwatywy . Mama zapewniła, że mogę śmiało bez najmniejszej obawy zostawiać swoje nasienie w jej wnętrzu. To mi wystarczyło.
Położyła się, rozłożyła swe nóżki odsłaniając między nimi przedmiot mego pożądania. Rozchylone różowe płatki najpiękniejszej róży świata zachęcały do wejścia.
Ciągle drżący z podniecenia położyłem się na niej, na wyciągniętych rękach podpierając się, bo bardzo chciałem zobaczyć jak mój fallus wreszcie zanurzy się w pochwie kobiety, w której już naprawdę byłem zakochany. Mama też podniosła swą głowę, bo chyba też chciała widzieć. Wzięła w swą rączkę penisa, pocierała główką o swój guziczek jakiś czas, wreszcie nakierowała tam gdzie trzeba i wypowiedziała jedno słowo:

- Pchnij!
Pchnąłem i mój mały zaczął się pogrążać w anielskiej czeluści. Włożyłem tylko główkę i chwilę odczekałem.
W tym momencie uświadomiłem sobie, że wchodzę w to miejsce z którego 21 lat temu .....wychodziłem. Zaskakujące stwierdzenie, trochę dziwne i jakby odkrywcze. Właśnie ta niezwykłość obudziła we mnie jeszcze silniejsze podniecenie. Zacząłem zagłębiać swoje prącie wolno, acz stanowczo i zdecydowanie. Z lubością odczuwałem tę boską wilgoć znakomicie ułatwiającą wnikanie w głębiny pochwy. Dopchnąłem do końca aż jądra spoczęły na pupci i normalnie począłem wykonywać ruchy frykcyjne.

Robiłem to pieszcząc nieustannie ustami jej usta, sutki, uszy, szyję, włosy...Byłem już prawie bliski odlotu, więc na chwilę musiałem przestać, ciągle penisa trzymając w pochwie.
Mama już zbliżała się do orgazmu. Głowę swą obracała to na lewą stronę, to na prawą wydając przy tym dźwięki świadczące o przeżywanej rozkoszy. Podrzucała biodrami i powtórzyła kilkakrotnie :
- Ale mi dobrze!

Nie chciałem więcej już się hamować, posuwałem coraz szybciej, szybciej aż poczułem jak penis zaczyna pulsować i wstrzykiwać w mamę dawkę spermy. Pchnąłem do samego końca i poczekałem aż skończy wyrzucać drugą już tego wieczora porcję nasienia.
Moja kochana kobieta w tym momencie też zaczęła szczytować wiercąc swoją pupcią coraz gwałtowniej, coraz chaotyczniej jakby chciała tkwiącego w niej pala wbić jak najgłębiej. Wreszcie jęknęła, potem nawet wydała kilka okrzyków i pozostała w bezruchu.
Leżąc na niej dyszałem ciężko. Czułem lekkie zmęczenie i ogromną satysfakcję z udanego spełnienia.

Rubikon został przekroczony, stałem się stuprocentowym kochankiem swojej mamy i tego już się nie da odwrócić. Leżałem oparty na łokciach, a mój „mały” ciągle jeszcze naprężony tkwił dzielnie w jaskini rozkoszy.
Zamknięte dotąd oczy mamy otwarły się, spojrzała na mnie,. Na buzi pojawił się uśmiech zadowolenia i zapytała wprost:

- No i jak się czuje mój kochany mężczyzna po spełnieniu? Czy było udane, bo dla mnie – tak, miałam fantastyczny orgazm.
W odpowiedzi tylko przywarłem do jej ust i wpiłem się w nie.
Jeszcze ciągle czułem podniecenie, więc z wielką rozkoszą spijałem z nich podniecającą namiętność. Nie broniła się, oddawała namiętne pocałunki.

Zacząłem się znów podniecać, znów nabrałem ochoty na seks. Mój przyjaciel ciągle jeszcze rozkoszował się swoją obecnością w cipci mamy, stawał się twardszy, nabierał gotowości do wstrzyknięcia kolejnej, trzeciej już porcji spermy.
Nie wyciągając go rozpocząłem od nowa wykonywanie ruchów posuwisto-zwrotnych. Dla pewności nachyliłem się nad uszko mamy i zapytałem (choć byłem pewien pozytywnej odpowiedzi):

- Mam ochotę na kolejny „numerek”, czy nie masz nic przeciwko temu ?
- I ja też mam ochotę– odpowiedziała.

Te miłe słowa utwierdziły mnie w przekonaniu, że moja mama jest najcudowniejszą kochanką pod słońcem i że razem będziemy się pięknie kochać. Wyczułem że pod tym względem mamy bardzo zbliżone upodobania i potrzeby.

