W przypadku problemów z logowaniem wyczyść ciasteczka, a jeśli to nie pomoże, to użyj trybu prywatnego przeglądarki (incognito). Problem dotyczy części użytkowników i zniknie za kilka dni.

Oziębłość

Collapse
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts
  • kochanica90
    Erotoman
    • Jan 2013
    • 605

    #76
    A to na pewno. Ja nadal naprawiam błędy poprzedniczki, czasem aż dziw bierze jak mocno można facetowni obniżyć nie tylko poczucie własnej wartości ale I zwyczajnie godności jako człowieka. Nie zmienia to faktu, że takich słów nie potrafiłabym nigdy ani wybaczyć ani wytłumaczyć.
    Wina nigdy nie leży po jednej stronie.
    0statnio edytowany przez kochanica90; 26-05-17, 14:56.
    If your dick is longer than my heels, just say hello

    Skomentuj

    • Big_dick
      Świntuszek
      • May 2017
      • 52

      #77
      Możesz się nie zgadzać, masz do tego pełne prawo. Ale pamiętam jak to było u mnie, ot chociażby głupi zakaz ingerowania w sferę prywatną co było jasno i głośno ustalone, a mianowicie korespondencja i telefon. Po ślubie zaczęło się sprawdzanie... Na poczatku totalnie to olewałem bo nie miałem nic do ukrycia więc pomyślałem sobie a sprawdzaj ile chcesz... Ale później było tego co raz więcej. Pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. A jeśli Twój facet miał takie przeżycia jak ja czy autor, bądź dla niego wyrozumiała i nie zrób mu krzywdy, z obowiązkowym lodzikiem przynajmniej raz w tygodniu
      Masz rację, winą zawsze leży po obu stronach. Moją było związanie się z niewłaściwą kobietą... Na szczęście ten błąd właśnie naprawiam
      0statnio edytowany przez Big_dick; 26-05-17, 15:14.
      "Bo życie jest za krótkie na kiepski seks i nieszczęśliwe związki. Więc znajdź kogoś kto Cię szczerze pokocha i dobrze przeleci..."

      Skomentuj

      • cybernetykpl
        Świętoszek
        • Jan 2017
        • 33

        #78
        Tak - moje poczucie wartości i pewności siebie spadło przez te doświadczenia!
        A wybaczcie: Oni mogą się ze mnie wyśmiewać i żona umie powiedzieć: i co z tego? Oni mogą powiedzieć np. swojej żonie, że jest pasożytem bo nie pracuje, że żona musi wnieść posag, a ja mam zęby zaciskać bo im się wszystko należy?
        Jestem człowiekiem i mam swoją wytrzymałość.
        Ja akurat też płacę za byłego mojej żony - zmuszał ją do seksu .Tłumaczę jej, że nie ja to On. Ale... I tak mam jej rodzinę i jej przeszłość rozumieć a mnie nikt...
        0statnio edytowany przez cybernetykpl; 26-05-17, 15:22.

        Skomentuj

        • kochanica90
          Erotoman
          • Jan 2013
          • 605

          #79
          Raz w tygodniu? Uśmiecham się pod nosem, dlaczego to ma być aż taki wyczyn. Może gdyby chciał kilka razy dziennie to musiałabym się mocniej przyłożyć. Ale może sam kiedyś przyjdzie I sie wypowie.
          Co to korespondencji. Ta granica została przestawiona bo sam na to pozwoliłeś. Sam mowisz że olałes. Jeśli jasno coś wyzmaczamy, okreslamy konsekwencje, nie dajemy przyzwolenia na łamanie tych zasad, to wierz mi nikt nawet nie pomysli ich przekraczac.
          Cyber, co Cie obchodza oni? Zyj wlasnym zyciem a nie ich.
          0statnio edytowany przez kochanica90; 26-05-17, 15:37.
          If your dick is longer than my heels, just say hello

          Skomentuj

          • Big_dick
            Świntuszek
            • May 2017
            • 52

            #80
            Powiedziałem "przynajmniej". Podejrzewam, że jeśli robisz to częściej to Twój facet jest w siódmym niebie. No olałem, nie zmienia to faktu, że trafilem pod zly adres... I nadal sie z Toba co do tego nie zgadzam :p
            Ale na szczęście są kobiety, które doceniają swoich mężczyzn , dbają o nich i nie zapominają że są... Miłego piątku!
            "Bo życie jest za krótkie na kiepski seks i nieszczęśliwe związki. Więc znajdź kogoś kto Cię szczerze pokocha i dobrze przeleci..."

