PDA

View Full Version : Wymiana partnerów


MrLova
04-01-10, 22:57
Cześć, piszę ten temat nie dlatego, że potrzebuję rady w kwestii podjęcia decyzji czy też instrukcji prostego sposobu rozwiązania problemu. Interesują mnie przede wszystkim wasze opinie oraz to - co wy zrobilibyście na moim (w sumie naszym) miejscu. No to dajemy:

Od jakiegoś czasu - ja i moja dziewczyna, myślimy o seksie z inną parą na zasadzie wymiany partnerów. Przeczytaliśmy różne na ten temat artykuły, obejrzeliśmy parę filmików z takich akcji i dużo na ten temat rozmawialiśmy.

Nie chcę tu poruszać tematu w kwestii moralnej, to czy ktoś by to zrobił lub też nie - nie jest tu istotne. Nie chcę także wchodzić na temat miłości bo jedni będą uważać, że skoro ten temat między nami padł - to jej między nami nie ma, inni całkowicie bezpruderyjnie zrobiliby to z każdym i kiedykolwiek.

Problem polega na tym, że oboje chcielibyśmy to zrobić, i wygląda to dość śmiesznie, ponieważ ze względu na to, że nigdy tego nie robiliśmy - mamy sporo dylematów. Ale jedno jest pewne, chcielibyśmy to zrobić. Wystarczy, że lekko jedna osoba z nas spuści z tonu druga od razu myśli że super byłoby to zrobić, gdy druga osoba spuści z tonu, ta pierwsza nagle jest chętna i gotowa na już. Myślę w takim razie, że jest między nami jakiś rodzaj zazdrośći - tak, oboje chcielibyśmy zrobić to i cudowne jest fantazjowanie o tym, dopóki nie wyobrazimy sobie naszej drugiej połówki obok robiącej to z nieznaną nam osobą - w normalnym świecie "konkurencją". Średnio też boję się o to czy nasz długoletni związek mógłby się rozpaść, ponieważ darzymy się naprawdę dużym zaufaniem, jednak pewien rodzaj niepewności jest.

Dlatego jesteśmy w kropce, oboje wiemy, że chcielibyśmy tego spróbować, oboje wiemy, że chętnie byśmy to zrobili - najlepiej by było gdyby bez obecności partnera, jednak tego właśnie nie chcemy na 100%.

Sytuacja bez wyjścia? Patowa? Zrezygnować i darować sobie bzdurne seksualne zachcianki, które zapewne miną po pierwszym orgaźmie jak tylko uwolni się cała adrenalina? Co WY byście zrobili w swojej sytuacji partnerskiej w takim wypadku?

Pozdrawiamy.

Hagath
04-01-10, 23:04
W tym wypadku lepiej zrobić za mało niż za dużo. Jeśli wątpliwości się pojawiają, to znak, że wymiana partnerów prawie na pewno coś między Wami zepsuje.

Nie rzucajcie się na głęboką wodę. Zacznijcie od znalezienia pary, z którą moglibyście uprawiać seks w tym samym pomieszczeniu, ale bez żadnych wymian. Dopiero gdy uznacie, że to Wam odpowiada, ruszcie krok dalej (ale może nie koniecznie od razu w stronę seksu, ale pieszczot z osobami trzecimi).

Tizio
04-01-10, 23:23
Dokładnie tak jak pisze koleżanka powyżej, przerabiałem takie układy i bez całkowitego zaufania i dojrzałości uczucia nie macie co kombinować, bo nie przyniesie to nic dobrego.
Byłem świadkiem rozpadu 2 całkiem fajnych związków gdyż właśnie rzucili się w tematykę swingu zbyt wcześnie.

MrLova
05-01-10, 00:23
No tak, spodziewaliśmy się raczej takiej odpowiedzi - zdroworozsądkowej. Gdy rozmawialiśmy mówiliśmy nawet, że może by tak zrobić to kiedy będziemy małżeństwem, oznaczałoby to w pewnym sensie już gotowość naszego związku na wyzwania, pewnego rodzaju niemożność "zdradzenia" podczas takiego swingerskiego spotkania. Chociaż wiadomo - w najgorszym wypadku istnieje możliwość rozwodu, ciężko jest powiedzieć kiedy tak naprawdę jest dobry moment.

