PDA

View Full Version : Cierpienia młodego frajera. Część I.


e-rotmantic
03-07-07, 14:47
Z góry uprzedzam, że opowiadanie jest czysto erotyczne w około 40%. To dopiero pierwsza część i ostatnia, jeśli się nie spodoba. Jeśli pojawią się głosy poparcia, będę kontynuował.


Dwudziestojednoletni Piotr był studentem trzeciego roku, małomiasteczkową, bardzo nieśmiałą i niepozorną osobą, a przede wszystkim, totalnie zakompleksioną. Był klasycznym przykładem grzecznego "syneczka mamusi i tatusia", w którego wychowaniu królowała nadopiekuńczość i mechanizm "szklanej kuli". Dopóki mieszkał z rodzicami, nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo za sprawą swojego charakteru jest narażony na samotność. Gdy rozpoczął studia, zamieszkał sam w dużym mieście w wynajętym pokoju u starszej kobiety, która nawiasem mówiąc, była nie do zniesienia na dłuższą metę. Z racji swojej aspołecznej postawy, Piotr nie był w stanie zorganizować sobie bardziej komfortowego lokum. Dwa lata przebywania poza domem rodzinnym zdążyły mu już dobitnie uświadomić, że jest kompletną męską cipą, a nawet i to byłoby wówczas komplementem. Poziomy hormonów były jednak u niego w normie, co oznaczało, że brak kobiety doskwierał mu niemiłosiernie. Miał za sobą ponad dwie dekady życia, a nie wiedział nawet jak smakują kobiece usta, o innych obszarach żeńskiego ciała nie wspominając. Dotychczas zadowalał się jedynie filmami wiadomej treści i niemal codziennym trenowaniem stawu nadgarstkowego prawej ręki.

Było pogodne, słoneczne, październikowe południe. Piątek. Bezchmurne niebo, roześmiane słońce i chłodnawe, orzeźwiające powietrze przywracały wiarę w mit o "złotej polskiej jesieni", a w połączeniu ze świadomością rozpoczynającego się weekendu, dodawały życiowej energii. Piotr stał przed wejściem głównym na swój wydział. Za pięć minut miał się rozpocząć wykład. Wahał się. Uczęszczał na niewiele wykładów, a ten akurat był jednym z tych, na których nie zasypiał. Z drugiej strony, czuł apogeum potrzeby zrobienia czegoś ze swoim życiem, zmiany swojej osobowości i, co najważniejsze, walki o swoją męskość. Skierował się w kierunku budynku, w którym znajdowało się coś na kształt uczelnianej kawiarenki internetowej. Zasiadł, jak zwykle, przy komputerze w samym rogu sali, gdzie czuł się najlepiej, możliwie najbardziej odgrodzony od otoczenia. Jak zwykle również, zalogował się do lokalnego czata, tym razem jednak z innym, krótkim acz treściwym nickiem __$PON$ORAL. Czekał na odzew, nie tyle z zamiarem kupienia sobie "loda", co z chęcią wykupienia życiowej szansy na własną normalność. Los mu sprzyjał. Pomimo nienajlepszej pory dnia na czatowanie, nie minął kwadrans i wyskoczyło okienko prywatnej rozmowy z nickiem zgoła niepozornym.

~joanna23: cześć!
~__$PON$ORAL: witam :)
~joanna23: szukasz kogoś kto zrobi Ci loda?
~__$PON$ORAL: nic dodać nic ująć
~joanna23: to może umówimy się?
~__$PON$ORAL: a jesteś tą której szukam?
~joanna23: jak najbardziej :)
~__$PON$ORAL: bo tak po Twoim nicku tego nie widać ;)
~joanna23: bo na czacie wolę sama zaczepiać niż zamykać setki privów z niepoważnymi tekstami
~__$PON$ORAL: rozumiem a skąd jesteś?
~joanna23: z ... a Ty?
~__$PON$ORAL: z ...
~__$PON$ORAL: jest możliwość żebyśmy umówili się u Ciebie?
~joanna23: mieszkam z rodzicami więc odpada
~__$SPON$ORAL: w takim razie u mnie możemy umówić się na jutro?
~joanna23: jasne, na którą?
~__$PON$ORAL: może być 11?
~joanna23: wcześnie trochę jak na taką usługę ;) ale nasz klient nasz pan
~joanna23: gdzie mam przyjechać?
~__$PON$ORAL: mieszkam na ...
~joanna23: to może umówimy się na peronie na …? przyjadę kolejką
~__$PON$ORAL: ok
~__$PON$ORAL: jak Cię rozpoznam?
~joanna23: jestem trochę przy sobie i będę miała obcisłe spodnie w czarno-białą zebrę. na pewno łatwo mnie poznasz
~__$PON$ORAL: a czy możesz wysłać mi fotkę?
~joanna23: jasne, podaj maila

