PDA

View Full Version : Gdzie zaczyna się alkoholizm?


opowiedzmiotym
09-09-12, 19:46
Dla jednych alkoholikiem jest osoba upijająca się do "zgona" każdego dnia,dla innych zaś wytarczy wypicie lampki wina po obiedzie,aby zarzucic mu ową chorobę. Jak jest u was? gdzie zaczyna się alkoholizm?

Pytanie ma dla mnie znaczenie,ponieważ nie potrafie samodzielnie wyznaczyć tej granicy.

Wujek
09-09-12, 20:00
Ja bym zadał pytanie takie. Czy facet który codziennie wieczorem wypija 2 piwka przed telewizorem - to juz alkoholik?
Czy to jeszcze przyzwyczajenie?

opowiedzmiotym
09-09-12, 20:01
o to wlasnie mi chodzi Wujku.

Wujek
09-09-12, 20:03
dla mnie alkoholizm zaczyna się gdy ktoś szuka powodu żeby sie upić, kilka razy w tygodniu.
Gdy ktos sięga po wódkę w kazdy weekend tylko po to by się napić.

Betina
09-09-12, 20:13
Każdy ma inną granicę, zatem trudno jest jednoznacznie określić - to już alkoholik, a ten jeszcze nie.

Jak dla mnie alkoholizm zaczyna się wtedy gdy nie potrafisz odmówić sobie piwka, gdy ktoś zaproponuje, gdy nie wyobrażasz sobie imprez bez picia oraz gdy u Ciebie w domu alkohol nie może stać, bo zbyt kusi i musisz go wypić.

Stela7
09-09-12, 20:26
Chyba jak już nie można funkcjonować bez,potrzeba cały czas bycia wstawionym..chociaż niektórzy mają tzw.cugi ale to już nie wiem.

RedJane
09-09-12, 21:06
Zgadzam się z Betiną.
Alkoholizm się zaczyna gdy czujesz, że musisz się napić, jesteś rozdrażniona, że nie możesz.

Wiadomo, czasem prawie każdemu się zdarzy dzień, że MUSI, zwłaszcza jak nie ma wypracowanych jakichś innych sposobów radzenia sobie ze smutkiem czy stresem.

Ale jak MUSI parę razy w miesiącu, to już jest powód do zaniepokojenia.

p.s. i wcale nie chodzi o upijanie się do zgonu, mogą być i dwa reddsy, ale jak bez tych dwóch reddsów chodzisz po ścianach to należy się nad sobą zastanowić.

Soundsleep
09-09-12, 21:12
Różne są zdania...
że niby codziennie musisz wypić piwka, to alkoholizm.
że się codziennie nadupisz to alkoholizm.
że liczysz pieniądze w portfelu, nie myśląc o tym, aby kupić chleb, tylko piwo, to alkoholizm.
że jak dziecko cię po prosi - kup mi lizaka - a ty kupisz piwo, to alkoholizm.
etc etc etc etc.

Dla mnie alkoholizm jest wtedy, podobnie jak z paleniem papierosów, czujesz wielkie pragnienie aby cipę włożyć do pyska, a nie masz i chodzisz w****iony na cały świat z detonatorem.
Choć mnie ostatnio zastanawia, czy picie codziennie piwa, bo musisz wypić, bo taki masz rytuał każdego dnia, to nie alkoholizm? Jak daleko jest to przyzwyczajenie, a wmówienie sobie, że to przyzwyczajenie/bo lubię piwo?

opowiedzmiotym
09-09-12, 21:26
Tak Sound.. tez sie nad tym astanawiam. moj facet codziennie wypija chociaz jedno piwo. kiedy zaczynami o tym rozmawiac usprawiedliwia sie tym ze je lubi,albo nie mial co robic. coraz bardziej sie martiwie,bo nad tym nie panuje w zaden sposob.

MsMisska
09-09-12, 21:39
Tak sobie myślę, i według mnie alkoholizm zaczyna się wtedy kiedy człowiek czuje potrzebe wypicia, musi bo go nosi. Wypiję i nie skończy dopóki się nie urżnie. Kiedy pije sam, nie ma z kim i wychleje poł litra sam ( mówię tu np o codziennym piciu). Jak nie ma kasy, i pożycza bo nie wytrzyma póki sie nie napije. Jak pije z kim popadnie, byle mieć towarzystwo do wypicia. Człowiek uzależniony zawsze będzie zaprzeczał, że jego to nie dotyczy.