Leżąc na niej i wykonując miarowe ruchy tam i z powrotem wpatrywaliśmy się sobie w oczy z uśmiechem zadowolenia i aprobaty. Mówiliśmy sobie czułe słówka, całowaliśmy się namiętnie i było mi wspaniale. Niedwuznaczne zachowanie wskazywało, że i mama czuje się szczęśliwie. Bardzo dzielnie współpracowała ze mną podczas stosunku, unosząc i opuszczając swą pupcię w odpowiednich momentach. Czułem jak mój penis szaleje w pochwie , jak ślizga się w płynach będących teraz mieszaniną spermy i śluzu pochwowego. Było tak dobrze, coraz lepiej, że byłem już bliski kolejnego wytrysku., drugiego bez wyciągania.

Wstrzymałem się chwilowo z wykonywaniem ruchów, aby odwlec moment ejakulacji.
Mama zaczęła dochodzić do zenitu.. Widziałem to z jej zachowania podobnego do poprzedniego razu. Obracała szybko głową na obie strony i zaraz potem wydała okrzyk zwiastujący orgazm.

Ja pracowałem dalej wykonując ruchy frykcyjne. Oddaliłem moment wytrysku i posuwałem dalej pieszcząc palcem ręki jej guziczek. Czasem wyciągałem penisa i główką drażniłem nabrzmiałą łechtaczkę. Ruszałem biodrami, wkładałem, wyciągałem i znów wkładałem aż dostrzegłem objawy kolejnego orgazmu. Sam też zbliżałem się do szczytu.
Byłem szczęśliwy, widząc że mama podobnie jak ja uwielbia seks.

-Elu, kocham cię – bardziej jęknąłem niż powiedziałem i zacząłem się spuszczać .
W tym też czasie i mama osiągnęła orgazm.
Jakie to wspaniałe kiedy oboje dają sobie tyle szczęścia, że razem osiągają punkt kulminacyjny.
majr.gruszka jest offline   Reply With Quote
Old 25-07-07, 12:33   #4
majr.gruszka
Świętoszek
 
Zarejestrowany: May 2007
Postów: 7

Płeć: Mezczyzna
Jeszcze chwilę poleżałem, pieściłem kochane ciało, głaskałem i całowałem, by tymi gestami podziękować za niebiańskie doznania, po czym powoli zacząłem się wycofywać z jaskini rozkoszy.

Położyłem się obok i leżąc nago wypoczywaliśmy po udanych odlotach.
Leżeliśmy tak a pod czaszką kłębiły się najrozmaitsze nieuczesane myśli. Przecież to co zrobiliśmy jest nawet prawnie zakazane, no a kwestia etyczno - moralna? Takie stosunki nie są aprobowane przez większość społeczności, choć dalibóg nie mogę zrozumieć dlaczego. Przecież z powodu odbytych przed chwilą stosunków dających dla dwojga ludzi nieopisaną rozkosz nikt ani trochę nie ucierpiał i nie ucierpi, komu więc to przeszkadza. Wcale też do wyjątków nie należą takie związki kazirodcze, ale się o tym nie mówi.
Swymi rozważaniami podzieliłem się z mamą.

- Ja też miałam, podkreślam – miałam takie opory przy rozważaniu kontaktów kazirodczych. Ale to było kiedyś. O tych sprawach chętnie porozmawiam za chwilę. Teraz trzeba wziąć natrysk, umyć się, odświeżyć. Zawsze lubię po TYM się umyć.
- A może pójdziemy razem, obmyjemy siebie nawzajem. Przecież nasze ciała nie stanowią już dla nas żadnej tajemnicy – zagadnęła mama.

Z wielką ochotą przystałem na propozycję, bo miałem nadzieję na kolejne pieszczoty pod prysznicem. Wciąż jeszcze odczuwałem niedosyt seksu, choć w ciągu może niecałych dwóch godzin tryskałem nasieniem trzy razy.

Nie myślałem że potrafi się we mnie obudzić taka chęć na seks i to z własną mamą. A może właśnie dlatego że z mamą, bo zakazany owoc ponoć lepiej smakuje.
Poszliśmy tak jak leżeliśmy nadzy i wtuleni w siebie.
Puszczona woda z natrysku obmywała nasze ciała, które z powodu ograniczoności miejsca ocierały się o siebie. Ale my tego chcieliśmy .

Obmywałem wolno ciało mamy, udawałem że chcę rozprowadzić żel po całym ciele, a przy okazji dotykałem i pieściłem jej erogenne miejsca. Długo obmywałem piersi, a brodawki masowałem ustami i językiem. Najdłużej zatrzymałem się na pieszczotach wzgórza łonowego i okolicy, tej najpiękniejszej róży świata.
Mama nie była mi dłużna. Na pierwszy ogień poszedł penis, którego delikatna kobieca rączka już dawno postawiła w stan gotowości bojowej. Mój sterczący już na dobre członek nieustannie pieszczony uświadamiał nam, że jest gotów do penetracji.

