Powiadomienia

Wróć   FORUM EROTYCZNE - BEZTABU > BEZ TABU > Związki
Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Link do wątku Wygląd
Old 23-02-18, 23:53   #1
grrr
Erotoman
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: WLKP
Postów: 431

Płeć: Mezczyzna
Zobowiązania rodzinne a "własna droga"
Witajcie. Nie mam coś szczęścia do związków... Pracuję w gastro, więc odpadają weekendy na spotkania. Do tego w rodzinnym domu pojawiła się jakiś czas temu choroba (Alzheimer), która rozwala logistycznie niemal każde przedsięwzięcie. W pracy jak to w pracy są okresy bardziej i mniej intensywne ale dochodzą obowiązki domowe oraz opieka nad chorą osobą. Niby łatwo powiedzieć rzuć to wszystko i żyj swoim życiem. Ale nie umiem zostawić domowników samych z chorobą. Chora osoba jest bezwładna. Z przyczyn osobistych nie chcemy jej oddać do domu opieki. Tylko jak w tym wszystkim znaleźć miłość? Właśnie jestem po bardzo nieprzyjemnej rozmowie (Tak raczej ostatniej wspólnej rozmowie) z osobą, co do której miałem niemal pewność, że rozumie moją sytuację, oraz jest wyrozumiała. Może nie byłem zawsze kiedy Ona mnie potrzebowała ale wiedziała gdzie mieszkam a chodziło tylko o obecność... Gdy tylko mogłem byłem przy niej odmawiając sobie snu po 12 godzinach pracy. Jestem w ogromnej logistycznej pułapce rodzinno-zawodowej. Mam ponad 30 lat i, i to wszystko co mam pewnego... Jak to u Was jest/było? Był u Was okres w życiu, gdy jdnak stwierdziliście, że czas stać się egoistą, zamknąć przeszłość i teraźniejszość i zacząć pisać nowy rozdział zapominając o przeszłości? Jak tego dokonać? Bo ja jakoś nie potrafię...
__________________
"Lepiej byc najglupszym wsrod madrych niz najmadrzejszym wsrod glupich" - jaka szkoda ze wiekszosc ludzi chce byc najmadrzejsza....
grrr jest offline   Reply With Quote
Old 24-02-18, 05:09   #2
Niuniek16v
Ocieracz
 
Zarejestrowany: Apr 2013
Postów: 198

Płeć: Mezczyzna
Nie będę pisał komunałów typu: nie warta ciebie była itp. Rozumiem twoją sytuacje bo niedawno jeszcze byłem w podobnej. Po śmierci teścia trochę się zmieniło ale nadal mam dodatkowe obowiązki, które przyszły wraz z jego odejściem. Do tego mam ojca po udarze więc sam rozumiesz. W sumie w tygodniu zostają mi niedziele. Musisz usiąść z domownikami do poważnej rozmowy i powiedzieć, że jeden dzień w tygodniu masz tylko dla siebie. Nic więcej. A co do ewentualnej drugiej połówki to tez musisz postawić sprawę jasno i naświetlić jej jak wygląda twój "rozkład jazdy" w tygodniu. I albo akceptuje i się dopasuje albo nie. Inaczej się nie da i tyle mogę ci doradzić.
Niuniek16v jest offline   Reply With Quote
Old 24-02-18, 07:43   #3
grrr
Erotoman
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: WLKP
Postów: 431

Płeć: Mezczyzna
Wiedziała o tym, widziała nie raz tą osobę a ja podczas pobytów u niej gdy rano sączyło się kawę w łóżku i było po prostu miło mówiłem wprost jakie mam obawy, i o co będą kłótnie... W domu nie mamy porobione dyżury, każdy pracuje więc nawet pracodawcy są wkręceni w naszą sytuację ustalając grafiki "pod nas", tak aby zawsze ktoś był w domu uwzględniając czas na dojazd. Tylko trochę mnie postawa rodziców z toru wykoleja, bo niby z jednej strony mówią idźcie i żyjcie swoim życiem(mam brata) ale za jakiś czas jest gadanie, że zostali sami z problemem, wszyscy się odwrócili itp A sami mają już swoje lata i podnoszenie niemal bezwładnej osoby to naprawdę spory wysiłek. Druga sprawa jest taka, że podczas wykonywania czynności higienicznych już nieraz dochodziło do bardzo niebezpiecznych sytuacji gdy osoba chora pociągnęła w dół osobę, która ją podtrzymywała. W łazience gdzie po myciu takiej osoby jest ślisko o włos od wypadku... Mama ma siostrę, córkę chorego członka rodziny jednak nie była u nas w domu od dobrych 7 lat. Szalone 20 km to dla nich bariera nie do pokonania... Niuniek Twoją sytuację rozumiem doskonale. Nikt komu się coś podobnego nie przytrafiło nie ma tak naprawdę pojęcia jakie to jest logistyczne przedsięwzięcie. Współczują, oferują pomoc, klepią po ramieniu... Ale czasami mam wrażenie, że to tylko takie gesty, żeby coś powiedzieć/zrobić żeby nie wyjść na bezdusznego człowieka
__________________
"Lepiej byc najglupszym wsrod madrych niz najmadrzejszym wsrod glupich" - jaka szkoda ze wiekszosc ludzi chce byc najmadrzejsza....
grrr jest offline   Reply With Quote
Old 24-02-18, 11:26   #4
Soundsleep
Perwers
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Śląsk
Postów: 814

Płeć: Mezczyzna
No ciężka sytuacja, szczególnie dla dorosłego człowieka po 30, jeżeli chce żyć po swojemu. Alzheimer to choroba, która zaburza niemal wszystko.
Jestem przekonany, że taka rozmowa szczera od serca z osobami, które narzucają w jakiś sposób (nieświadomie może nawet) na czyjeś barki obowiązki, mogła by ustalić co robić. Fajnie, że jesteś empatyczny pod tym względem, ale zje Cię to. Wewnętrznie z takimi doświadczeniami mogą pojawić się myśli - coś utraciłeś.