            Skomentuj

            • Zebraa
              Gwiazdka Porno
              • Nov 2013
              • 1614

              #81
              Co z tego?
              No nic.

              Są dwie drogi albo ci zależy na ich opini i robisz wszystko żeby mówili o tobie dobrze albo masz wy****ne na to co oni sobie o tobie myślą i żyjesz jak chcesz.

              Co za różnicą jak oni że swoimi dziećmi i żonami postępują. Jakim prawem masz mieć do nich pretensje o to co twoim zdaniem jest złe? Odczep się i miej wymagane na ich zdanie to i oni przestaną zrzedzic kiedys
              Zwą mnie Zimną Suczą i uważam to za komplement.

              Skomentuj

              • cybernetykpl
                Świętoszek
                • Jan 2017
                • 33

                #82
                To nie chodzi o to, że ja ich chce naprawiać. I masz racje - nie obchodzi mnie to.
                Ale gdy Oni mówią mi, ze ja mam robić to i to dla nich - a sami robią co innego, to chyba coś nie halo?
                Sami: zdradzają, a mi karzą żyć po ślubie z własną żoną, a ich siostrą w celibacie? To kto tu przegina?
                Sami do teściowych mówią bezosobowo - a mi karzą mówić mamusiu (wyprzedzająco) - mi nie trzeba mówić co mam robić, bo ja rozumiem, że to starsza osoba i szacunek się należy. Krótko mówiąc: im się wszystko należy a Oni mają wszystkich w de.. i oczekują frajera.
                I co gorsza, żona karze mi zaciskać zęby (to cytat) gdy Oni się podśmiewują ze mnie lub próbują swoich manipulacji. Teraz to już wszystko załatwiają przez żonę - tak naprawdę stawiają ją przed faktem dokonanym - a i tak to wszystko spada na końcu na mnie. A gdy coś powiem - to jeszcze żona ma pretensje! Ile można czasu wałkować to samo? Ciagle ich usprawiedliwia, a odemnie oczekuje poświecenia.

                Przeczytajcie wyżej: Ona na ich wsparcie nie może liczyć, np. raz jedyny powiedziała, o problemach z zajściem w ciąże to ją zbyli i jeszcze powiedzieli przy mnie, że jakby chciała to by miała!
                Tu w głównej mierze chodzi o podejście żony, która pozwala im dosłownie na wszystko i wymaga mojego "poddaństwa" pod ich adresem.
                Oczywiście ja się nie daje i wtedy ma fochy.
                Do tego tak jak pisałem wyżej: gdy się staram to Ona gdy usłyszy, że przez to jej bracia wypadają źle - lekceważy to, nie szanuje tego i neguje. To jak mam się czuć?

                Założyła własne gniazdo do którego znosi brudy z gniazda rodziny i o które dba ponad wszystko.
                0statnio edytowany przez cybernetykpl; 29-05-17, 11:37.

                Skomentuj

                • joedoe
                  Perwers
                  • Aug 2014
                  • 1272

                  #83
                  Jeszcze sie nie obudziles?
                  Tu nie ma litosci.
                  Albo masz jaja i pokazesz ze je masz albo bedziesz sluzacym jej i jej rodziny.
                  Skonczylem w tym temacie.
                  Tu nie chodzi o dyskusje. One nic nie daja. Dyskutuja kobiety. Mezczyzni robią CZYNY.
                  Nie ma nic lepszego niz mala katastrofa jak powiedzial grek Zorba.
                  Zrob taka, celowo i specjalnie, z pelnym wyrafinowaniem.
                  Napisał kochanica90
                  czasem aż dziw bierze jak mocno można facetowni obniżyć nie tylko poczucie własnej wartości ale I zwyczajnie godności jako człowieka.
                  BRAWO!!!
                  Taki tekst z ust kobiety powinien byc wyryty w marmurze.
                  To teraz, tak tylko, pomyśl jak sie taki facet czuje.
                  Albo jest załamany albo sie pozbierał i teraz on conieco obnizy poczucie wartosci u nastepnych kobiet jakie spotka.
                  Karma is a bitch.
                  Macie takich mezczyzn jakich sobie wychowacie.
                  0statnio edytowany przez joedoe; 30-05-17, 21:06.