- Elu – rzekłem, ja znów mam chęć na seks z tobą, czy to aby normalne tak nieustannie ciebie pragnąć?
- Chyba nie będziesz zaskoczony kiedy ci wyznam, że i ja mam chęć. I na pewno jest to normalne bo i ty i ja długo pościliśmy, a teraz pożądanie eksplodowało jak wulkan, a my je zaspokajamy.
- A poza tym myślę, że chyba oboje jesteśmy – jakby tu delikatnie powiedzieć .... zakochani w seksie.

Tak rozmawiając pieściliśmy nawzajem swoje klejnoty przytuleni do siebie przodem . Ela pocierała główką mego członka swoją vaginę, ja usiłowałem go wcisnąć do wewnątrz.
Trudne to było przedsięwzięcie, więc Ela jako bardziej doświadczona pokierowała całą akcją.

- Ja uniosę wysoko nogę, ty ją weźmiesz po ramię, a wtedy łatwiej ci pójdzie wsuwanie do środka.
Tak też zrobiłem. Uniesioną nogę Eli przytrzymałem wysoko, obcałowując ją przy okazji , potem nakierowany przez nią członek zniknął z łatwością we wnętrzu. Zacząłem wykonywać ruchy frykcyjne i było nam bardzo fajnie. Ciągle twardy penis ocierał się w takiej pozycji o łechtaczką, serwując mojej Eli kolejne rozkosze.
Spływająca z natrysku woda mile łechtała nasze ciała.

Ta pozycja pod prysznicem, to dla mnie nowość. Chociaż sprawiała dla niedoświadczonego kochanka trochę trudności, ale i dawała dużą dozę nowych podniet. Robiło mi się coraz przyjemniej, czułem zbliżający się orgazm. Nie hamowałem go. Jeszcze parę pchnięć i poczułem że wytrysk już w drodze.

- Dochodzę ! – krzyknąłem cicho.
- Ja też ! – odkrzyknęła Ela
Po kolejnym pchnięciu spuściłem się. Skurcz za skurczem meldował że nasienie zostało oddane. Moja kochana partnerka seksualna krzyknęła tylko :
- Och, jak mi dobrze, poczym i ją wstrząsnął orgazm.
Pozycja w której kochaliśmy się nie była wygodna, więc dość szybko wyszedłem z mamy i na stojąco obmyliśmy się. Spojrzeliśmy sobie w oczy. W oczach odczytywaliśmy swoje wielkie zadowolenie z kolejnego już nawet nie wiem którego udanego stosunku..
- Wspaniały z ciebie mężczyzna Robi i doskonały kochanek – rzekła.
- Z dotychczasowego krótkiego przecież poznawania się od tej strony śmiem stwierdzić i to z głębokim ukontentowaniem, że odkryłam w tobie demona seksu. Ja myślałam że po twoim ojcu już nie spotkam nikogo, kto by tak wspaniale umiał kochać i miał taką kondycję. Myliłam się. Spotkałam kogoś znacznie lepszego.

Byłem dumny z takiej oceny, sam nie myślałem że stać mnie na taką kondycję. Nigdy podczas kontaktów seksualnych z moimi rówieśnicami nie miałem więcej niż jeden wytrysk. To mi zazwyczaj wystarczało i zadawalałem tym moje partnerki.
Teraz coś się odmieniło, bo i chęć jest ciągła, a i sił starcza, choć widzę że ilość wytrysku jest mniejsza niż na początku. Działa i tu odwieczne prawo rynku: podaży i popytu. W tym przypadku podaż nie nadąża za popytem.
Otuliliśmy się z mamą znowu swoimi nakryciami i tak po domowemu postanowiliśmy spędzić resztę wieczoru.

Dochodziła dopiero godzina 21. Mama zaproponowała wypicie po lampce wina.
- Powinniśmy „oblać” to nasze dzisiejsze tet a tet i spełnić kilka toastów. W barku są różne alkohole, weź czerwone wino i napełnij kieliszki –powiedziała.
Po napełnieniu mama pierwsza wzniosła toast:
- Za nasze dzisiejsze odkrycie, za to że odnaleźliśmy się i żeby to trwało....trwało...
- Do końca świata i jeden dzień dłużej....- dopełniłem żartobliwie wzniesiony przez mamę toast.

Wypite wino zaczęło lekko szmerać. Napełniłem znów.
Ośmielony luźną atmosferą jaka zapanowała, zaproponowałem podjęcie dyskusji na temat seksu.