Chociaż rozmowa była jedynie wirtualna, Piotrowi zamarł oddech. Poczuł ten potworny ścisk w gardle, niemal słyszał jak bije mu serce. Oczywiście, zdawał sobie sprawę, że na czacie zdarzają się różne rzeczy, czatowicze robią sobie po prostu jaja. Gdyby jednak joanna23 była na przykład nudzącą się gimnazjalistką na lekcji informatyki, która dla zabicia czasu wciska kit napalonym samcom, to z pewnością nie oszczędziłaby mu szczegółowego opisu tego, co go spotka, a raczej, co by mogło spotkać na takim spotkaniu. Wyrobione przez lata czatowania doświadczenie oraz intuicja mówiły Piotrowi, że autentycznie dzielą go 24 godziny od pierwszego w jego życiu zbliżenia z kobietą. Po minucie oglądał już zdjęcie Joanny. Rzeczywiście, była pulchna, a mówiąc wprost, gruba. Jednak pomimo postury, była estetyczna i, co było dla Piotra najistotniejsze, miała ładną twarz, z wyróżniającymi się wydatnymi, nabrzmiałymi ustami, jakby specjalnie stworzonymi do obciągania, oraz urzekającymi, dużymi, idealnie okrągłymi, czarnymi oczami. Piotr chciał za wszelką cenę zredukować opanowujący go, coraz silniejszy strach. Obawiając się odrzucenia nawet przez prostytutkę, zawczasu wysłał jej również swoje zdjęcie. Joanna nie okazała żadnych obiekcji. Była jeszcze jedna rzecz, która nie dawała Piotrowi spokoju. Zdawał sobie sprawę, że chcąc stracić dziewictwo z ****ą, nie jest codziennym klientem.

~__$PON$ORAL: ale jest jeszcze pewna sprawa, o której powinienem Ci chyba powiedzieć
~joanna23: tak?
~__$PON$ORAL: nie wiem, czy ma to dla Ciebie znaczenie ale wolę tego nie ukrywać
~__$PON$ORAL: chodzi o to, że to byłoby coś w rodzaju mojego pierwszego razu. nigdy wcześniej nie byłem z kobietą
~joanna23: w porządku, rozumiem :)
~__$PON$ORAL: i jeszcze jedno pytanie mam, jeśli wolno. jaki jest koszt takiej Twojej wizyty?
~joanna23: 50 może być?
~__$PON$ORAL: jasne
~__$PON$ORAL: to jesteśmy umówieni?
~joanna23: tak jest
~__$PON$ORAL: w takim razie do zobaczenia jutro o 11 :)
~joanna23: do zobaczenia :)
~joanna23: pa

Szła jakieś 10 metrów od niego, odwrócona tyłem. Kruczoczarne włosy związane w kitek lekko powiewały na wietrze. Nie sposób było nie zauważyć cętkowanych na czarno-biało obcisłych spodni. Nie ulegało wątpliwości, że to ONA. Pomimo tuszy, była ubrana z klasą, subtelnie wyróżniała się z tłumu. Kolejka pojechała dalej… Piotr czuł jakby adrenalina pod ogromnym ciśnieniem uderzała mu do gardła. Przemógł się całym sobą, aby nie uciec. Powtarzał sobie w myślach: "Jak nie teraz, to nigdy. Nie mam nic do stracenia. Płacę, to wymagam." Podszedł do niej. Przywitanie ledwo przeszło mu przez gardło. Ona z uśmiechem odwzajemniła "cześć". Jej pogodny wyraz twarzy ozdobionej spokojnymi, dużymi, antracytowymi oczami oraz perlistym uśmiechem nieco go rozluźnił. Droga do jego mieszkania, na szczęście krótka, minęła niemal w kompletnym, typowym krępującym milczeniu. Zdawkowe wymiany zdań i tak zdążyły go jednak zszokować. Dziewczyna była studentką czwartego roku medycyny(!) Prezentowała pewien poziom, dzięki czemu Piotr mógł czuć się swobodniej.
W mieszkaniu zaproponował standardową kawę / herbatę plus ciasto, które dzień wcześniej specjalnie kupił. Joanna zachowywała się jak najnormalniejsza dziewczyna, jakby w ogóle nie była ****ą i wpadła do kumpla na zwyczajną pogawędkę "o życiu". Przyjazne i otwarte usposobienie Joanny spowodowało, że pili, jedli i rozmawiali, jak starzy, dobrzy znajomi. Jak na kobietę przystało, Aśka dużo mówiła. Jednak potrafiła również słuchać. Piotr po raz pierwszy w życiu na żywo zwierzył się komuś ze wszystkiego, co gnębiło go od lat. Czarująca rozmówczyni nawet nie zerkała na zegarek, nie odliczała czasu, dzięki czemu płynął on bezszelestnie i niepostrzeżenie. Piotr cały czas nie mógł uwierzyć, że Joanna nie traktuje go jak klienta, lecz jak człowieka. Dopiero po jakichś dwóch godzinach, korzystając z chwili milczenia, ona zaproponowała:

