FORUM EROTYCZNE - BEZTABU

FORUM EROTYCZNE - BEZTABU (http://beztabu.com/index.php)
-   Związki (http://beztabu.com/forumdisplay.php?f=23)
-   -   Związek z kobietą, która ma dziecko? (http://beztabu.com/showthread.php?t=40138)

Astraja 25-08-16 20:16

Związek z kobietą, która ma dziecko?
 
Byliście, jesteście, moglibyście być? Jak to jest?
Czy przeszkadzałoby Wam to, że ojciec dziecka jest obecny w życiu Waszej kobiety, a może bardziej przeszkadzałoby Wam, gdybyście musieli pomagać finansowo bo ojca dziecka by nie było?

iceberg 25-08-16 20:28

Gdybym był wolny, więc czysto teoretycznie to dziecko nie jest dla mnie przeszkoda. Pod jednym warunkiem, że udałoby się ułożyć wspólne relacje powyżej poziomu "nienawidzę cie, zabrales mi mamę".
Co do obecności poprzedniego partnera, nie przeszkadzało by mi o tyle o ile wiazałoby się tylko z opieka nad dzieckiem i jego wychowaniem.
Co do lozenia na cudze dziecko, jeśli tworzę stabilny związek z kobietą która ma dziecko to biorę pod uwagę że środki finansowe będą się rozkładać na trzy a nie dwie osoby.

znowuzapilem 25-08-16 20:29

Mógłbym.
Zaznaczyłem mógłbym ale po cichu mam nadzieje że kiedyś zaznacze tak, jestem z taką kobietą ^^ :D

paffcio 25-08-16 20:34

Nie byłem, nie jestem i nie będę.
Moja ex. swego czasu przebąkiwała do naszych wspólnych znajomych, że tęskni i jest gotowa wrócić. Ale wtedy już była mamą więc złożyłem jej gratulacje pocztą elektroniczną i zaniechałem jakiegokolwiek kontaktu. Trudne to było bo sporo lat na nią czekałem ale cóż.
W moim przypadku kwestia finansowa jest nieistotna po prostu to nie moje dziecko.

wiarus 25-08-16 21:10

Pisałem o tym wcześniej i nie będę się powtarzał.

DSD 25-08-16 21:11

Jestem z kobietą z dzieckiem, tyle że to 'dziecko' niedawno wyszło za mąż... W praktyce więc jesteśmy 'bezdzietni'. 'Prawdziwe' dziecko byłoby dla mnie problemem, ale nie dlatego że nie jest moje (chromolić geny). Nie nadaję się do wychowywania dzieci - 'swoich' dzieci też nie planuję. Zresztą widać że prędzej zostanę dziadkiem niż ojcem :D

grrr 30-08-16 11:45

Powiem tak. Jestem w takim związku. Spotykamy się od marca tego roku. Zanim doszło do pierwszego spotkania oznajmiła mi, że jest w trakcie rozwodu, że ma córkę. Na chwilę obecną sprawy sądowe są uregulowane. Co prawda spotkania odbywają sie jeszcze u mnie ale coraz częściej pojawiam się u niej i coraz bliżej jej domu. Jej matka nie była zachwycona rozwodem, a sama partnerka, też nie chciała uchodzić za puszczalską, że ledwo sąd wydał wyrok a ona się z nowym gościem buja. No i druga sprawa jaką jest nieoceniona rola babci w opiece nad dzieckiem, gdy trzeba iść do pracy. Gdyby doszło do kłótni to nie miałby się kto opiekować małą podczas gdy moje kochanie pracuje. Nieraz jest to denerwujące i frustrujące, ale "twardym trzeba być a nie miętkim". Wiedziałem w co się ładuję. Dziecko? Urocza dziewczynka. Bałem się pierwszego spotkania. Jednak trochę mi moja praca pomogła. Pracuję w parku rozrywki dla dzieci i to tam ją zabrałem. Po chwili wspólnej zabawy awansowałem na "wujka". Partnerka jest bardzo zadowolona, że tak się z jej dzieckiem dogaduję. Jednak stare powiedzenie, że aby zdobyć serce kobiety z dzieckiem najpierw należy zdobyć serce jej dziecka jest w 100% prawdziwe.
Ojciec dziewczynki... Z tego co mi wiadomo siedzi za granicą. Ma tam inną partnerkę i kilkumiesięczne dziecko, a podczas rozwodu został wyznaczony jakiś tam okres czasu w jakim dziecko może się z ojcem widzieć. Moja partnerka zapowiedziała jednak, ze z początku o ile do takiego spotkania miało by dojść to ona na tym spotkaniu też będzie no i bezwzględnie spotkanie tylko na terenie Polski. Nie doszło do takiego spotkania jednak wiem, ze przez cały okres tego wydarzenia będę raczej niespokojny(delikatnie mówiąc), bo mam wrażenie, że to co małymi krokami staram się budować może przez jakieś z kosmosu wzięte obietnice jej biologicznego ojca szlag nagły trafić... gdzie ja daję od siebie to co najważniejsze - swoją obecność i świadomość ze nie są same. Co do samej ankiety jeszcze na początku roku zaznaczyłbym pewnie, że w żadnym wypadku, że kobieta z dzieckiem odpada. Ale strzała amora trafiła mnie i to co kiedyś wydawało się dla mnie przeszkodą nie do obejścia, teraz jest moim priorytetem. Trochę się rozpisałem ale uwierzcie mi, to i tak pisałem po łebkach. Niestety muszę się szykować do pracy.

