Old 09-01-17, 18:06   #1
kamilxxx82
Świntuszek
 
Zarejestrowany: Dec 2014
Miasto: Wroclaw
Postów: 53

Płeć: Mezczyzna
Wigilijna przygoda
- Pamiętaj, że o 17 mamy być na kolacji wigilijnej u mojej mamy - powiedziała Marta
- tak wiem, wiem, daj buziola i lecę - powiedziałem, stojąc w drzwiach.
Podeszłą do mnie, objęliśmy się mocno i pocałowaliśmy. Nie omieszkałem pomacać jej tyłeczka.
- idź już erotomanie - powiedziała zadziornie
Pocałowałem jeszcze raz i wyszedłem
- wracaj szybko - powiedziała

24 grudnia tradycyjnie był dniem pracującym w naszej firmie. Gdy wszedłem do firmy, widać było ogólny pośpiech. Był to chyba jedyny dzień w roku gdy panowała cisza, nikt nie tracił czasu na zbędne rozmowy.
Wszyscy byli skoncentrowani na pracy, aby na pewno wyjść nie później niż o 16 do domu.
- dobrze, że jesteś - zauważył mnie Tomek
- co tam? - odpowiedziałem
- wysłałem tobie sprawozdanie, o które prosiłeś
- dzięki

Po przeglądnięciu go udałem się do szefa.
- witam
- hej Kamil! co cie do mnie sprowadza? - odpowiedział szef
- wiem co szef myśli o pracy, ale mógłby dziś szef zrobić taki wigilijny lunch dla pracowników, na pewno podniesie to morale w firmie.
- co? a to z niby jakiej racji? wigilia w gronie rodziny to już za mało?
- szefie - powiedziałem lekko wzdychając
- troszkę świątecznego nastroju, luzu poprawi relacje między nami wszystkimi, praca będzie mniej stresująca, a jak wiadomo - zadowolony pracownik to wydajny pracownik
- dobra dobra - skwitował szef, dodając
- co ty, kaznodzieja? wracaj do pracy zamiast mi tu prawić kazania
- to tylko moja sugestia szefie - odpowiedziałem i wyszedłem

Po drodze spotkałem Kaśkę
- hej - zawołałem
- o cześć - odparła wyraźnie zadowolona
- i co udało ci się coś wskórać u szefa?
- eeee, niby co? - odparłem mocno zdziwiony
- wiem, że byłeś u szefa w sprawie firmowej wigilii, słyszałam wczoraj twoją rozmowę z Robertem
- rok w rok próbuję go namówić, rok w rok ta sama odpowiedź
- pewne rzeczy się nie zmieniają - powiedziała Kasia
- a inne i owszem, co słychać u twojego lubego? - szturchnąłem palcem zadziornie w jej brzuszek
- dobrze, powiedział mi, że więcej z tobą nie pije, po ostatnim spotkaniu cały następny dzień dochodził do siebie
- nie moja wina żeś sobie przygruchała abstynenta hehe - odparłem

Przerwał nam szef
- Kamil, zbierz wszystkich i chodźcie do konferencyjnej u mnie, pilna sprawa - powiedział poważnym tonem i wrócił do siebie

- ciekawe co się stało - szepnęła mi do ucha
- nie wiem, zaraz się przekonamy - odpowiedziałem

- pilne zebranie z szefem, przerwijcie na chwilę pracę i chodźcie do sali konferencyjnej! - krzyknąłem donośnie, aby każdy mnie usłyszał.

Po chwili cała ekipa stała przy windach, wjechaliśmy na górę i zaprowadziłem ich do sali konferencyjnej. Wchodząc do środka byliśmy zaskoczeni.
Stół przesunięty pod okna, zastawiony był jedzeniem, miski z sałatkami, kanapki, kawałki pieczonych kaczek, ryby, wędliny, sery, ciasta i ciasteczka, napoje, a wszystko to w świątecznej zastawie. W rogu sali stała pięknie udekorowana na czerwono i żółto choinka. Z sufitów zwisały świąteczne dekoracje, girlandy okalały salę dookoła.

- na dziś koniec pracy, zapraszam was na firmową wigilię - powiedział, stojący i uśmiechający się na środku sali szef
Zaniemówiłem.

Szef z każdym z osobna składał życzenia, wręczając koperty, dodając
- a to w prezencie od firmy
Nadeszła i moja kolej
- no Kamil, Kamil, co ja mam z tobą zrobić - uśmiechnął się szef
- jestem naprawdę zaskoczony - odpowiedziałem
- życzę tobie wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i szczęścia - powiedział
- wzajemnie szefie, spełnienia wszystkich marzeń
Po czym i mi wręczył kopertę, za którą podziękowałem.