                  Skomentuj

                  • cybernetykpl
                    Świętoszek
                    • Jan 2017
                    • 33

                    #84
                    Kochani,
                    dziękuje wszystkim za zabranie głosu. Pomogliście mi "wstać".
                    Czasami już wierzyłem w te słowa żony: trzeba sobie pomagać bo jesteśmy rodziną - ale wszystko szło w jedną stronę. I co takiego się stało? Docinki, wykorzystywanie, brak szacunku itd.
                    Żonie powiedziałem, że nie może wymagać pozbycia się mojej własnej i naszej rodziny - godności.
                    W sobotę zawiozłem żonę z synem do teściowej - bo jej auto oddałem do warsztatu. Rodzinka kręciła się po podwórku i waliła w swoim stylu głupoty i docinki.
                    Nie lubię się kłócić - dlatego w swoim stylu zignorowałem ich, ale na dodatek nie zamieniłem z nimi ani słowa i nie wszedłem na podwórku. Czyściłem buty przy samochodzie.
                    Efekt: jedni się zmyli, a drugi ma pretensje, że potraktowałem ich jak śmieci i że musi poczytać w necie co znaczyło to czyszczenie butów. Dopiero wczoraj żona mi o tym powiedziała - informacyjnie.
                    Odpowiedziałem: nie pozwolę dłużej naszej rodziny gnoić i nie pozwolę na bycie elementem poddśmiewujek. To nie jest tak, że Oni mogą wszystko. Zastanów się, jak ja się czułem jako facet przez te wszystkie lata - jak Oni mnie traktowali jak... i ja siedziałem cicho, a tu proszę jak ichcoś dotyczy to reakcja automatyczna. Zasłużyli sobie na to!
                    Odpuściła, a ja nie ustąpię.

                    Skomentuj

                    • anuszka83
                      Świntuszek
                      • May 2017
                      • 57

                      #85
                      Z kim i o co chcesz walczyć?
                      Faceta nie da się zmienić. Chyba, że na innego.

                      Skomentuj

                      • cybernetykpl
                        Świętoszek
                        • Jan 2017
                        • 33

                        #86
                        O nic nie będę walczył. Jedynie nie będę tolerował takiego, a nie innego (przedmiotowego) traktowania mnie i naszej rodziny. Nie będę tolerował podśmiewujek, ani mieszania/wykorzystywania dzieci do ich celów.
                        Głównym błędem żony jest to, że skoro oni są jej braćmi to im wszystko wolno i wszystko wypada oraz wszystko się należy, a ja powinienem obchodzić się z nimi jak z jajkiem.
                        Otóż nie - żona już zaczyna to widzieć i zmieniać podejście. Nawet jest jakby zadowolona - bo męczą już ją te ich roszczenia i oczekiwania.

                        A oni skoro dalej próbują robić ze mnie obiekt kpin spowodowanych zazdrością - muszą się liczyć z konsekwencjami. Lepiej czasami powiedzieć mniej. A niedomówienia dają więcej do myślenia - widać, że zaskutkowało.
                        Oni nie mają prawa dzwonić do mojej żony i wymagać abyśmy ich wyręczali w ich sprawach, wymuszali i na nią krzyczeli - tym bardziej, że oni nie pomagają nikomu i jak pisałem wyżej sami między sobą się rozliczają $$$ i uważają, że nasze problemy to nasz problem - to dlaczego ma być inaczej w drugą stronę?
                        0statnio edytowany przez cybernetykpl; 01-06-17, 08:21.

                        Skomentuj

                        • kochanica90
                          Erotoman
                          • Jan 2013
                          • 605

                          #87
                          Joedoe, wychowacie? Od wychowywania są rodzice. Kobieta która twierdzi że faceta trzeba sobie wychować kojarzy mi się z obrazem fochatego babsztyla który sam ma elementarne braki w wychowaniu I kulturze. Mój tekst o obniżeniu wartości I godności faceta nie miał na celu obrażenia cybera, tylko zwrócenie uwagi jak mocno taki typ babsztyla może faceta skrzywdzić. Skąd to wiem? Bo sama naprawiam błedy podobnej dziewuchy I czasem już kończą mi się pomysły jak jeszcze mogę odbudować w moim mężczyźnie to, co przy niej stracił.
                          If your dick is longer than my heels, just say hello

                          Skomentuj

                          • cybernetykpl
                            Świętoszek
                            • Jan 2017
                            • 33

                            #88
                            Najlepszym nauczycielem jest życie i kochanica ma 100% racji.
                            Jeśli kogoś kochasz to nie szukasz w nim wad i nie chcesz dla niego/jej źle.
                            Ja przez swoją "naiwność" dałem się wyzbywać z godności i poczucia pewności siebie - stąd moje posty tutaj.