VictoriiA
09-09-12, 21:45
tak sobie układasz plan dnia, żeby znalazł się w nim czas i miejsce na alkohol, źle czujesz się w towarzystwie osób niepijących, każda impreza, każdy wieczór ma smak tylko jak jest alkohol - najlepiej dużo i najlepiej z osobami które uważają tak samo ;) pijesz sam, jeśli reszta już wymiękła - no przecież nie wypada zostawiać, robisz rzeczy, których potem żałujesz, ale kac moralny trwa tylko na następnego wieczoru...itp, itd...
picie jednego piwka dziennie - bo lubisz, to nie alkoholizm, nie popadajmy w paranoję, wg mnie alkoholizm jest wtedy, kiedy uważasz, że ty i twoje życie stracicie na jakości, jeśli nie bedzie wam towarzyszył alkohol

Soundsleep
09-09-12, 21:45
Dlatego pytanie - czy człowiek który codziennie czuje, że musi wypić piwo (z tego co pamiętam z mitingów codziennie picia alkoholu terapeuci kwalifikowali do alkoholizmu nie uświadomionego), zaprzeczy, że musi, bo ma ochotę, bo się nudzi, to nie alkoholizm?

Przypomina mi się pewna rozmowa w TV. Na temat picia alkoholu w Polsce. Że spora liczba Polaków (mówimy tutaj o piciu piwa, bo ten alkohol najczęściej jest kupowany w naszym kraju) jest uzależniona od alkoholu, choć o tym nie wie.

Z moich doświadczeń z jakieś 7 lat temu. Piłem codziennie piwo, bo miałem taką ochotę, do dnia gdy czułem że popadam w poczucie winy, że to piwo pije codziennie (nie, że sporo kasy wydawałem, lecz, że piłem bo w taką rutynę wpadłem). Czy jeżeli się odczuwa poczucie winy to już alkoholizm? I wspomniana granica. Jeżeli pijemy codziennie, a wiemy, że możemy nad tym zapanować, że w każdej chwili alkohol możemy ograniczyć, czy tak naprawdę to sobie zaprzeczamy?

Vicki, mówisz o paranoi... ale przyznasz, że społeczeństwo lubi sobie tłumaczyć po swojemu. Szczególnie młodzi.

Raine
09-09-12, 21:53
Gdzie zaczyna się alkoholizm?

Alkoholizm zaczyna się tam, gdzie kończy się trzeźwość.
:whistle:

VictoriiA
09-09-12, 21:58
Vicki, mówisz o paranoi... ale przyznasz, że społeczeństwo lubi sobie tłumaczyć po swojemu. Szczególnie młodzi.

wiesz, ja też sobie to tak tłumaczę, sama dużo piję, mam mocno pijące towarzystwo i zauważam wiele z tych rzeczy, które już są problematyczne, a 1 piwko wieczorem ? jak dla mnie szkodliwość dla samej osoby jak i społeczna...zerowa. ale każdy sam wyznacza/przesuwa granicę, kiedy jeszcze coś jest ok, a kiedy już nie bardzo

opowiedzmiotym
09-09-12, 22:01
Raine,dzieki Ci za jakze uproszczenie sprawy ^^
kwesita tego czy człowiek,ktory pije,bo lubi i nie chce zrezygnowac moze byc nazwany alkoholikiem?
Przyklad numer jeden: kupil wczoraj butelke wodki. wypilam z nim po jednym drinku,budze sie rano,a tam pusto.
nie wazne keidy zapytam le wypil piw odpowiada "dwa".
Prosby o przystopowanie nie skutkuja,zawsze kolejny lyk jest usprawiedlwiany.

RedJane
09-09-12, 22:03
Ale normalny człowiek jednak [w moim pojęciu normy] jak mu się codziennie nudzi, to sobie znajduje w końcu jakieś zajęcie bardziej konstruktywne, niż picie piwa.

Jak pije codziennie z nudów, to może nie jest jeszcze alkoholikiem ale ma tendencje do bycia ****ą życiową, a to też niedobrze.