- Sama to miałam tobie zaproponować, bo powstałe nowe okoliczności tego wymagają. A poza tym chyba ciebie i mnie ta tematyka interesuje, lubimy przecież seks, no nie?
Usiadłem bliziutko mamy tak, aby nasze ciała i nasze nogi dotykały się, objąłem ramieniem i zapytałem wprost:

- Elu, po rozwodzie z ojcem nie zauważyłem abyś utrzymywała kontakty z mężczyznami. Tyle czasu minęło, a ty wciąż jesteś sama, czy przestałaś odczuwać potrzeby seksualne, do dziś oczywiście – dodałem dumnie.
- Potrzeby seksualne miałam i chyba mam bardzo duże. Z ojcem uprawialiśmy seks często i w różnych miejscach tak zwane „szybkie numerki”. On wiele mnie nauczył. Byłam zdolną uczennicą i sama często dopominałam się o kolejny „ numerek” Uwielbiałam to, pławiliśmy się w seksie i nigdy właściwie nie mieliśmy go dość. Byliśmy po prostu erotomanami.
- Po urodzeniu ciebie (a miałam zaledwie 19 lat) zapał do seksu nawet się wzmógł. Nie żałowaliśmy sobie. Wydawało się, że nikt i nic nie zdoła nas rozdzielić.
- Trwało to wystarczająco długo - dodała
- Po iluś tam latach udanego pożycia ojciec zapragnął mieć drugie dziecko. Nic przeciwko temu nie miałam, więc przestaliśmy się wystrzegać. Ale mija rok, drugi a ciąży nie widać. Badania lekarskie specjalistyczne wykluczyły zajście w ciążę. Po twoim urodzeniu okazało się że więcej dzieci mieć nie mogę.
majr.gruszka jest offline   Reply With Quote
Old 25-07-07, 12:33   #5
majr.gruszka
Świętoszek
 
Zarejestrowany: May 2007
Postów: 7

Płeć: Mezczyzna
- To ojca całkowicie zniechęciło do mnie. Przestał się mną już tak interesować, ustał szał seksualnych uniesień. Po prostu uznał `mnie za kobietę niepełnowartościową i znalazł sobie inną pocieszycielkę. Bolałam, ale nie potrafiłam temu zapobiec.
- Pytałeś jak sobie radziłam z potrzebami ciała nie mając żadnego mężczyzny.
Do mężczyzn zostałam zrażona, nie mogłam zapomnieć krzywdy doznanej od twego ojca. Każdego mężczyznę niesłusznie zresztą utożsamiałem z ojcem i to wystarczyło aby czuć do nich awersję.
- A potrzeby niedługo wróciły. Pytasz jak sobie z tym dawałam radę?
Ty mi się zwierzyłeś jak zaspakajałeś swoje potrzeby i – szczerość za szczerość – ja ci też się zwierzę. Zadawalałam się sama. Z czasem – podobnie jak ty – coraz lepiej to robiłam i tak naprawdę chciałam mieć mężczyznę, ale bałam z kimś się związać. Kilka razy nawet miałam romanse, ale krótkie. Nie zadawalały mnie, nie potrafiłam obdarzyć ich uczuciem.
Aż pewnego razu – może pamiętasz – jak pomagałeś mi naprawiać zapinkę do pończoch.

Wtedy to dostrzegłam twój niezwykły stan podniecenia, kiedy dotykałeś mojej nogi i spoglądałeś coraz wyżej. Zauważyłam wybrzuszenie w twoich spodniach i przeraziłam się. Przecież byłeś już dorosłym mężczyzną, a ja roznegliżowaną wyposzczoną kobietą. Po raz pierwszy dostrzegłam w swoim synu przystojnego mężczyznę, którego zainteresowała moja płeć. Gdybym wówczas nie podziękowała ci za naprawienie spinki, mogłoby to „dziś” być już dwa lata wcześniej. Może i szkoda, a może i dobrze.
Pociągnęliśmy z kieliszka po łyku wina i mocno przytuliłem mamę. Opowiadanie zaczęło mnie podniecać. Mama snuła dalej swą opowieść.

- Wokół ciebie coraz natrętniej krążyły moje myśli. Puszczałam wodze wyobraźni i wtedy widziałam się z tobą w łóżku. Ty dla mnie byłeś inspiracją dla masturbacji, lecz nigdy nie dawałam tego po sobie poznać. Kochałam się z tobą w samotności.
Czyż nie tak samo ty myślałeś o mnie?
W tym względzie jesteśmy swoimi lustrzanymi odbiciami.
- A jak ty Elu nasz kazirodczy związek widzisz w aspekcie moralno-etycznym, czy nie miałaś oporów uprawiać seks z własnym synem, a po wszystkim nie miałaś wyrzutów?
- Jak chyba zauważyłeś że bez skrupułów godziłam się na uprawianie z tobą seksu. Bo czymże jest tak zwane kazirodztwo i dlaczego jest prawnie zabronione?

Jedynym i wyłącznym argumentem przeciw takim związkom, to niebezpieczeństwo spłodzenia potomka, który z reguły byłby niepełnowartościową jednostką ludzką obciążającą później swą egzystencją całe społeczeństwo. Ale jeżeli można zagwarantować pełne bezpieczeństwo tak uprawianego seksu, jeśli dojrzali członkowie rodziny bez jakiegokolwiek przymusu z własnej woli i ochoty zdecydują się na taki seks, to komu to przeszkadza? A niech sobie uprawiają i będą szczęśliwi.