A co powiecie na to: bo tak właściwie jest - że oboje nie boimy się rozpadu związku, oboje wiemy, że będziemy ze sobą dalej, nasza zazdrość nie wynika z poczucia niebezpieczeństwa dla partnerstwa a jedynie wynika z samej psychicznej blokady związanej z zobaczeniem drugiej osoby w objęciach kogoś obcego. Dziwna sytuacja bo może tu też zainstnieć coś takiego: pozwolę jej/mu na to, żebym ja mógł/mogła to zrobić i przekonać się jak to jest. W każdym razie nie jest to typowa obawa o związek a najzwyklejsza zazdrość, tak jak np. o sąsiada lepsze auto - nie zniszczy nam życia, co najwyżej popołudnie.

Hagath
05-01-10, 00:31
To wszystko nie jest takie czarno-białe, czyli albo rozwód albo "i żyli długo i szczęśliwie". Moim zdaniem bardziej prawdopodobna jest opcja: rozum mówi "przecież się na to godziliśmy, przecież to nic takiego, zostańmy razem", a uczucia "za każdym razem, gdy widzę ją nagą, wyobrażam sobie na niej JEGO ręce".
Teraz sobie tłumaczysz, że to drobiazg, że minie, ale tego nie wiesz. I nawet w Twoich postach widzę wahanie, ono bije z pomiędzy wierszy po oczach, choć starasz się przekonać samego siebie, że jesteś zdecydowany.

MrLova
05-01-10, 00:45
No właśnie, no właśnie... najgorsze jest to, że oboje wiemy, że wszystko może być super aż do momentu kiedy będzie po wszystkim. I najgorsze jest to, że przecież mimo tego, że możemy tego chcieć, możemy się nie bać o przyszłość, możemy być pewni swojego zaangażowania - to później mogą nadejść refleksje związane już po przeżyciu tego. Po prostu nabędziemy nowe doświadczenie i dopiero po nim przyjdą wyrzuty sumienia czy problemy, których teraz nie zauważamy. Strasznie ciężkie bo z drugiej strony - chce się spróbować i zaszaleć. I teraz pada: trzeba wyznaczyć sobie priorytety, wiedzieć co w życiu ważne... właśnie. Czasami chciałbym być półmózgiem, który bierze życie całymi garściami.

Hagath
05-01-10, 00:59
Jeśli ta fantazja aż tak Was prześladuje, to rozpatrz moją radę, by podchodzić do niej stopniowo. Widok pary kochającej się obok raczej nie rozpierniczy Wam psychiki, a już na tym etapie możecie pomyśleć, że to w sumie nie jest takie fajne. I problem będzie z głowy. A jeśli się spodoba, próbujcie dalej, ale powiedzcie drugiej parce o swoich wahaniach i o tym, że muszą się nastawić na wasze "stop" w każdym momencie. Myślę, że zostaniecie zrozumiani, bo zapewne każdy swinger na początku miał wątpliwości.

MrLova
05-01-10, 01:03
Myślę, że trzeba by było tak właśnie zrobić, chociaż zapewne to też nie będzie takie proste, z tego co czytałem ciężko jest znaleźć ludzi odpowiednich, większość to analfabeci gotowi na wszystko w każdej chwili byle tylko zbyt długo nie pisać i rozmawiać a we własnym otoczeniu nikogo nie znajdziemy - wiadomo, ale to już temat na osobny... temat?.

Hagath
05-01-10, 01:23
Zajrzyj tu:
Te tematy są także o wątpliwościach:
http://beztabu.com/showthread.php?t=14480
http://beztabu.com/showthread.php?t=11993
http://beztabu.com/showthread.php?t=12287
A te o szukaniu osób do "wielokąta":
http://beztabu.com/showthread.php?t=13416
http://beztabu.com/showthread.php?t=3383
http://beztabu.com/showthread.php?t=8369

Jacenty
05-01-10, 06:31
... oboje nie boimy się rozpadu związku, oboje wiemy, że będziemy ze sobą dalej, nasza zazdrość nie wynika z poczucia niebezpieczeństwa dla partnerstwa a jedynie wynika z samej psychicznej blokady związanej z zobaczeniem drugiej osoby w objęciach kogoś obcego...