Soundsleep
09-09-12, 22:04
nie wazne keidy zapytam le wypil piw odpowiada "dwa".
Prosby o przystopowanie nie skutkuja,zawsze kolejny lyk jest usprawiedlwiany.

No dla mnie to już nieciekawie, jeżeli pijący zawsze ma wytłumaczenie, i nie mówi ile wypił.
Z drugiej strony - wie jak się wściekasz i jak tego nie lubisz, więc dlatego kręci?

VictoriiA
09-09-12, 22:04
omotka, no w takim wypadku to już nie jest 1 piwko do kolacji...i jak dla mnie haczy o alkoholizm.

opowiedzmiotym
09-09-12, 22:06
psikusem jest to,ze dla mnie tez haczy. nie chce jednak wyciagac zlych wnioskow. przez jego picie nasz zwiazek nie raz byl bliski konca. zawsze przepraszal a pozniej bylo to samo.

RedJane
09-09-12, 22:45
Omotka - koleś kręci, mataczy, jest w stanie wypić sam butelkę wódki do lustra i ma w dupie sugestie, że może już wystarczy.

Tu nie ma, że pochopne wnioski. W takich przypadkach lepiej dmuchać na zimne.

Zaznaczam, że ja z natury jestem mało czepialska i nie ingeruję w sposób spędzania wolnego czasu i preferencje własnego chłopa, ale przy takich zachowaniach by mi dzwoneczek alarmowy zaczął na********ć ostro.

upocone jajka
11-09-12, 17:21
alkoholizm to jest wtedy kiedy rano po konkretnym przepiciu dzien zaczyna sie od "klina"

snata
11-09-12, 18:46
w mojej opinii jak każde uzależnienie, zaczyna się wtedy kiedy powoduje niemożność wykonywania codziennych czynności, typu: chodzenie do pracy (punktualnie i ogólnie ), interakcje z innymi ludźmi na płaszczyźnie społecznej itp

watch.out
11-09-12, 18:50
Gdy ktoś staje się agresywniejszy podczas trzeźwienia niż gdy jest pijany. Osoba, której trzeba walnąć garnucha jest rozdrażniona i szuka powodu do wyjscia z domu.
No i tak jak mowi jajo... budzisz się i pierwsze co to klin.

Tom_Bombadil
11-09-12, 18:59
Dawno temu się mówiło, że pijak to ten co chce pić, a alkoholik to ten co musi pić.

opowiedzmiotym
11-09-12, 20:54
Kazimierz,a co jesli musi pic i tylko sie tlumaczy,z pije bo chce?

MsMisska
11-09-12, 20:57
Wymówka, po prostu. Usprawiedliwia się.

Tom_Bombadil
11-09-12, 21:06
Kazimierz,a co jesli musi pic i tylko sie tlumaczy,z pije bo chce?

Spełnia warunek drugi - (MUSI) - czyli alkoholik.

Specjalistą nie jestem, ale doświadczenie życiowe mi podpowiada, że jak masz ochotę się napić, ale umiesz się powstrzymać to nie jesteś alkoholikiem.
Ale tutaj powinien się wypowiedzieć specjalista, a nie mła.

RedJane
11-09-12, 21:30
A co ma powiedzieć, że pije, bo musi? Jakby się przyznał, to by wypadało podjąć kroki, by nie musieć, a to nie jest przyjemne.

Zauważ, że napisałaś, że parę razy przez to związek był bliski końca, ale go to najwyraźniej nie ruszyło, bo nadal swoje.

Więc albo się nie boi, bo jest pewny, że go za nic nie zostawisz, albo po prostu wóda jest na liście priorytetów przed Tobą.

Zastanów się: jakby on Cię prosił ileś razy, żebyś coś tam zmieniła w swoim zachowaniu, bo mu to strasznie przeszkadza - zmieniłabyś, czy olała sikiem prostym i kłamała mu w żywe oko?

Tom_Bombadil
11-09-12, 21:47
Post RedJane zmusił mnie to przeczytania uważniej całego wątku, a zwłaszcza tego co pisała Opowiedzmiotym.

Z jednej strony nie uważam, że jedno piwo codziennie to alkoholizm, więc wściekanie się na chłopaka o piwo jest przesadą, ale z drugiej strony moja skromna rada - rozważ spieprzenie z tego związku.