znowuzapilem 30-08-16 15:20

#up, i takie posty się fajnie czyta. Brawo!
Ile lat ma córeczka jeśli można wiedzieć?

grrr 30-08-16 15:26

7 latek�� jest rezolutna i bardzo towarzyska. W sumie idealny wiek. Dziecko wie mniej więcej co się stało, że taty nie ma i raczej nie będzie. Więc w sumie jeden z większych problemów z głowy czyli tłumaczenie wszystkiego nastolatkowi w którym buzuja hormony i wrze nastoletni bunt. Teraz tylko czas, cierpliwość i duzo samozaparcia aby wszystkie sprawy rodzinne dobiegły do końca.

znowuzapilem 30-08-16 15:30

^^ życzę wytrwałości,jak najmniej przeszkód i powodzenia.

grrr 30-08-16 15:37

Dzięki�� wiesz jak coś by się miało zepsuć to sam to zepsuje. Powiedzmy że powiedzenie iż nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu pasuje tutaj do mnie idealnie.... Czasami za bardzo chce i za bardzo się staram.

Zane 30-08-16 17:01

Cytat:

Napisał grrr (Post 1197859)
Powiem tak. Jestem w takim związku. Spotykamy się od marca tego roku. Zanim doszło do pierwszego spotkania oznajmiła mi, że jest w trakcie rozwodu, że ma córkę. Na chwilę obecną sprawy sądowe są uregulowane. Co prawda spotkania odbywają sie jeszcze u mnie ale coraz częściej pojawiam się u niej i coraz bliżej jej domu. Jej matka nie była zachwycona rozwodem, a sama partnerka, też nie chciała uchodzić za puszczalską, że ledwo sąd wydał wyrok a ona się z nowym gościem buja. No i druga sprawa jaką jest nieoceniona rola babci w opiece nad dzieckiem, gdy trzeba iść do pracy. Gdyby doszło do kłótni to nie miałby się kto opiekować małą podczas gdy moje kochanie pracuje. Nieraz jest to denerwujące i frustrujące, ale "twardym trzeba być a nie miętkim". Wiedziałem w co się ładuję. Dziecko? Urocza dziewczynka. Bałem się pierwszego spotkania. Jednak trochę mi moja praca pomogła. Pracuję w parku rozrywki dla dzieci i to tam ją zabrałem. Po chwili wspólnej zabawy awansowałem na "wujka". Partnerka jest bardzo zadowolona, że tak się z jej dzieckiem dogaduję. Jednak stare powiedzenie, że aby zdobyć serce kobiety z dzieckiem najpierw należy zdobyć serce jej dziecka jest w 100% prawdziwe.
Ojciec dziewczynki... Z tego co mi wiadomo siedzi za granicą. Ma tam inną partnerkę i kilkumiesięczne dziecko, a podczas rozwodu został wyznaczony jakiś tam okres czasu w jakim dziecko może się z ojcem widzieć. Moja partnerka zapowiedziała jednak, ze z początku o ile do takiego spotkania miało by dojść to ona na tym spotkaniu też będzie no i bezwzględnie spotkanie tylko na terenie Polski. Nie doszło do takiego spotkania jednak wiem, ze przez cały okres tego wydarzenia będę raczej niespokojny(delikatnie mówiąc), bo mam wrażenie, że to co małymi krokami staram się budować może przez jakieś z kosmosu wzięte obietnice jej biologicznego ojca szlag nagły trafić... gdzie ja daję od siebie to co najważniejsze - swoją obecność i świadomość ze nie są same. Co do samej ankiety jeszcze na początku roku zaznaczyłbym pewnie, że w żadnym wypadku, że kobieta z dzieckiem odpada. Ale strzała amora trafiła mnie i to co kiedyś wydawało się dla mnie przeszkodą nie do obejścia, teraz jest moim priorytetem. Trochę się rozpisałem ale uwierzcie mi, to i tak pisałem po łebkach. Niestety muszę się szykować do pracy.