Kiedyś przeczytałam, że ponoć 2,5 % dorosłego społeczeństwa uprawiało lub uprawia dobrowolnie seks z członkami najbliższej rodziny, a to ojciec z córką, a to mama z synem, a to brat z siostrą. I nikomu nic z tego powodu się nie stało. Ja znam takie przypadki poza nami.
Moja koleżanka z pracy, której mąż wyjechał za granicę zwierzyła się kiedyś w przypływie szczerości, że ma wspaniałego syna, który tak jej dogadza, jak żaden inny mężczyzna.
Tuż za naszą ścianą na tym samym piętrze mieszka szanowany nobliwy pan razem ze swoją córką – studentką trzeciego roku medycyny. Jego żona lubiła miewać kochanków. Kiedyś jadąc ze swym kochankiem – adwokatem samochodem na zakopiance rozbili się. Ona zginęła na miejscu. Jej mąż mieszka więc tylko z córką Malwiną.
Mimo że od tego wypadku minęło już dwa lata, tata Malwiny dobrze sytuowany pan nie żeni się i nie widać żeby miał na to ochotę.

- A wiesz dlaczego?
- Prawie co dzień słychać zza ściany wpierw miarowe skrzypienie sprężyn tapczana stojącego po drugiej stronie ściany, a po jakimś czasie stłumione, albo głośne pojękiwania i nieartykułowane okrzyki kobiece zwiastujące przeżywanie orgazmu. Widać że tata ma przyzwolenie młodej dziewczyny na uprawianie seksu, bo inaczej nie byłoby słychać ani skrzypienia używanych sprężyn, ani krzyków rozkoszy i do tego bardzo często. Widocznie tata musi jej nieźle dogadzać.

Mama tak to obrazowo opowiadała, że zacząłem się podniecać. Głaskałem po odsłoniętym udzie, tuliłem jej głowę, raz po raz całowałem w usta.
Zassaliśmy z kieliszka po łyku wina, a mama ciągnęła dalej:
- Te odgłosy zza ściany tak mnie zawsze podniecały, że chciałam je nasłuchiwać i przy tym zabawiać się sobą.

Słuchając tych zwierzeń sam już podnieciłem się i coraz mocniej pieściłem mamy uda, piersi.
Fallus osiągnął już wystarczający stopień sztywności, który pieszczony i głaskany kobiecą rączką osiągnął gotowość do penetracji.
Jakie to było fajne!
Dostałem ochoty na kolejny stosunek .Ręka po raz któryś poczęła ślimaczą wędrówkę w kierunku futerka karakułowego.

Podniecony już wystarczająco mocno przyssałem się ustami do maminych sutków, a ręka buszowała już w różowych płatkach muszelki. Nabrzmiała łechtaczka i wilgoć vaginy zapraszały do penetracji.

I kiedy byliśmy już gotowi do kolejnego stosunku, kiedy mój fallus naprężony jak ułan na paradzie szykował się do wniknięcia w rozkoszną czeluść, nagle mama zawołała:
- Słuchaj, słuchaj.. i wskazała ręką ścianę zza której dochodził miarowy odgłos zgniatanych sprężyn tapczana.
- No widzisz, trafiliśmy na seksualny seans taty z córcią rzekła mama.

I rzeczywiście tapczan skrzypiał i skrzypiał.
To podziałało na nas jak afrodyzjak.
-No, teraz chyba kolej na nas – rzekła mama z szelmowskim uśmieszkiem, układając się na tapczaniku i osłaniając dla mnie swoje klejnoty. Napalony już nieźle ułożyłem się między jej nogami. Wzięła do rączki stojącego jak drąg palanta, nakierowała na swą cipcię, a ja pchnąłem. Wszedł bardzo lekko. Z lubością wykonywałem ruchy posuwiste dające tak wielką dozę rozkoszy. Mama oplotła swoimi nogami moje uda dociskając w odpowiednich momentach mnie do siebie.

Mimo wielokrotnego tego wieczoru oddawania nasienia, wciąż miałem ochotę na ciąg dalszy.
Po pewnym czasie zza ściany dał się słyszeć zdławiony głos kobiecy, jakieś wykrzykiwania, podniecone odgłosy które zakończyły się przeciągłym ooooooooo..jjjjj.!....meldującym o tym, że za ścianą młoda dama osiągnęła szczyt rozkoszy seksualnej.
Słysząc to i dla mnie zaczęło się robić miękko, czułem zbliżający się finał. Mama też zaczęła biodrami podrzucać, głową obracać, wydawać ciche okrzyki i znów... oj jak dobrze!
Orgazm przeżyliśmy jednocześnie.

Erosowi złożyliśmy kolejną ofiarę z udanego seksu.
Tego wieczoru do tej pory- a była dopiero godzina 11.- odbyłem z mamą cztery stosunki, a przy uwzględnieniu tego pierwszego z masturbacją, to mój penis pięciokrotnie dziś tryskał spermą. Wprawdzie podczas ostatniego razu – czułem to – spermy było bardzo niewiele, niemniej dreszcze rozkoszy ciągle takie same.