- To co? Zabrać się za ciebie?

Stali naprzeciwko siebie. Ona, długo nie zwlekając, przeszła do rzeczy. Bezceremonialne i wprawnie zdjęła jego dżinsy razem z bokserkami, cały czas patrząc mu prosto w oczy. Delikatnie pchnęła go na łóżko. Sama uklęknęła przed nim na podłodze i pomimo swojej tuszy, bez kompleksów rozebrała się do pasa. Chociaż to wszystko było takie rutynowe i schematyczne, to jednak było jakieś inne. Pomimo tego całego profesjonalizmu, Joanna nie zachowywała się jak prostytutka, a Piotr nie czuł się jak klient, przynajmniej jak zwyczajny klient. Gotowała się w nim adrenalina zmieszana z testosteronem. Serce waliło jak młot. Ta mieszanka emocji powodowała, że podniecenie nie było pełne, członek nie osiągnął swoich pełnych wymiarów, lecz mimo to, był pokaźny. Ona delikatnie ujęła go w dłoń, zsunęła napletek i powoli, nie spuszczając wzroku, zbliżała rozchylone usta do bladoczerwonego żołędzia. Wszystko wydawało się dziać w zwolnionym tempie, a Piotr już nie mógł się doczekać, aby doznać jak to jest czuć penisa w ustach kobiety. Wreszcie!… W końcu to nastąpiło! Namiętne, gorące usta objęły jego główkę tuż u jej nasady. Piotr poczuł ciepło, które tak rozkosznie rozpływało się od czubka jego fallusa po całym ciele, przeszywając je jednocześnie dreszczem. Teraz dopiero Joanna opuściła wzrok, a jej usta wraz z dłonią wolno zmierzały w dół. Piotr był mile zaskoczony, że jest to tak przyjemne, a jednocześnie nie powoduje aż tak silnej erekcji, by obawiać się o przedwczesny finał. Dzięki temu mógł w pełni rozkoszować się doznaniami z obciągania i bez stresu popaść w błogostan. Joanna wykonywała regularne, powolne, płynne ruchy, pomagając sobie dłonią. Dzięki temu, że na początku wzwód nie był pełny, teraz Piotr odczuwał, jak jego członek puchnie w jej ustach i widział, jak coraz mniejsza jego część zatapia się w jej buzi. Chociaż po raz pierwszy obcował z kobietą, coś mu mówiło, że ta dziewczyna angażuje się w to, co robi. Od czasu do czasu koniuszkiem języka, wręcz z namaszczeniem, omiatała główkę penisa. Piotr nie chciał pozostać dłużny. Starał się odwzajemnić pieszczoty, głaskając jej plecy oraz masując piersi. Ona z kolei rewanżowała mu się pieszczotami ud i pośladków. Piotr wciąż nie mógł uwierzyć, że przy tym wszystkim w pełni może panować nad sobą i nie osiąga orgazmu. Minęły dopiero może ze dwie minuty, które były dla niego niczym rajska wieczność, dlatego zaczął czuć się niezręcznie, że jeszcze nie doszedł. Jednak Joannie zupełnie to nie przeszkadzało. Cały czas z tą samą namiętnością, fachowo obciągała. Piotr zaczął kołysać biodrami, aby wzmocnić swoje doznania. Doświadczona dziewczyna wiedziała w czym rzecz, zacisnęła mocniej usta oraz dłoń na penisie i przeszła do szybkiego tempa. Z subtelnej dziewczyny przemieniła się rasową dziwkę, jakby czytała Piotrowi w myślach, jakby chciała mu powiedzieć: "Myślisz, że możesz tak łatwo nad sobą panować? Zobaczymy, ile teraz wytrzymasz!" I nawet pomimo szybkiego tempa, z początku Piotrowi wydawało się, że do orgazmu jeszcze daleka droga. Jakże się jednak mylił. Kilka wprawnych, szybkich ruchów wystarczyło i zaczął czuć jak w jego prąciu gwałtownie rośnie ciśnienie. Miał wrażenie, że same jego rozmiary zaraz rozsadzą te cudne usta, w których był zatopiony. Jednak Joanna zdawała nic sobie z tego nie robić. Konsekwentnie, w szybkim ale równym tempie robiła mu laskę. To już długo nie mogło potrwać. Piotr czuł falę gorąca rozpływającą się po całym ciele, nieuchronnie nadchodzący orgazm. Chciał ostrzec Joannę przed nadchodzącym wytryskiem, jednak nie mógł wyksztusić nawet słowa. Ona doskonale wiedziała, co się dzieje i co robić. Zatrzymała usta u nasady żołędzia i zaczęła ssać samą główkę. Masując trzon penisa dłonią, zdawała się pomagać spermie przedostać się z jąder prosto do jej buzi. W końcu stało się. Ponieważ główka penisa była cały czas szczelnie objęta ustami, Piotr nie czuł wytrysku, jak to odczuwał przy masturbacji, ale jakby wypromieniowywał z siebie cały żar podniecenia, jaki w nim się skumulował, wprost do ust Joanny, która lekko ssała żołądź, spowalniając ruchy dłonią. Dopiero po pierwszych, najsilniejszych strzałach Piotr poczuł, że główka jego penisa tonie w spermie, którą buzia Joanny była przepełniona. Ona jednak sumiennie wyciskała wszystko do ostatniej kropli, koniuszkiem języka masując wylot słonawego płynu. W końcu wyjęła go z ust i ku kompletnemu zdziwieniu Piotra okazało się, że wszystko, co z niego wystrzeliło, połknęła.