Myślę, że tu ustalenie takiego jednego dnia dla Ciebie byłoby rozwiązaniem, tylko to też łatwo się mówi, bo jak masz choć jeden dzień wolny, to zaraz wyskakują inne priorytety.

Nie chce być nietaktowny, może udział w grupie wsparcia, z takimi ludźmi, którzy mają podobny problem co Ty, dałby jakiś obraz na Twoją sytuacje, jakieś pomysły, rozwiązania logistyczne. Z taką sytuacją da się żyć, jak z cukrzycą. Tylko trzeba się trochę z buntować z samym ze sobą.
Soundsleep jest offline   Reply With Quote
Old 24-02-18, 21:44   #5
grrr
Erotoman
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: WLKP
Postów: 431

Płeć: Mezczyzna
Oj zjada.... Zjada strasznie. Na grupy wsparcia nie mam co liczyć bo mieszkam raczej w niewielkiej miejscowości.... Jakieś 2 lata temu zapisałem się do poradni zdrowia psychicznego ale nadal jestem na liście oczekujących....
__________________
"Lepiej byc najglupszym wsrod madrych niz najmadrzejszym wsrod glupich" - jaka szkoda ze wiekszosc ludzi chce byc najmadrzejsza....
grrr jest offline   Reply With Quote
Old 24-02-18, 22:39   #6
Soundsleep
Perwers
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Śląsk
Postów: 814

Płeć: Mezczyzna
Cytat:
Napisał grrr Zobacz post
Oj zjada.... Zjada strasznie. Na grupy wsparcia nie mam co liczyć bo mieszkam raczej w niewielkiej miejscowości.... Jakieś 2 lata temu zapisałem się do poradni zdrowia psychicznego ale nadal jestem na liście oczekujących....
Czekasz dwa lata, a widzisz, się jeszcze nie doczekałeś. Może warto pomyśleć o wizycie prywatnej. Wiesz, z takim problemem większość się spotyka, i nie rzadko kończy się to wizytą u psychoterapeuty.

Sam mam ojca, który jest po dwóch udarach, jednym dwóch zawałach, i często jest to utrapienie, dodatkowo babcia, która w ogóle nie może się poruszać i widzę po matce jak ją to zżera, staramy się dzielić obowiązkami, ale z związku z tym, że jest żoną, córką, zawsze jest i będzie tym czynnikiem najbardziej zaangażowanym. Jedyny plus, że nauczyła się powiedzieć - dość, stała się bardziej asertywna, ponieważ odbijało się to na jej zdrowiu i na nic nie miała czasu. Raz w tygodniu jest jeden dzień - nie załatwia nic, robi sobie po prostu dobrze dla samego stanu psychicznego.

Czasami trzeba powiedzieć dość. To wymaga odwagi, nie rzadko wyborów, ale powiem Ci - to tylko strach ma wielkie oczy. Często otoczenie jest zaślepione, ponieważ zbyt zaangażowane i nie myślą o drugich osobach, że może ten stan może wpłynąć gorzej.

Nawet jak w końcu kogoś pokochasz, może pojawić się następny problem u partnerki - będzie uważać, że łączy Cię pępowina. Nie każda kobieta to wytrzyma.
Soundsleep jest offline   Reply With Quote
Old 24-02-18, 22:47   #7
unter
Gwiazdka Porno
 
Zarejestrowany: Jul 2009
Miasto: za rzeką
Postów: 1 860

Płeć: Mezczyzna
@grrr, nigdy nie znalazłem się w tak tragicznej sytuacji jak Twoja, przyjmij proszę moje najszczersze wyrazy współczucia.

Jestem zapiekłym wyznawca jasnych reguł i wszyscy wkoło o tym wiedza, a co za tym idzie bez wahania daje sobie prawo do oceny aktualnej sytuacji i w krótkich i dosadnych słowach wyrażenia własnej opinii o problemie, o zasadach i o obowiązku wywiązaniu się z nich wszystkich zainteresowanych. W tym wypadku członków rodziny.
Dyplomacji w tym nie ma.
U mnie, w mojej rodzinie to działa, być może dlatego, ze od zawsze miałem opinie tego co stawia pod ścianą i nigdy niczego nie zapomina.

Spróbuj mojej metody, i tak wśród członków rozdziel obowiązki zaznaczając, że za kilka dni nastąpi ocena w ich wykonaniu. Nie wahaj się użyć przy tym dosadnych, a nawet b. dosadnych określeń zachowań osób, które nie wywiązały się z nich - napiętnowanie w rodzinnym gronie jest b. ważne. Oczywiście, może przysporzyć Ci to wrogów/przeciwników w gronie "rodzinnych kombinatorów" - wszędzie znajda się tacy - jeśli zastosujesz stara katolicka zasadę: cel uświęca środki, osiągniesz zmierzony cel: stalą opiekę nad chorym.
A tylko to się liczy!