To nie jest do końca tak, jak sobie to wyobrażacie. Nie macie teraz tego typu obaw, tylko dlatego, że taka sytuacja nie dotknęła Was bezpośrednio. Na razie są to tylko marzenia, dywagacje co by było gdyby. Nigdy nie wiadomo w jaki sposób człowiek zareaguje na określoną sytuację. Tego typu doświadczenie nie jest czymś, czego można się wyuczyć i zareagować w ściśle określony sposób. Tam gdzie w grę wchodzą emocje, a takie z pewnością będą i to spore, zawsze istnieje element nieprzewidywalności.



... Dziwna sytuacja bo może tu też zainstnieć coś takiego: pozwolę jej/mu na to, żebym ja mógł/mogła to zrobić i przekonać się jak to jest. W każdym razie nie jest to typowa obawa o związek a najzwyklejsza zazdrość, tak jak np. o sąsiada lepsze auto - nie zniszczy nam życia, co najwyżej popołudnie.

Jesteś absolutnie pewny, że to tylko zwykła chwilowa zazdrość? Wydaje mi się, że jednak jest to coś więcej. Świadczą choćby o tym Twoje obawy i wahania. To niepewność swoich reakcji i reakcji partnera. Niby oboje tego pragniecie, ale wszystko jest OK dopóki te pomysły pozostają w sferze marzeń. Żadne z Was nie wie do końca jak zareaguje na widok partnera pieprzącego się z kimś całkowicie obcym i jaki to będzie miało wpływ na Wasze dalsze relacje. Skoro są wątpliwości, to znaczy że nie jesteście jeszcze do tego kroku gotowi. Mimo zapewnień i obustronnych deklaracji cały czas pozostaje ten element niepewności i to on powinien mieć decydujące znaczenie. Nie ciekawość i chęć posmakowania czegoś nowego. Więcej można stracić niż zyskać.

Tom_Bombadil
05-01-10, 06:32
Kilka uwag natury technicznej:

1. nie jest łatwo znaleźć odpowiednią parę. Dość wspomnieć, że w przypadku dwojga ludzi muszą się dobrać 2 osoby, a to już bywa trudne. W przypadku czworga - ilość możliwych kombinacji chęci/niechęci jest zdecydowanie większa.
2. seks z inną parą bywa rewelacyjny, ale bywa również kiepski (jak to w życiu). Tyle, że powodów do powstania nieprzyjemnych sytuacji jest więcej. Np. zazdrość - jeśli jedno z Was będzie miało wybuch zazdrości to nieprzyjemna sytuacja nastąpi między czworgiem ludzi, a nie dwojgiem. A czkawka moralna pozostanie w Was na wiele lat.
3. spróbujcie najpierw seksu koło siebie, a najlepiej z parą doświadczoną
4. nie zapominajcie o prezerwatywach! Drugi mężczyzna średnio będzie myślał o nich w chwili uniesienia z Twoją dziewczyną. Uwierz mi.
5. seks z inną parą to nie tylko bzykanie innej kobiety, ale również widok własnej kobiety bzykającej się z innym. Jesteś na to gotowy?
6. seks Twojej dziewczyny z innym facetem to również zapach jego skóry i potu pozostawionej na jej skórze. A to bywa cholernie drażniące. Jesteś na to gotowy?
7. Wracając do punktu 1 - jest mnóstwo par "szukających", a właściwie można by je nazwać "erotomanami gawędziarzami". Podniecają się tylko opisami tego co by nie zrobili i ewentualnie spotkaniami przy kawie. Sam, gdy seks grupowy na krótko zagościł w moim życiu poznałem parę, która była (tak się przyznali!) po przeszło 100 spotkaniach zapoznawczych i nigdy nie przekroczyli Rubikonu.
8. Jeśli kiedykolwiek coś nie zagra w Waszym związku to zawsze jedno z Was wyrzuci drugiej osobie właśnie to, że doprowadziła do tego, że w Wasze życie erotyczne wdarł się ktoś inny.

To tak kilka uwag na gorąco.
Nie zniechęcam do seksu w grupie, bo to naprawdę bywa podniecające zdarzenie. Od siebie dodam, że w poprzednim związku kilka razy doświadczyłem tego w różnych konfiguracjach. W obecnym związku nigdy się nie zgodzę na wprowadzenie do naszego łóżka kogoś obcego.