- wiedziałeś o tym? - spytałem Radka
- nie, skąd, też jestem zaskoczony
- ciekawe kto przekonał szefa - spytałem retorycznie

Wigilia w biurze przebiegała znakomicie, rozmawialiśmy, bawiliśmy się przy świątecznych melodiach. Wszyscy zapomnieli o pracy.
Około godziny 15 zacząłem się żegnać ze wszystkimi, czekała mnie jeszcze droga do domu po dziewczynę i dalej w trasę na kolację do jej rodziców.
- cześć Kaśka, jeszcze raz wesołych świąt i smacznego karpia! - powiedziałem przytulając ją mocno i całując w policzek
- wzajemnie, pozdrów Martę - odpowiedziała
- do zobaczenia po świętach szefie, smacznego karpia i mnóstwa radości z wnuków – powiedziałem mijając go
- tak, już się nie mogę doczekać aby ich zobaczyć, tobie też życzę szczęścia i radości, spełnienia marzeń
Poklepał mnie jeszcze po ramieniu i wyszedłem.

- no tym razem to się nie spóźnimy - pomyślałem z uśmieszkiem wsiadając do samochodu
Zasiadłem wygodnie w samochodzie i już miałem ruszać gdy nagle ktoś zapukał w szybę

- Kaśka? coś się stało? - spytałem zbity z tropu
- podrzucisz mnie do domu? - spytała, stojąc wtulając się w swoją zimową króciutką kurteczkę i przestępując z nogi na nogę.
Nic dziwnego, tego dnia termometry wskazywały -10 stopni, a dodatkowo wiał mroźny wiatr.

- wybacz Kaśka ale spieszy mi się, jadę po Martę i potem do jej rodziców na kolację wigilijną
- ok, rozumiem, spróbuję złapać taxi - odpowiedziała zawiedziona i zaczęła się rozglądać.
W zasięgu wzroku nie było jednak widać żywej żadnej taksówki.

- będę tego żałował... ale wskakuj - powiedziałem otwierając drzwi pasażera
- dzięki - odpowiedziała, szybko podbiegła i wsiadła
Odjechaliśmy.

- nie podrzucę ciebie do samego domu, przejeżdżam niedaleko więc wyskoczysz i podejdziesz już sobie sama
- dobrze, dzięki, to i tak lepiej niż autobusem czy piechotą hehe
- jakoś nie wierzę, że szła byś na autobus, a już tym bardziej piechotą
- a to niby czemu?
- taka laska? stopa byś złapała w minutę
- no w sumie... to złapałam stopa - powiedziała kładąc mi dłoń na kolano
- to fakt hehe - odpowiedziałem

- dobra, jesteśmy
- dzięki - odpowiedziała
Pocałowałem ją w policzek na pożegnanie
- wesołych świat i spełnienia marzeń - złożyłem jej jeszcze raz życzenia
- wzajemnie, smacznego karpia - odpowiedziała
- jak ja ci się odwdzięczę - spytała odpinając pasy
- nie przesadzaj, i tak tędy jechałem więc nie ma o czym mówić

Zamiast jednak wysiąść, obróciła się w moją stronę, położyła dłoń na moim kroczu zaciskając ją na moim kutasie i wyszeptała do ucha
- mam pewien pomysł, zjedź tu na parking - po czym namiętnie pocałowała przygryzając moją wargę
- podoba mi się twoja wdzięczność - odpowiedziałem po czym pospiesznie zjechałem na bok między garaże aby nikt nam nie przeszkadzał.

Zanim jednak zdążyłem zatrzymać samochód, mój sztywniejący już kutas znajdował się w jej ustach. W tej samej chwili zapomniałem o wigilii, która mnie czekała jak i o czekającej dziewczynie. Pochyliłem oparcie siedzenia do tyłu, złapałem za włosy Kaśki i zacząłem walić sobie kutasa jej ustami.
- za****ście - wysapałem
Puściłem, złapała go oburącz i mocno zaciskając dłonie, waliła
- uwielbiam jak mi obciągasz - dodałem
Mruknęła z uśmieszkiem i pocałowała po czym ponownie i łapczywie zaczęła ssać fiuta.
kamilxxx82 jest offline   Reply With Quote
 
Wróć   FORUM EROTYCZNE - BEZTABU > BEZ TABU > Opowiadania erotyczne > Opowiadania Autorskie

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
UśmieszkiOn
[IMG] kod jest On
HTML kod jest Off

Skocz do forum

--


Powered by vBulletin®
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.
Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 08:15.
   Archiwum