Jedyne co do tego potrzebujesz to: retoryka, twardy ton i walniecie pięścią w stół z pytaniem, czy wśród nas są niewdzięczne świnie?
Lub coś w tym stylu.
W mojej rodzinie pomogło - z jednam ale, chodziło tylko o bagatele, a nie o coś tak poważnego jak u Ciebie.

Ostatnio edytowany przez unter; 24-02-18 at 22:50. Powód: pieprzone literowki!
unter jest offline   Reply With Quote
Old 28-02-18, 23:35   #8
grrr
Erotoman
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: WLKP
Postów: 431

Płeć: Mezczyzna
To też nie tak, że całkiem nie mam czasu... tu bardziej chodzi o to, że nie wiem wyjście gdzieś czy coś w ten deseń najwcześniej po godz 19 jak osoba potrzebująca jest już w łóżku. Wspólna noc? Spoko ale tylko do 7 rano bo od obowiązki domowe. Nagła potrzeba podrzucić auto do mechanika albo wyskoczyć na zakupy wszystko uzależnione od innych domowników... To podgryzało relację, zazwyczaj nie było mnie, gdy ona tego potrzebowała... No i ta moja empatia i głupie sumienie, które nie było wyrozumiałe dla osoby na której mi zależało ale lituje się nad rodzicami, którzy nie maja siły podnosić chorej osoby... Nie mówię, że nie ma tu mojej winy bo to ja nie potrafię być przez moment egoistą... I to też nie tak, że chcę zrobić z siebie tutaj ofiarę bo jak widzę po temacie nie jestem jedyny na forum, który ma podobne rodzinno/zdrowotne problemy... Ja po prostu nie umiem się jakoś sensownie odnaleźć w tym wszystkim....
__________________
"Lepiej byc najglupszym wsrod madrych niz najmadrzejszym wsrod glupich" - jaka szkoda ze wiekszosc ludzi chce byc najmadrzejsza....
grrr jest offline   Reply With Quote
Old 01-03-18, 04:59   #9
Niuniek16v
Ocieracz
 
Zarejestrowany: Apr 2013
Postów: 198

Płeć: Mezczyzna
Nikt kto choć odrobinę jest empatyczny nie potrafi tak do końca się odnaleźć.
Od strony technicznej mam pewna sugestię. Są urządzenia, które pozwalają podnieść z łóżka bezwładną osobę. nawet dorosłą. Myśleliście nad tym? Urządzenie takie ułatwia transport i codzienną obsługę.
Niuniek16v jest offline   Reply With Quote
Old 01-03-18, 22:25   #10
wiarus
SeksMistrz
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Mazowsze
Postów: 4 097

Płeć: Mezczyzna
Z tą poradnią coś mi nie pasuje - reszta to samo życie. Kto opiekował się starą i schorowaną osobą ten wie, że jest to praca na całą dobę i parę osób.
Właśnie najgorsze jest podnoszenie i równowaga psychiczna.
__________________
"Jesteś samotny ? Tak, lecz tylko w towarzystwie ludzi."
James Jones - Cienka czerwona linia
wiarus jest offline   Reply With Quote
Old 02-03-18, 09:13   #11
grrr
Erotoman
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: WLKP
Postów: 431

Płeć: Mezczyzna
Z poradnia pasuje bo chce się dostać do jednego konkretnego lekarza
__________________
"Lepiej byc najglupszym wsrod madrych niz najmadrzejszym wsrod glupich" - jaka szkoda ze wiekszosc ludzi chce byc najmadrzejsza....
grrr jest offline   Reply With Quote
Old 02-03-18, 22:25   #12
Soundsleep
Perwers
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Śląsk
Postów: 814

Płeć: Mezczyzna
Cytat:
Napisał wiarus Zobacz post
Z tą poradnią coś mi nie pasuje
A co ma nie pasować? Każde rozwiązanie jest dobre, a kolega widać, że może i by się postawił, ale asertywność kuleje, ze względów więzi rodzinnej i jak empatii. Specjaliści są często mediatorami w takich sprawach (możliwe, że specjalista zaproponuje wspólne spotkanie aby oboje mogli się wypowiedzieć, wysłuchać ale też wiele kwestii sobie uświadomić - np to, że grrr chciałby się usamodzielnić i poznać kobietę).
Soundsleep jest offline   Reply With Quote
Old 02-03-18, 22:42   #13
wiarus
SeksMistrz
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Mazowsze
Postów: 4 097

Płeć: Mezczyzna
Postaram się ogólnie - nie chce mi się Ci tłumaczyć dlaczego:
- mylisz psychologa z psychiatrą;
- nie czeka się dwa lata na "spotkanie" z psychiatrą /chyba, że się go nie chce/;
- postawić się? Komu? Wszystko spadło na niego;
- poznać? Poznał i został odpalony.
Rozwiązanie jest tylko jedno, niestety brutalne. To dom opieki, gdyż sam nie podoła.
__________________
"Jesteś samotny ? Tak, lecz tylko w towarzystwie ludzi."
James Jones - Cienka czerwona linia