Żadne, ale to żadne tłumaczenia chłopaka typu "fajny koleś, tak się uroczo potrafi nawalić i wtedy się super bawi", albo "to był ostatni raz" itp to tylko mydlenie sobie oczu.
Znam takie przypadki i potem wyrzuty kierowane do samej siebie, że "trzeba było to zakończyć gdy można było".

upocone jajka
12-09-12, 19:06
przykład z zycia


jakiś czas temu dunska psiarnia postanowiła wyposażyć sie w alkomaty (dotychczas dostępne były tylko na dołkach) kiedy nowe przyjechały z niemiec, pisali po gazetach trąbili w szkiełku że na weekendzie bedą kontrole i były ale okazało sie że 80% skontrolowanych była ''na gazie'' ( w Dk dopuszczalna dawka jest do 0.5 promila)

ludzie zrobili zadyme poodwoływali sie, nawet jakiś minister interweniował. psiarnia wiec zaprzestała kontroli a ''wadliwe'' alkomaty odesłano do producenta :lol:

teraz tylko haltują jak ktoś zgłosi że jest niewłasciwe zachowanie albo jakiś dzwon


do czego zmierzam? tutaj każdy non stop pije, nawet kierowcy w pracy robia po 5-6 piw. wina do obiadu czy wieczorna szklana whisky do meczu to standard

tylko ja jestem lamus i nie pije. nie pije bo nie mam z kim :redface:

Tom_Bombadil
12-09-12, 19:31
nie pije bo nie mam z kim :redface:

No tak.. z warzywami z pola trudno pić. Ale można zagryzać!

upocone jajka
12-09-12, 19:36
jak miałem tu takiego kolege z Wołynia (rasowego dresiarza) to praktycznie co weekend przybijaliśmy gwoździe :pray:

znowuzapilem
13-09-12, 21:12
Granica alkoholizmu jest tak cienka i płynna że nie ogarniecie.

dzika kotka
13-09-12, 21:15
Raine,dzieki Ci za jakze uproszczenie sprawy ^^
kwesita tego czy człowiek,ktory pije,bo lubi i nie chce zrezygnowac moze byc nazwany alkoholikiem?
Przyklad numer jeden: kupil wczoraj butelke wodki. wypilam z nim po jednym drinku,budze sie rano,a tam pusto.
nie wazne keidy zapytam le wypil piw odpowiada "dwa".
Prosby o przystopowanie nie skutkuja,zawsze kolejny lyk jest usprawiedlwiany.


8) Chciałas powiedzieć, że on sam sobie wypił butelkę wódki, mhm, tak do snu....????

elKoj69
16-09-12, 14:07
Nie ma jednej granicy. Nie ma jednej definicji. Każdy ma swoją. Znam trochę temat(nie po sobie). Pewien terapeuta, z którym rozmawiałem też był alkoholikiem. Sam tak siebie nazywał. A jego alkoholizm polegał na tym, że zawsze przed spaniem musiał napić się szklaneczkę whiskacza. Znam ludzi, gdzie zaczęło się to od każdego weekendu przy alkoholu. Również w małej ilości. Wykonywali codzienne czynności, zawsze w sobote było sprzątanie większe domu itd, w trakcie czego popijali piwko. A więc alkoholizm musi w takim razie zaczynać się wtedy, gdy bez niego nie jesteśmy w stanie/nie chcemy/nie możemy wykonać jakiejś czynności. Czy to pójście na impreze, czy to codzienne czynności, jak wcześniej wspomniany terapeuta- nie zasnął bez whisky, czy znajomi, którzy bez alkoholu w weekend nie mogli z czasem normalnie funkcjonować. Poza tym, jeśli sam sie zastanawiasz czy jesteś alkoholikiem to zazwyczaj coś w tym jest...

elKoj69
16-09-12, 14:48
Gorzej, jeśli nie da rady się ustatkować, bo swoim manifestem wolności wpadł w klatkę alkoholizmu? Niektórzy są bardzo podatni, i to ustatkowanie się może być niemożliwe..

red_painterka
16-09-12, 21:53
Czy mieszkając w akademiku można czuć się alkoholikiem? U nas walutą jest piwo. Nie ma imprezy w akademiku czy spotkania znajomych bez alkoholu. Nie ma wieczornego oglądania filmu bez piwka. Nie ma przerw w nauce bez alko.