Gratuluję przede wszystkim dojrzałości i życzę wszystkiego dobrego;)

Raine 30-08-16 17:31

Zejn, weź Pan nie cytuj całych postów. Jakieś "(...)" wstawiaj czy cuś.
:goth:

Co do związku - trzeba mieć jaja, żeby brać babę z inwentarzem, ale czasami to opłacalna taktyka - przynajmniej nie trzeba po nocach wysłuchiwać bachorzych wrzasków, bo dzieciak(i) już po etapie darcia mordy. ;-)

Kationek 30-08-16 18:11

No i ciekaw jestem czy choć raz zapity mnie pochwali zamiast się kłócić :P

Ja jestem z kobietą, która ma dziecko. Spotykamy się (w zasadzie to praktycznie mieszkamy razem) przeszło 3 lata. Starsza odemnie. Jej syn mi nie przeszkadza, relacja z nim jest kumpelska. Sam zresztą mówi, że mamę i tatę on ma jedną, tak więc jedynie dzieciakowi przyklasnąć za mądre podejście.
Ojciec na codzień w zasadzie nie jest obecny - wyprowadził się na drugi koniec Polski po rozwodzie. Tak więc w tym aspekcie nie ma najmniejszych niesnasek.
I tak jak napisał grrrr - o takiej relacji można elaboraty pisać, bo posty są za krótkie żeby zawrzeć choć promil całości.
Jak ktoś jednak ma jakieś pytania lub wątpliwości to śmiało pytać. Chętnie podyskutuję...

Siarczan_Potasu 30-08-16 18:52

Kationek, jak oceniłbyś swoją atrakcyjność. Oprócz wizualnej także finansową.

Miałeś branie u kobiet? Związki bez zobowiązań? Przelotne, jednorazowe bzykania?

Zane 30-08-16 19:05

Cytat:

Napisał Siarczan_Potasu (Post 1197914)
Kationek, jak oceniłbyś swoją atrakcyjność. Oprócz wizualnej także finansową.

Miałeś branie u kobiet? Związki bez zobowiązań? Przelotne, jednorazowe bzykania?

Znowu chcesz zasugerować, że znalazł kobietę na stałe tylko dla darmowego seksu, a mamuśka samotnie wychowująca dziecko była łatwiejszym celem dla mniej atrakcyjnego i zamożnego faceta?:shifty:
Mającego problem z jednorazowymi przygodami.

@Kationek, nie bierz tego do siebie, sytuacja nie dotyczy Ciebie.

Siarczan_Potasu 30-08-16 19:25

Nie. Chodzi o coś innego. Zgaduj dalej. :)

Mały OT. Będąc w swing clubach pozwalasz swojej kobiecie na zabawy z innymi facetami?

Zane 30-08-16 19:33

Cytat:

Napisał Siarczan_Potasu (Post 1197922)
Nie. Chodzi o coś innego. Zgaduj dalej. :)

Mały OT. Będąc w swing clubach pozwalasz swojej kobiecie na zabawy z innymi facetami?