Ostatnio edytowany przez wiarus; 02-03-18 at 23:09.
wiarus jest offline   Reply With Quote
Old 02-03-18, 22:54   #14
Soundsleep
Perwers
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Śląsk
Postów: 814

Płeć: Mezczyzna
Psychoterapeuta to nie psychiatra, nie mylmy pojęć bo o takim wspomniałem. Grr wspomniał o poradni zdrowia psychicznego, ale w takiej poradni też urzędują psychoterapeuci, psycholodzy jak i psychiatrzy. W przypadku grr dotyczą dwie kwestie - psychoterapeuta (który może być też psychologiem) albo psycholog (który zajmuje się problemami codziennymi pacjenta tj jak temat autora).
Psychiatra nie wchodzi w grę (chyba że autor ma myśli samobójcze, albo choruje na schizofrenie - a jak wiadomo, nie).

Czeka się. Jeżeli w danym gabinecie urzęduję jeden specjalista (i do tego dobry), nie ogarnie wszystkich pacjentów w tydzień, wdrażając terapię (tj cykliczne spotkania).
Nie spadła na niego. Postawić tj - po prostu tak jak m.in unter określił, tyle, że tematyka jest delikatna, ponieważ, często druga strona, odbiera to jako atak (nie musi tak odebrać, ale zazwyczaj, przeraża ją fakt, że sama zostanie z problemem).

Poznał i został odpalony? I co na tym wszystko zakończyć? Trzeba próbować dalej. Może trafił na taką osobę, która była nieempatyczna, albo przerażał ją fakt powiązanej pępowiny autora z ciężką sytuacją rodzinną (która zazwyczaj trwa do, i aż śmierci chorego). ,

grr napisał, że z przyczyn osobistych rodzina nie chce korzystać z domu opieki. Jakim prawem, ja czy Ty mam oceniać, że to błędna decyzja, nie będąc na jego miejscu (choć mieliśmy takie doświadczenia - ale każda rodzinna jest inna i inaczej sobie radzi z problemem).

Ostatnio edytowany przez Soundsleep; 02-03-18 at 22:57.
Soundsleep jest offline   Reply With Quote
Old 02-03-18, 23:09   #15
wiarus
SeksMistrz
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Mazowsze
Postów: 4 097

Płeć: Mezczyzna
Słyszałeś mądralo o chorobie popularnie zwanej depresją?
Dwa lata można czekać na cud, na pomoc ciut zbyt długo.
Kiedy ma próbować?
Prawem, oceniać? - z pierwszej wypowiedzi autora. Twoje zdanie mnie nie interesuje
__________________
"Jesteś samotny ? Tak, lecz tylko w towarzystwie ludzi."
James Jones - Cienka czerwona linia
wiarus jest offline   Reply With Quote
Old 02-03-18, 23:20   #16
Soundsleep
Perwers
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Śląsk
Postów: 814

Płeć: Mezczyzna
Cytat:
Napisał wiarus Zobacz post
Słyszałeś mądralo o chorobie popularnie zwanej depresją?
Oczywiście słyszałem. Sam chorowałem. Uważasz, że wyzdrowiałem? Mądralo. Oceń (jako psychoterapeuta, psycholog, albo psychiatra - bo nim jesteś prawda?)

Jak Cię nie interesuje moje zdanie, to bądź sam sobie Bogiem Wiedzy.
Szczerze - wisi mi to, czy Cię interesuje czy też nie.
Cholernie mi to wisi
Soundsleep jest offline   Reply With Quote
Old 03-03-18, 12:17   #17
Yassmine
Perwers
 
Zarejestrowany: Dec 2010
Miasto: Na krańcu mapy.
Postów: 1 434

Płeć: Kobieta
Trochę bzdury wiarus... wyraźnie napisał, że oddanie osoby do domu opieki nie wchodzi w grę i rozumiem go bardzo dobrze. Bo też opiekowałam się chorą mamą, tylko że ja robiłam to kompletnie sama.

A na wizytę u psychiatry czeka się max 3 tygodnie i to w najbardziej obleganym gabinecie w meiście i na NFZ. W prywatnej przychodni czeka się tydzień-dwa. W każdym momencie, można zgłosić się na oddział szpitala, po chociażby po doraźną pomoc. I czeka się tak długo tylko i wyłącznie na pierwszą wizytę. Później lekarz albo daje Ci karteczkę z data kolejnej wizyty i choćby skały srały musza Cię zarejestrować, albo kieruje Cię na terapię na oddział dzienny, jeśli masz szpital psychiatryczny w swoim mieście. Jeśli sa podejrzenia, że pacjent ma skłonności autodestrukcyjne/samobójcze wtedy idzie się na oddział zamknięty. Na terapię czasami trzeba poczekać, aż będzie startowała nowa grupa. Można mieć tez terapię indywidualną, w zależności od problemów. I co najważniejsze, na wizycie w przychodni, psychiatra nie będzie prowadził terapii, tylko przepisywał Ci leki. Z prostej przyczyny, ludzie sa zapisywanie w odstępach 20-30 minutowych.