Mama przeżyła orgazmów więcej niż ja, bo niemal przy każdym stosunku szczytowała kilkakrotnie. Te mamy „szczyty” były cudowne. Zaznaczała je wyraźnie głosem i grą ciała.
Było to takie podniecające, że nie chciałem wprost z niej wychodzić. I zaraz po tym miało się ochotę na następny, następny....

Nie mając jeszcze ochoty na spanie usiedliśmy (ciągle w negliżach) do stolika na kolejną lampkę wina. Wpatrując się w oczy mojej Eli wyznałem, że jestem w niej zakochany jak sztubak, a pragnienie uprawiania z nią seksu jest nadzwyczaj silne. Wiem, że to nienormalne, bo przecież formalnego związku nigdy nie zawrzemy i kiedyś każde z nas musi jakoś urządzić się na tym świecie. Wyraziłem też obawy co będzie dalej, czy oboje akceptujemy jego dalsze trwanie i jak długo.

A może to tylko chwilowe zauroczenie sobą dwojga nienasyconych seksem kochanków?
- Jak długo będziesz chciał, tak długo będziesz mnie miał – rymowanką odrzekła mama.
- Wiem - ciągnęła- że związek ten nie będzie trwał w nieskończoność, że kiedyś pójdziesz swoją drogą, że założysz rodzinę, może ja też trafię na człowieka wartościowego, kto wie....

Za ścianą znów skrzypią sprężyny, a po chwili znowu głośne Malwinki oooooojjj!. Znów jurny tata „ grzmoci” swoją córunię, i znów ten afrodyzjak zadziałał na mnie...
Mama spojrzała na moje krocze, które powoli zaczęło się odkształcać, uśmiechnęła, pogłaskała mego, a teraz już i swego przyjaciela i rzekła:

- Mój ty dzielny Casanovo, tobie to chyba staje na zawołanie. Muszę też ci wyznać, że i mnie dopada ochota na seks. I dodała:
- Twój bojowo nastawiony penis działa na mnie jak najlepszy afrodyzjak. Gdy tylko go zobaczę to zaraz chcę mieć go w sobie. Tak uwielbiam tę „zabawkę”. Ale chciałam ci zaproponować, abyśmy TO zrobili w mojej sypialni, wygodnie w szerokim łóżku.
- Możesz , możemy – poprawiła się – tam sypiać jeśli tego chcesz.
- Oj chcę, chcę – niemal wykrzyknąłem – będziemy tam dostępni sobie o każdej godzinie, nieprawdaż?
- Tak, tak będziemy się kochać jak szaleni, bo oboje tego pragniemy.
Po spełnieniu toastów za miłość i seks udaliśmy się wreszcie na spoczynek

Czy aby spoczynek?
Gdzie tam, jeszcze długo kochaliśmy się, aż fallus nie miał już czym tryskać.
Tym razem zdecydowanie prawo rynku zostało zachwiane. Podaż nie nadążała za popytem.
W ten wigilijny wieczór otrzymałem od losu najpiękniejszy w życiu prezent gwiazdkowy.
Zamieszkałem w mamy sypialni, ale tylko na noc. Uprawialiśmy bardzo intensywny seks. Spaliśmy razem w małżeńskim łożu, które codziennie było niemym świadkiem naszych miłosnych igraszek W seksie byliśmy oboje nienasyceni. Nigdy nie kończyliśmy po pierwszym razie, zawsze prawie drugi, albo i trzeci.
Nie miałem wątpliwości, że byliśmy erotomanami uzależnionymi od seksu.

Mama dalej pracowała jako szefowa sekretariatu w zagranicznej firmie, ja podjąłem pracę w tym samym przedsiębiorstwie transportowym, po kolejnym wyroku uniewinniającym mnie. Otrzymałem nawet odszkodowanie za niesłuszne skazanie.

Kochaliśmy się nie tylko w sypialnianym łóżku. W ciągu dnia niejednokrotnie szliśmy na „szybkie numerki” w różnych miejscach.
Jadąc samochodem w jakąś dłuższą trasę w trakcie jazdy mama ręką sięgała do mego rozporka, pieściła naszego przyjaciela, co było sygnałem do odbycia stosunku. Zbaczaliśmy wtedy do lasu i w samochodzie na tylnym siedzeniu oddawaliśmy się we władanie Erosa.
Czasem w kuchni, kiedy mama stała nad zlewem, kochałem ją od tyłu na stojąco. Prowokowała (myślę że świadomie) swoim zgrabnym tyłeczkiem ubranym w króciutkie szorty, a na nogach miała jak zwykle erotycznie podniecające szpileczki. Patrząc na ten kuszący obraz podchodziłem od tyłu, głaskałem jej zgrabne nogi, potem pośladki wchodząc coraz wyżej. Wyczuwając jej aprobatę, rozsuwałem błyskawiczny zamek, zsuwałem na podłogę szorty i figi i od tyłu wkładałem penisa w przygotowaną już cipeczkę.