Masz po prostu ciekawe teorie, oderwane od rzeczywistości, więc ciężko zgadnąć^^ Jak wcześniej pisałem, byłem w swing clubach z żoną (wtedy narzeczoną) kilka razy, zawsze bawiąc się między sobą, o czym wielokrotnie pisałem - wystarczy znaleźć ;) Partnerce nie spodobała się z czasem atmosfera, faceci, którzy przychodzili i od tego czasu nie chodzimy. Druga kwestia, że gdybyśmy poszli do naprawdę dobrego swing clubu, atmosfera mogłaby być dużo lepsza.

Siarczan_Potasu 30-08-16 19:36

Na pewno ciekawe i na pewno nie oderwane od rzeczywistości. :)

Chodzić na swing i bawić się ze sobą. Kręciło was to, że ktoś patrzył?

Wyjące 40stki leciały na twój rozmiar Rocco?

Catalleya 30-08-16 19:38

Siarniacz, nie rób OT.

Siarczan_Potasu 30-08-16 19:43

Oj, przepraszam niewiastę najmocniej jak tylko potrafię. Mam nadzieję, iż nie uraziłem panny wrażliwości na wątkową czystość zbaczając z głównego tematu, próbując podpytać towarzysza Zane'e o jego niecne swingowe występki. Daruj nieskazitelna, odpuść grzesznikowi.

Zane 30-08-16 19:45

Cytat:

Napisał Siarczan_Potasu (Post 1197925)
Na pewno ciekawe i na pewno nie oderwane od rzeczywistości. :)

Chodzić na swing i bawić się ze sobą. Kręciło was to, że ktoś patrzył?

Wyjące 40stki leciały na twój rozmiar Rocco?

Być może kręciło, na pewno to jakaś odskocznia. Dużo par bawi się ze sobą, chodząc do swing clubu, ale co ja Ci będę tłumaczył. Wybacz, byłem zajęty czymś innym żeby patrzeć na "wyjące 40stki", nie róbmy offtop-u.

Kationek 30-08-16 19:55

Siarczan odpowiadając na pytanie.

Moja atrakcyjność - ot zwykły chłopak z sąsiedztwa. Nie mam postury kulturysty, ale też niczego mi nie brakuje.

Finanse - zarabiam nieźle, powyżej średniej krajowej. Dziewczyna zarabia jednak sporo więcej, finansowo jest poukładana i dziani faceci nie robią na niej wrażenia

Kobiety - kilka ich w życiu miałem; jednonocna przygoda raz; raz też dłuższa relacja oparta tylko na seksie; reszta to związki, które z różnych powodów się rozpadły

Powodzenie u kobiet - hmm jak to w życiu bywa, raz dostawałem kosza, innym razem nie.

znowuzapilem 30-08-16 20:11

Cytat:

Napisał Kationek (Post 1197904)
No i ciekaw jestem czy choć raz zapity mnie pochwali zamiast się kłócić :P

kolego, zawsze Cie pochwale jak napiszesz coś fajnego :) Ale choćbyś był najlepszym kumplem to jak bedziesz pisał głupoty to zrugam po całości, taki już jestem ;)

I chętnie poczytam dłuższe lub krótsze elaboraty na ten temat.
Nie chodzi o jakieś wskazówki czy porady(jak tu kiedyś półżartem pisałem) żeby wcielić je w moje życie bo moja "sprawa" to tylko takie gadanie. Natomiast od dawna mnie ten temat ciekawił - relacja samotna matka i dziecko do nowej relacji z partnerem.

Żeby wchodzić w niektóre z takich relacji trzeba mieć jaja jak orzechy. Ale przez to chyba taka relacja jest tymbardziej intrygująca bo wymaga dania od siebie dużo więcej.

grrr 30-08-16 20:37

Heh ale tutaj nie ma nic do gratulowania. Ani nie szukam poklasku. To po prostu miłość i tyle:) jak bym się chciał pochwalić swoimi jajkami to może założę osobny temat w dziale fotki dla dorosłych:)


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 18:39.

Powered by vBulletin®
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.