No i najważniejsze, ludzie w dalszym ciągu wstydzą się iść do psychiatry. Boli brzuch to pójdą do gastrloga, boli kręgosłup to pójdą do neurologa... ale jak boli dusza, to będą siedziec cichutko w domu udając, że jest okej... bo wstyd się przyznać. Mi psychiatra powiedział, że wielką odwagą w dzisiejszych czasach jest żyć bez pomocy

Dlatego drogi autorze posta, jeśli nikt Ci tego jeszcze nie powiedział to ja Ci powiem, radzisz sobie w tej sytuacji świetnie, najlepiej jak potrafisz, a jeśłi ktoś twierdzi inaczej to niech s********. Polecam Ci wizytę u psychiatry, bo łatwiej jest się zwierzyć obcej osobie i łatwiej jest nazywać swoje uczucia przy obcych. Ja na pierwszej wizycie trochę kłamałam, nie chciałam się przyznać do wszystkiego z czym sobei nie radziłam, ale na drugiej było mi już łatwiej. Chodziłam co tydzień, później co dwa, później raz w miesiącu. Teraz nie chodze wcale, nie biorę żadnych leków, chociaż mam w zapasie, na czarną godzinę Wiem co robić, kiedy będzie źle i Ty też się nauczysz. Musisz tylko trochę sobie odpuścić, nie musisz robić wszystkiego najlepiej. Opiekuj się bliskimi, to jest Twoje dorosłe życie i dorosły wybór. Na wszystko przyjdzie pora, poznasz kogoś kto to doceni a może nawet Ci pomoże. Cierpliwości, bo presja jest za duża i to ona Cię tak przytłacza. Wszystko się powoli ułoży w całość, a jeśli wymieniasz się z bliskimi dyżurami to moze wspólnie jakoś się dogadajcie, niech każdy ma takich wolnych kilka dni w miesiącu. Jeśli jest Was więcej, to wierzę, że uda się wypracować jakiś kompromis.
__________________

Jeśli twoja najlepsza przyjaciółka mówi do twojego chłopaka: "Masz przerąbane ona jest taka trudna", to możesz mieć pewność, że w pojedynczym namiocie, z braku miejsca spaliby na jeźdźca.
Yassmine jest offline   Reply With Quote
Old 03-03-18, 19:47   #18
wiarus
SeksMistrz
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Mazowsze
Postów: 4 097

Płeć: Mezczyzna
Cytat:
Napisał Soundsleep Zobacz post
...Uważasz, że wyzdrowiałem?...
Oceniam:
Nie

Cytat:
Napisał Yassmine Zobacz post
...Opiekuj się bliskimi, to jest Twoje dorosłe życie i dorosły wybór. Na wszystko przyjdzie pora, poznasz kogoś kto to doceni a może nawet Ci pomoże. Cierpliwości, bo presja jest za duża i to ona Cię tak przytłacza. Wszystko się powoli ułoży w całość, a jeśli wymieniasz się z bliskimi dyżurami to moze wspólnie jakoś się dogadajcie, niech każdy ma takich wolnych kilka dni w miesiącu. Jeśli jest Was więcej, to wierzę, że uda się wypracować jakiś kompromis.
I to jest pozytywna wizja, której powinien się trzymać.
Powinien, dopóki nie nastąpi jakaś obsuwa, z którą zawsze należy się liczyć.
Dwie dodatkowe osoby do opieki /choćby pilnowania, podania posiłków/, jest to sytuacja wręcz komfortowa. Niemożliwe?
Możliwe. Wystarczy wyobrazić sobie, sytuację Yass: 1 chory/1 pracujący na pełen etat opiekun.
I na marginesie - przerobiłem gorszy układ i jakoś przeżyłem /to tak dla filozofów typu sleepa/.
__________________
"Jesteś samotny ? Tak, lecz tylko w towarzystwie ludzi."
James Jones - Cienka czerwona linia
wiarus jest offline   Reply With Quote
Old 03-03-18, 19:55   #19
Soundsleep
Perwers
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Śląsk
Postów: 814

Płeć: Mezczyzna
Cytat:
Napisał wiarus Zobacz post
Oceniam:
Nie
No teraz udowodnij dlaczego nie filozofie.


Ps
Soundsleep nie Sleep.

Yass, dlaczego od razu do psychiatry?
Soundsleep jest offline   Reply With Quote
Old 03-03-18, 20:23   #20
Yassmine
Perwers
 
Zarejestrowany: Dec 2010
Miasto: Na krańcu mapy.
Postów: 1 434

Płeć: Kobieta
Bo psycholog, to nie jest dla mnie żaden autorytet. Mogą się zajmować marketingiem, być specami od reklamy, ludzkich zachowań na zakupach, czy przed TV. Mogą prowadzić testy dla kierowców, czy predyspozycji zawodowych dla gimnazjalistów. Nie powinni leczyć, an powadzić terapii behawioralnych bo uważam, że mają do tego zbyt małą wiedzę. A często farmakologia, bardzo pomaga się zebrać i skupić na naprawianiu tego co się popsuło... psycholog będzie powielał schematyczne zabawy, których nauczył się na studiach z książek z '80 roku. Mam wśród znajomych wielu psychologów i nomen omen, mają oni takie samo zdanie, co ja. Jeśli psychika Ci klęka, lecz ją, nie rozgrzebuj.