                            Ja miałem zaakceptować to, że żona sypiała ze swoim eks i mieszkała z nim, a teraz po ślubie chce żyć w celibacie. Czy to fer?

                            Przykre jest dla mnie to, że ja z siebie dałem wszystko co mogłem: emocjonalnie, uczuciowo i to co sam osiągnąłem.
                            Mam jakieś wartości i dlatego uważam, że "gniazdo" z którego się wyszło należy też szanować i o nim nie zapominać. Ale tu poszło to inaczej: żona dbała o tamto gniazdo a do naszego znosiła brudy z tamtego. Mieszała mnie w ich problemy i sprawy, a Oni to wykorzystywali i traktowali jak chłopca na posyłki - nie uszanowali tego. Gdy się broniłem, żona róznymi metodami wpływała na osiągnięcie celu i odbierała mi godność i pewność siebie. Nie szanowała tego, że organizowałem weekendy, wypady rodzinne, kupowałem jej to co uważała - ale jak jej bracia w czymś gorzej wypadali była negacja tego.
                            Kiedy postawiłem się i obudziłem był żal i dalsza część...
                            1. Śmieli się z mojego wykształcenia - że nie warto się uczyć (zgoda - wykształcenie o niczym nie świadczy) bo ja mam studia a oni ogólniaki wieczorowe
                            2. Śmiali się z ludzi, którzy pracują - bo Oni się wżenili.
                            3. Oboje piją, narobili problemów a ja mam sprzątać? Jak moja żona zachorowała to nawet w szpitalu jej nie odwiedzili a ja mam alkoholikami się zajmować? Moja żona nowotworu sobie sama nie zrobiła, a Oni swoje problemy - tak.
                            Poza tym - wypowiedzcie się jako kobiety i może matki.
                            Gdybyście starały się o dziecko, a Wasza rodzina której pomagacie- nie dała wam wsparcia to jakbyście się czuły? Mało tego - gdybyście poroniły wyczekiwaną ciążę, a ta wspaniała rodzina nawet w szpitalu by się nie pojawiła (będąc przez kilka dni w szpitalu tj. od czwartku do poniedziałku?
                            Jak kiedyś nie mogłem wziąć urlopu aby jechać z żoną do lekarza (150 km od domu) to nie mogli jechać z nią, ale jak braciszek miał urodzinki to wiedzieli, że ja mam zawieźć drugiego brata aby mogli popić (i nie było mi po drodze)? Jak ja po tym wszystkim nie mam się czuć źle.
                            A żona uważała, że to mój obowiązek! Czyli nasze problemy są naszymi, ale ich problemy też są naszymi. Chore.
                            0statnio edytowany przez cybernetykpl; 01-06-17, 09:13.

                            Skomentuj

                            • anuszka83
                              Świntuszek
                              • May 2017
                              • 57

                              #89
                              Ludzie tak nagle się nie zmieniają. Widzę w Tobie wiele żalu i poczucia straty oraz postawę " ja wam jeszcze pokaże" i " rewanżu " .
                              Żyjesz życiem chorych ludzi. Poczytaj sobie o funkcjonowaniu rodzin alkoholowych, wspoluzaleznieniu i kobietach kochających zabardzo. Może to pozwoli Tobie zobaczyć w jakim kółeczku się kręcisz.
                              0statnio edytowany przez anuszka83; 01-06-17, 09:22.
                              Faceta nie da się zmienić. Chyba, że na innego.

                              Skomentuj

                              • cybernetykpl
                                Świętoszek
                                • Jan 2017
                                • 33

                                #90
                                Nie rewanżu - tylko to, że już się skończyło i nie liczcie na nas bo jak można uważać, że inni mają im tylko dawać., a Oni nic od siebie.
                                Jak ich nie obchodziło, że poroniła i nie może mieć dzieci, to dlaczego mają nas obchodzić marzenia ich dzieci?
                                Uprzedzam pytanie: tak adoptowaliśmy dziecko i wierzcie mi to ja to ciągnąłem.

                                I nie mowie tu o $$$, ale tak po ludzku: to co pisałem o chorobach itp i nie moich a ich siotry.
                                0statnio edytowany przez cybernetykpl; 01-06-17, 09:29.

                                Skomentuj

                                Working...