Kiedyś mama musiała wyjechać na tydzień w sprawach służbowych. Było to pierwsze po kilku miesiącach naszego pożycia rozstanie.
Przed wyjazdem podczas pożegnania mama znając mój pociąg do seksu pół-żartem, pół-serio powiedziała:

-Myślę, że nie będziesz mnie w tym czasie zdradzać z innymi kobietami. Nie mam nic przeciwko temu, abyś zadowolił się własną rączką. Zostawiłam – tak na wszelki wypadek – w twoim nocnym stoliku...rolkę ręczników papierowych.
- Podziwiam twoją przezorność – odparłem – i na pewno z tego skorzystam. I to nie jeden raz, gdy pomyślę o tobie. Ale też wymagam wierności od ciebie.
- Bądź pewien, że nie zainteresuję się żadnym innym mężczyzną, bo TY będziesz ze mną.
- ?????????
- A tak, biorę ze sobą twego „sobowtóra”.
I wydobyła z torebki podłużne pudełeczko. Otworzyła je. W pudełku spoczywał wibrator.

Jakoś z początkiem czerwca zwróciła się do mnie z zapytaniem czy chciałbym skorzystać z dwutygodniowych wczasów w domku kampingowym nad morzem. Jej koleżanka odstępuje domek, ponieważ z ważnych powodów nie może w tym terminie skorzystać.
- Z wielką ochotą – odrzekłem- ale pod warunkiem, że pojedziemy tam razem.

Dwa tygodnie całkowitego luzu z kochaną kobietą, to dopiero raj!
Pojechaliśmy. W recepcji początkowo pomyślano, że to jakaś pani przygarnęła młodego kochanka, aby się tutaj wyszumieć. Kiedy jednak okazało się, że nosimy to samo nazwisko i ten sam adres – uznano nas za małżeństwo.

Były to dwa tygodnie erotycznego szaleństwa. Kochaliśmy się rano, po obiedzie, a wieczorem to po kilka razy wnikałem w różową muszelkę.
Właśnie tam poznawaliśmy arkana udanego seksu, stosowaliśmy wszelkie znane mamie techniki. Ja chociaż nie miałem doświadczenia, ale moja wiedza pochodziła z czytywanych kiedyś lektur, filmów, „świerszczyków”, fotosów. Wiedzę teoretyczną praktycznie wprowadzaliśmy w świat realnego seksu. Czuliśmy się szczęśliwi, było nam bardzo dobrze.

Ale jak to w życiu bywa, wszystko to co dobre szybko się kończy.
Przez pięć lat trwała ta idylla! Przez pięć lat odbyłem z mamą setki, a może tysiące stosunków płciowych. Wszystkie były udane, a każdy udany domagał się następnego.

Skończyłem zaocznie studia na wydziale budowy dróg i mostów. Otrzymałem propozycję itrantnej pracy lecz na drugim końcu Polski – w Szczecinie.
Skończył się też nasz wspaniały romans trwający pięć lat.

x x x x x x x

Minęły lata. Obecnie mieszkam w Szczecinie, mam żonę i dwoje dzieci oraz dostatek materialny.

Mama też urządziła sobie życie. Poznała człowieka z którym jest szczęśliwa. Utrzymujemy ze sobą stały kontakt telefoniczny, rzadziej – z powodu dystansu – osobisty.
A jak oceniam z perspektywy czasu te szalone lata romansu z mamą – bo tak by to należało określić?

- Był to dla mnie – dziś 36-letniego mężczyzny - najmilszy okres życia, okres wyuzdanego seksu, okres bogatego doświadczenia życiowego.
Nie mam (mama też) żadnego tzw. wyrzutu sumienia, bo nikomu z tego powodu nie stało się nic złego.

Podczas - rzadkich zresztą - wizyt u mamy patrzymy sobie w oczy nie spuszczając wzroku. Na naszych twarzach pojawia się wtedy łagodny uśmiech aprobaty dla naszych myśli, bo wiemy o czym wtedy myślimy.
Jestem szczęśliwy w stadle rodzinnym, lecz kiedy mogę odwiedzam mamę. W obecności innych osób składamy sobie niewinne pocałunki.