Ja wybrałam psychiatrę, która 4 lata pracowała na oddziale o zaostrzonym rygorze w więzieniu dla kobiet- no delikatnie mówiąc, nie leczyła tam depresji. Oczywiście przed tą pracą, praktykowała z pacjentami cierpiącymi na psychozy, skłonności autodestrukcyjne i samobójcze. Także wiele ciężkich przypadków, gdzie często od jej działań zależało cudze życie.
__________________

Jeśli twoja najlepsza przyjaciółka mówi do twojego chłopaka: "Masz przerąbane ona jest taka trudna", to możesz mieć pewność, że w pojedynczym namiocie, z braku miejsca spaliby na jeźdźca.

Ostatnio edytowany przez Yassmine; 03-03-18 at 20:26.
Yassmine jest offline   Reply With Quote
Old 03-03-18, 20:24   #21
wiarus
SeksMistrz
 
Zarejestrowany: Jan 2014
Miasto: Mazowsze
Postów: 4 097

Płeć: Mezczyzna
Cytat:
Napisał Soundsleep Zobacz post
...Sam chorowałem. Uważasz, że wyzdrowiałem? Mądralo. Oceń ...
Miałem ocenić, nie udowadniać.

Ponadto, jesteś na tyle "rozbity", że nie jesteś w stanie samodzielnie wyartykułować prostych określeń i zapożyczasz je od interlokutora /stosował to kiedyś niejaki paffcio, aby zdenerwować drugą osobę - na mnie to nie działa/.

W temacie i odpowiadając na konkretne pytanie autora wątku:
miałem trochę szczęścia i jak do tej pory udawało mi się robić to co powinienem i jak powinienem. Czy tak będzie zawsze - nie wiem, chociaż w skrytości ducha liczę na to, że dobra karma do nas wraca.
__________________
"Jesteś samotny ? Tak, lecz tylko w towarzystwie ludzi."
James Jones - Cienka czerwona linia

Ostatnio edytowany przez wiarus; 03-03-18 at 20:35.
wiarus jest offline   Reply With Quote
Old 03-03-18, 22:04   #22
grrr
Erotoman
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: WLKP
Postów: 431

Płeć: Mezczyzna
Hej hej Panowie gorąca prośba. Nie kłócimy się. No już podajemy sobie rączki i przepraszamy się wzajemnie.
A co do tematu to:
Nie tak znowu wszystko spadło na mnie domownicy poczuwają się do obowiązków. to ja nie potrafię nie pomóc, a jak już tak się stanie, że nie zdążę wstać zanim mama ogarnie chorą osobę to mam jakieś głupie moralniaki... do tego dochodzi pracy średnio 220-230 godz miesięcznie.
Ale dobra po kolei. Chociaż obawiam się, że to co napiszę sprawi, że forum stanie się nie erotyczne a psychologiczne. Tylko, że tutaj mam najdłuższy staż i wiele razy uzyskałem pomoc. Ale ostrzegam to będzie dość długa wypowiedź zaczynająca się już w podstawówce.

Odkąd pamiętam byłem raczej outsiderem a co za tym idzie kimś w rodzaju koziołka ofiarnego. Może to, że żyłem sobie jakoś z dala od ludzi było wynikiem tego, że byłem tym koziołkiem? Nie wiem. Nie mieszkam w wielkim mieście. W szkole od podstawówki przez gimnazjum siedziałem z tymi samymi ludźmi, tymi samymi nauczycielami. Gdy pracowałem jako Wolontariusz przy koloniach w czasie wielkiej powodzi w 97(?) do szkoły przychodziły listy pochwalne a ja otrzymywałem dodatkowe łatki typu "dupoliz" czy "frajer" który za darmo zasuwa. Bardzo liczyłem na zmianę otoczenia gdy kończyło się gimnazjum. Chciałem zmienić szkołę na technikum o profilu gastronomicznym. Raz, że mnie to kręciło a 2 naprawdę chciałem zmienić otoczenie. Rodzice zadecydowali jednak, że mam na miejscu liceum ogólnokształcące i tutaj będę uczeszczał do szkoły. Doszły mi więc kolejne 3 lata w tym niezdrowym towarzystwie, gdzie odstawałem od innych, bo nie paliłem trawy, nie piłem alko, starałem się uczyć no i dalej pomagałem jako ten frajer i dupoliz...
dlaczego o tym wspominam? Bo już wtedy zabito we mnie jakąkolwiek asertywność, poczucie wartości. Rosła za to frustracja, brak zaufania i niechęć do ludzi. Nawet gdy podjąłem pierwszą pracę pracodawca przy całej ekipie potrafił mi dowalać tekstami w stylu, że jak się ktoś pi*dą urodził to kanarkiem nie zdechnie, oraz jemu tego nie dawajcie zrobić bo to spie**oli. Była to moja pierwsza pracas na etat więc nie bardzo wiedziałem co zrobić. Nie umiałem zawalczyć nawet o szacunek bo jakby od lat żyłem w bardzo niskim mniemaniu o sobie.
W domu miałem podobnie rodzeństwo było dopuszczane do wszelkich spraw manualno technicznych a ja nie, bo zepsuje. Wracając do tematu szkoły wszelkie dyskoteki czy spotkania klasowe starałem sie omijać bo nie sprawiały mi one żadnej przyjemności. A wręcz powodowały traumę.
Teraz mam ponad 30 lat. lepiej późno niż wcale ale zacząłem się stawiać całemu światu, jak ktoś mi wmawia, że czegoś nie dam rady zrobić to tak długo to robię aż mu udowodnię, że podołam. Stąd też tyle siedzę w pracy żeby udowodnić nie wiem komu sobie? a może innym? Że mam jakąś wartość. do tego temat chorej osoby w domu. Nie mam jaj, żeby to rzucić. To nie wina tej osoby, że zachorowała. A ja chcąc udowodnić w jakikolwiek sposób swoją wartość kosztem własnego szczęscia, życia i czasu staram się pokazać wszystkim Zobaczcie jestem i działam...
Ktoś wspomniał o myślach samobójczych. Miewam takowe, jednak nie mam jaj aby to zrobić. I nie, że się boję śmierci. Bardziej się boję, że mnie odratują. Raczej życzę sobie jakiegoś raka czy innej choroby która szybko mnie zeżre... Do poradni zdrowia psychicznego jestem zapisany, Zależy mi na wizycie z psychiatrą, do którego uczęszczają raz po raz rodzice. Zależy mi na tym konkretnym specjaliście, tak aby miał pogląd na holistyczny obraz sytuacji jednak nie mogę się dopchać. Raz fakt faktem się zwolnił termin i poproszono abym przyjechał ale byłem wtedy na pogrzebie. wiem, że się rozpisałem ale to i tak tylko wierzchołek góry moich problemów. To co napisałem to niezbędne minimum żeby łatwiej Wam było zrozumieć jak przeszłość miała wpływ na to kim teraz jestem...
__________________
"Lepiej byc najglupszym wsrod madrych niz najmadrzejszym wsrod glupich" - jaka szkoda ze wiekszosc ludzi chce byc najmadrzejsza....
grrr jest offline   Reply With Quote
Old 03-03-18, 22:29   #23
Soundsleep
Perwers
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Miasto: Śląsk
Postów: 814