To nie musi być alkoholizm, ale warunki sprzyjające - jak najbardziej. Z tym, że większość z tego "wyrośnie", a ci ze skłonnościami do uzależnień (jeśli przyjąć istnienie takich) po studiach dalej będą pić.
Miałam kiedyś na zajęciach z psychologii pewnego mężczyznę który na studiach (jak twierdził) pił jak każdy. Tyle, że on po znalezieniu pracy, założeniu rodziny nie przestał, łącznie z piciem w miejscu pracy. A nie był to przykład typowego menela, facet wykształcony, oczytany itd. Czyżby jakiś czynnik genetyczny generujący osobowość skłonną do uzależnień? Kto wie... Jego siostra była uzależniona od heroiny.

aryman
16-09-12, 22:01
Alkoholizm na dobre zaczyna się na studiach. Chyba, że nie o to chodzi w temacie :]

upocone jajka
16-09-12, 22:04
na studiach to są jednostrzałowe lamusy bez dresów

picie to zaczyna sie na meczach wyjazdowych !


malinowe nosy to my ! WU KA ES !

aryman
16-09-12, 22:17
Na studiach jak chlejesz to przynajmniej koedukacyjnie a na meczach wyjazdowych z łysymi kolegami a po dziewczyny można jedynie zadzwonić :twisted:

upocone jajka
16-09-12, 22:32
na meczach wyjazdowych to miejscowe kobiety zabiera sie w jasyr :whistle:

red_painterka
16-09-12, 23:08
Pozostaje tylko współczuć wątrobie i nerkom ;/

znowuzapilem
17-09-12, 10:35
na studiach to są jednostrzałowe lamusy bez dresów

picie to zaczyna sie na meczach wyjazdowych !


malinowe nosy to my ! WU KA ES !

Hehe, dobrze powiedziane:)

upocone jajka
17-09-12, 18:26
zz jaki miałeś najdłuższy wyjazd? i od razu drugie pytanie ile razy przybiłeś gwoździa w pociągu :D

znowuzapilem
17-09-12, 22:46
Miałem takie wyjazdy na których w ogóle nie pamiętam że byłem:D Najdłuższy to chyba 2,5 dnia w trasie a kolejne 2 dni w dzielnicowej mordowni :)

Cantarella
18-09-12, 16:49
Trudny temat, ciężko też tu generalizować. Jednak osoby, która wypija sobie codziennie 2 piwa po pracy alkoholikiem bym nie nazwała. Podobnie kogoś kto w weekend lubi zalać się w trupa na imprezie.

Osobiście piję praktycznie codziennie. Zazwyczaj zejdzie mi "0,7", niekiedy więcej. W weekendy albo jak ktoś wpadnie to dużo, dużo więcej. I ciągnę tak już od ładnych paru lat: w wieku 19 lat zaczęłam pić w miarę regularnie. I to już myślę, że można by nazwać alkoholizmem. Zdaję sobie z tego sprawę.

Ale nie widzę też powodu, dla którego miałabym rezygnować z picia. Nie przeszkadza mi to w funkcjonowaniu, spełniam się zawodowo (oczywiście nie pracuję na etacie), niczego nie muszę sobie odmawiać, zakup flaszki czy kilku piw dziennie nie wpływa znacząco na mój budżet. Na życie towarzyskie również zbytnio nie mogę narzekać, a kiedy mam być trzeźwa, to jestem trzeźwa.
Za to przynajmniej czuję się lepiej.

Oczywiście zdarzały mi się też naprawdę skrajnie patologiczne przypadki, o których w życiu nie napiszę w internecie i strasznie się ich wstydzę, ale tu raczej regularność spożywania alko nie ma nic do rzeczy. Poza tym ostatnimi czasy się trochę jednak ogarnęłam.

ilonasz22
18-09-12, 18:26
jedno piwo codziennie to już jest alkoholizm


___________________
nie linkujemy

Ned
23-09-12, 18:33
Dobrze powiedziane. Mam znajomego alkoholika, który już 6 lat nie pije. Nie może nawet normalnie zjeść czekoladki z alkoholem, taka choroba.