Kiedyś, kiedy przez małą chwilę byliśmy sami z głupia frant zapytałem:
- Mamo czy nie żałujesz tego co między nami było?
- Nigdy nie żałowałam i nie żałuję, wszak byłam szczęśliwa. I gdybym jeszcze raz miała podejmować decyzja, byłaby to decyzja identyczna.
- Ja też
Spojrzeliśmy sobie w oczy, przytuliłem moją kochaną KOBIETE.....
- Ej, gdybyśmy tak sami byli w domu.......
majr.gruszka jest offline   Reply With Quote
Old 25-07-07, 23:12   #6
NEO_MAN
Świętoszek
 
Zarejestrowany: Mar 2006
Postów: 7
dlugie ale mi sie podoba
NEO_MAN jest offline   Reply With Quote
Old 25-07-07, 23:28   #7
incest666
Seksualnie Niewyżyty
 
Zarejestrowany: Aug 2006
Postów: 294
... początek znany, ale zakończenie już nie. Nawet, jeśli tylko skopiowane, to i tak świetne.
:-)
incest666 jest offline   Reply With Quote
Old 26-07-07, 12:42   #8
truskawka
Ocieracz
 
Zarejestrowany: Mar 2006
Postów: 132

Płeć: Kobieta
Jest to chyba jedno z najlepszych opowiadań jakie przeczytałam.
Styl, erotyka, wszystko jest takie jak być powinno a nawet lepsze.
Jest troche długie ale tym lepiej
6 !
__________________
+TruskawkA+
truskawka jest offline   Reply With Quote
Old 26-07-07, 13:41   #9
Damiano
Świętoszek
 
Zarejestrowany: Jun 2005
Postów: 12

Płeć: Mezczyzna
Uuuu jak dla mnie BOMBA !!!!
__________________
^miŁoSc jeST jaK sRaCzKa-PrZyCHoDzi z NiEnaCka ^
Damiano jest offline   Reply With Quote
Old 30-07-07, 09:52   #10
mileczek
Świętoszek
 
Zarejestrowany: Jul 2007
Postów: 35

Płeć: Mezczyzna
Opowiadanko troche naiwne. Krancowo nie realne sytuacje za bardzo potwierdzajace ze opowiadanie powinno byc ladnym a nie musi byc prawdziwym. Pomimo delikatnosci opisow i uzasadnieniach etyczno-moralnych pozostaje jakis niedosmak.
mileczek jest offline   Reply With Quote
Old 23-07-09, 11:52   #11
S P I K E
Świętoszek
 
Zarejestrowany: Jun 2009
Miasto: Gdzieś Tam...
Postów: 23

Płeć: Mezczyzna
Opowiadanie Świetne, Jedno z Najlepszych Jakie Czytałem
S P I K E jest offline   Reply With Quote
Old 23-07-09, 14:33   #12
browster
Świntuszek
 
Zarejestrowany: May 2009
Postów: 56

Płeć: Mezczyzna
To chyba moje najlepsze opowiadanie jakie czytalem
Bardzo dlugi ale to dobrze
browster jest offline   Reply With Quote
Old 23-07-09, 20:49   #13
Biolog
Świętoszek
 
Zarejestrowany: Jun 2009
Postów: 21

Płeć: Mezczyzna
A mi się nie podoba. Co chwilę pika mi w mózgu czerwona lampka "tabu" i za bardzo wydaje mi się to przedobrzone. Może i akcja fajna, ale te stwierdzenia "moja matka" mnie powalają i uniemożliwiają czytanie.
Biolog jest offline   Reply With Quote
Old 23-07-09, 22:54   #14
CezaryCezary
Świętoszek
 
Zarejestrowany: Jul 2007
Miasto: ;p
Postów: 19

Płeć: Mezczyzna
a Ja już dość dawno czytałem to opowiadanie, możliwe ze własnie na innym portalu. Mimo wszystko ciekawe. Swietny język oraz przejrzystośc tekstu.
__________________
Bless Ya!
CezaryCezary jest offline   Reply With Quote
Old 16-09-09, 19:12   #15
zuzek
Ocieracz
 
Zarejestrowany: Aug 2009
Postów: 120

Płeć: Kobieta
całkiem fajnie się czyta, ale w zupełności zgodzę się z Biologiem..troszkę ciężko przełknąć zwrot 'moja matka'
__________________

zuzek jest offline   Reply With Quote
Old 16-09-09, 19:54   #16
Bambiii
Perwers
 
Zarejestrowany: Feb 2009
Miasto: Disneyland
Postów: 990

Płeć: Kobieta
Nie znoszę, nie trawię i nie akceptuję opowiadań tego typu. Stosunki z mamą, tatą, ciocią, siostrą, nawet jako fantazje w opowiadaniach są dla mnie obrzydliwe.
__________________
Eat shit.
Bambiii jest offline   Reply With Quote
Old 20-04-12, 09:43   #17
DrDusz
Banned
 
Zarejestrowany: Mar 2012
Miasto: okolyce stolycy
Postów: 145

Płeć: Mezczyzna
fajnie się czyta. troche naiwne ale dobre.
DrDusz jest offline   Reply With Quote
Odpowiedz
Wróć   FORUM EROTYCZNE - BEZTABU > BEZ TABU > Opowiadania erotyczne > Opowiadania znalezione w Internecie

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
UśmieszkiOn
[IMG] kod jest On
HTML kod jest Off

Skocz do forum

--


Powered by vBulletin®
Copyright ©2000 - 2014, Jelsoft Enterprises Ltd.
Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 01:21.
   Archiwum