Płeć: Mezczyzna
Cytat:
Napisał wiarus Zobacz post
Miałem ocenić, nie udowadniać.

Ponadto, jesteś na tyle "rozbity", że nie jesteś w stanie samodzielnie wyartykułować prostych określeń i zapożyczasz je od interlokutora /stosował to kiedyś niejaki paffcio, aby zdenerwować drugą osobę - na mnie to nie działa/.
Nie jestem wybitnym mówcą, ale pracuje w tej dziedzinie na co dzień i zapewniam, że nie są to wyartykułowane proste określenia i zapożyczenia, jak to ładnie nazwałeś interlokutora (wolę wybitny mówca - brzmi zrozumiale dla innych). Inne kwestia to moje doświadczenia życiowe. Tu Ci się nie będę żalił - nie zasługujesz abyś mnie analizował.

Kończę ten offtop - i podaję Tobie dłoń.

grr, ja się wypowiem na Twój post w jutrzejszym dniu, jeśli można.
Soundsleep jest offline   Reply With Quote
Old 03-03-18, 22:42   #24
grrr
Erotoman
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Miasto: WLKP
Postów: 431

Płeć: Mezczyzna
Luźno ja jutro będę też po godz 22 dostępny tak na dłużej
__________________
"Lepiej byc najglupszym wsrod madrych niz najmadrzejszym wsrod glupich" - jaka szkoda ze wiekszosc ludzi chce byc najmadrzejsza....
grrr jest offline   Reply With Quote
Old 04-03-18, 08:48   #25
Yassmine
Perwers
 
Zarejestrowany: Dec 2010
Miasto: Na krańcu mapy.
Postów: 1 434

Płeć: Kobieta
Cytat:
Napisał grrr Zobacz post
Hej hej Panowie gorąca prośba. Nie kłócimy się. No już podajemy sobie rączki i przepraszamy się wzajemnie.
A co do tematu to:
Nie tak znowu wszystko spadło na mnie domownicy poczuwają się do obowiązków. to ja nie potrafię nie pomóc, a jak już tak się stanie, że nie zdążę wstać zanim mama ogarnie chorą osobę to mam jakieś głupie moralniaki... do tego dochodzi pracy średnio 220-230 godz miesięcznie.
Ale dobra po kolei. Chociaż obawiam się, że to co napiszę sprawi, że forum stanie się nie erotyczne a psychologiczne. Tylko, że tutaj mam najdłuższy staż i wiele razy uzyskałem pomoc. Ale ostrzegam to będzie dość długa wypowiedź zaczynająca się już w podstawówce.