Także w ogóle nie trzeba pić, żeby być alkoholikiem :)

Cantarella
23-09-12, 21:42
Alkoholik wcale nie musi pić często,może to być człowiek który wypija nawet tylko raz do roku, ale ważne jest to co się z nim dzieje kiedy już się napije. Kiedy jego organizm poczuje alkohol włącza się ssanie, pragnienie nie do ugaszenia i w tym dniu pije do oporu i upija się. I wcale na drugi dzień pić nie musi, wystarczy to co się dzieje w tym dniu w którym się napił. To jest właśnie objaw choroby. Człowiek zdrowy zna umiar i w każdej chwili może przestać bez odczuwania wewnętrznej pokusy picia dalej.

Jeśli każdy kto się upija choćby raz w roku jest wg ciebie alkoholikiem to ja nie mam pytań :lol:

Pewnie jakieś 90% userów forum dowiedziało się właśnie czegoś nowego o sobie.

Attyla
24-09-12, 14:11
Alkoholizm zaczyna się wtedy gdy kończy się kasa, a pić się chce dalej...

Goldie
24-09-12, 14:33
Kiedy się robi loda w bramie za setkę wódki...

Kamil B.
01-11-12, 08:27
Alkoholizm zaczyna się wtedy gdy zaczynamy przyjmować regularne dawki bo bez tego ciężko nam rozpocząć dzień czy też czujemy się jak palacz, który chodzi rozdrażniony bez papierosa. Gdy ktoś też nie potrafi sobie odmówić w weekend i co tydzień niewiele z niego pamięta to też jest zalążek czegoś poważniejszego. Niestety wśród znajomych mam spore grono takich osób, które już nawet nie ukrywają, że mają z tym kłopoty.

kumar1
04-11-12, 16:43
A jak mówię: "ale bym sobie piwo wypił..." i rzeczywiście mam taką chęć, to czy to już sygnał choroby?

Kasica
04-11-12, 19:08
o ile nie mówisz sobie tego codziennie to nie :)

malyerotomaniak
06-01-13, 20:17
moim zdaniem to alkoholizm zaczyna się wtedy, kiedy wódka przestaje wykrzywiać ryj, a zaczyna smakować ^^

Astraja
06-01-13, 21:58
O kurde mać :|

sister_lu
07-01-13, 00:20
moim zdaniem to alkoholizm zaczyna się wtedy, kiedy wódka przestaje wykrzywiać ryj, a zaczyna smakować ^^

O, to mogę spać spokojnie :) Wódka mi w ogóle nie smakuje.

Mestiv
07-01-13, 00:45
Chyba jeśli osoba jest w stanie nie pić przez powiedzmy 2-3 miesiące, albo pić z jakimś sztywnym niskim limitem, którego ani razu nie przekroczy, to nie jest alkoholikiem.

jezebel
07-01-13, 10:42
Zgodzę się z większością, że alkoholik to osoba, której życie jest temu alkoholowi podporządkowane. Nastolatki często żyją wyłącznie myślą, że niedługo będzie weekend i się nawalą - to już krok do nałogu. Mężczyźni i kobiety czekają na fajrant, bo za rogiem kupią sobie puchę piwa - to już krok do nałogu. Samo oczekiwanie wywołuje swojego rodzaju podniecenie a pierwszy łyk alkoholu odpręża.

jezebel
07-01-13, 22:10
Załóżcie klub :shifty: ;)

kasik*
09-01-13, 13:43
Alkoholizm? czytałam gdzieś definicję , że jest to już osoba która sięga po niego w regularnych odstępach czasu np co tydzień zawsze wypije 0,5 l bo sobota czy coś tam. Sama nie wiem jak to z tym dokładnie jest, ale zauważyłam u siebie, że mając np tydzień wolnego codziennie myślałam, a gdzie by tu na piwko wyskoczyć czy coś albo kupić. Jest to już nawet w takiej fazie bardzo niebezpieczne i dlatego staram się hamować nawet w tę soboty. Może to wynika z tego, że w dalszej rodzinie był ten problem i właśnie w ten oto sposób się zaczynało. Najpierw raz na tydzień, potem dwa razy w tyg itd itd..