Odkąd pamiętam byłem raczej outsiderem a co za tym idzie kimś w rodzaju koziołka ofiarnego. Może to, że żyłem sobie jakoś z dala od ludzi było wynikiem tego, że byłem tym koziołkiem? Nie wiem. Nie mieszkam w wielkim mieście. W szkole od podstawówki przez gimnazjum siedziałem z tymi samymi ludźmi, tymi samymi nauczycielami. Gdy pracowałem jako Wolontariusz przy koloniach w czasie wielkiej powodzi w 97(?) do szkoły przychodziły listy pochwalne a ja otrzymywałem dodatkowe łatki typu "dupoliz" czy "frajer" który za darmo zasuwa. Bardzo liczyłem na zmianę otoczenia gdy kończyło się gimnazjum. Chciałem zmienić szkołę na technikum o profilu gastronomicznym. Raz, że mnie to kręciło a 2 naprawdę chciałem zmienić otoczenie. Rodzice zadecydowali jednak, że mam na miejscu liceum ogólnokształcące i tutaj będę uczeszczał do szkoły. Doszły mi więc kolejne 3 lata w tym niezdrowym towarzystwie, gdzie odstawałem od innych, bo nie paliłem trawy, nie piłem alko, starałem się uczyć no i dalej pomagałem jako ten frajer i dupoliz...
dlaczego o tym wspominam? Bo już wtedy zabito we mnie jakąkolwiek asertywność, poczucie wartości. Rosła za to frustracja, brak zaufania i niechęć do ludzi. Nawet gdy podjąłem pierwszą pracę pracodawca przy całej ekipie potrafił mi dowalać tekstami w stylu, że jak się ktoś pi*dą urodził to kanarkiem nie zdechnie, oraz jemu tego nie dawajcie zrobić bo to spie**oli. Była to moja pierwsza pracas na etat więc nie bardzo wiedziałem co zrobić. Nie umiałem zawalczyć nawet o szacunek bo jakby od lat żyłem w bardzo niskim mniemaniu o sobie.
W domu miałem podobnie rodzeństwo było dopuszczane do wszelkich spraw manualno technicznych a ja nie, bo zepsuje. Wracając do tematu szkoły wszelkie dyskoteki czy spotkania klasowe starałem sie omijać bo nie sprawiały mi one żadnej przyjemności. A wręcz powodowały traumę.
Teraz mam ponad 30 lat. lepiej późno niż wcale ale zacząłem się stawiać całemu światu, jak ktoś mi wmawia, że czegoś nie dam rady zrobić to tak długo to robię aż mu udowodnię, że podołam. Stąd też tyle siedzę w pracy żeby udowodnić nie wiem komu sobie? a może innym? Że mam jakąś wartość. do tego temat chorej osoby w domu. Nie mam jaj, żeby to rzucić. To nie wina tej osoby, że zachorowała. A ja chcąc udowodnić w jakikolwiek sposób swoją wartość kosztem własnego szczęscia, życia i czasu staram się pokazać wszystkim Zobaczcie jestem i działam...
Ktoś wspomniał o myślach samobójczych. Miewam takowe, jednak nie mam jaj aby to zrobić. I nie, że się boję śmierci. Bardziej się boję, że mnie odratują. Raczej życzę sobie jakiegoś raka czy innej choroby która szybko mnie zeżre... Do poradni zdrowia psychicznego jestem zapisany, Zależy mi na wizycie z psychiatrą, do którego uczęszczają raz po raz rodzice. Zależy mi na tym konkretnym specjaliście, tak aby miał pogląd na holistyczny obraz sytuacji jednak nie mogę się dopchać. Raz fakt faktem się zwolnił termin i poproszono abym przyjechał ale byłem wtedy na pogrzebie. wiem, że się rozpisałem ale to i tak tylko wierzchołek góry moich problemów. To co napisałem to niezbędne minimum żeby łatwiej Wam było zrozumieć jak przeszłość miała wpływ na to kim teraz jestem...
Dobrze Cię wyczułam, wiem co kryje się za opieką nad chorą osobą. Wiem, że dla wszystkich dookoła jest proste wytłumaczenie, weź zostaw to i zacznij żyć swoim życiem, wiem jak tą decyzję ciężko podjąć. Ale wiem, też że można robić to z wyraźnymi zasadami, trzeba tylko nauczyć się komunikować z otoczeniem. Zrobię to i to, wtedy i wtedy, ale tutaj nie mogę bo mam to i to. Proste komunikaty, proste zasady.

I jeśli masz myśli samobójcze, to uwierz mi że szybko jaja się pojawią, żeby to zrobić, jeśli teraz nie powalczysz o siebie. No i jeśli czekasz, na wizytę długo, idź na oddział powiedz, że masz myśli samobójcze i że nie dajesz już rady, tam dostaniesz pomoc. A w między czasie Twój termin u lekarza nastanie. Na prawdę, długo się broniłam przed lekami, bo wydawało mi się że leki biorą tylko psychiczni/schizofrenicy. Tylko, że oprócz psychotropów jest masa leków, które pomagają nam w produkcji serotoniny i wtedy nie mamy już tego nerwowego kołatania serca. Całe ciało się wyluzowuje, wtedy łatwiej jest w życiu codziennym poukładać sobie wszystko.

U każdego przeszłość ma wpływ, to jak traktowali nas rówieśnicy, rodzina. Odbija się w dorosłym życiu, kiedy jesteśmy samodzielni, nikt nie daje nam nakazów i zakazów okazuje się, że nie potrafimy istnieć w społeczeństwie.
I coś bardzo waznego, znajdź sobie hobby, nie związane z pracą, nie zwiazane z rodziną... zacznij robić coś zupełnie innego. Umysł Ci przy tym odpocznie.

Moim zdaniem powinieneś iść do innego psychiatry, takiego nie związanego z Wasza rodziną.
__________________

Jeśli twoja najlepsza przyjaciółka mówi do twojego chłopaka: "Masz przerąbane ona jest taka trudna", to możesz mieć pewność, że w pojedynczym namiocie, z braku miejsca spaliby na jeźdźca.
Yassmine jest offline   Reply With Quote
Odpowiedz
Wróć   FORUM EROTYCZNE - BEZTABU > BEZ TABU > Związki

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
UśmieszkiOn
[IMG] kod jest On
HTML kod jest Off

Skocz do forum

--


Powered by vBulletin®
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 11:00.
   Archiwum