Wyraz jej twarzy z dziwkarskiego z powrotem powrócił do łagodnego i pogodnego. Piotr wpatrywał się w jej wielkie, roześmiane oczy z niedowierzaniem. Nie wiedział co ma powiedzieć. Ona, nie zważając na jego zmieszanie, niespodziewanie objęła go i namiętnie zaczęła całować w usta. W pierwszym ułamku sekundy Piotrowi przemknęła odrzucająca myśl o jego nasieniu, które dopiero co wypełniało jej usta. Jednak już po chwili był wniebowzięty czując jak jej język łączy się z jego językiem oraz nutą niepowtarzalnego, intymnego smaku. Kończąc żarliwy pocałunek, Joanna przylgnęła policzkiem do jego policzka i półszeptem powiedziała mu do ucha:

- Fajny jesteś, Kociaku. Jak chcesz, możemy zostać kolegami.
- Jak to? Nie rozumiem. - Odparł oszołomiony Piotr, odrywając się od jej twarzy i wbijając w nią pytający wzrok.
- No normalnie. Możemy być kolegami. Nie chciałbyś?
- Tak po prostu?
- Tak. Nie musisz mi za nic płacić ani teraz, ani potem.
Piotr kompletnie nie wiedział, o co chodzi. Nie wierzył w to, co słyszy. To wszystko kompletnie go otumaniło.
- Chcę być fair. Skoro się tak umówiliśmy, to ci zapłacę.
- Ale naprawdę nie musisz.
- Ale chcę - odparł stanowczym głosem, wręczając dziewczynie pięćdziesięciozłotowy banknot.

Joanna przyjęła go z uśmiechem, który w ogóle nie schodził z jej twarzy. Piotr nie wiedział, czy zrobił dobrze czy źle i dlaczego tak zrobił. Czy to chodziło o dumę, honor, a może po prostu o brak wiary w siebie?

- Można na twoim kompie obejrzeć film? - zapytała Joanna.
- Tak… yyy… jasne. O ile jest na CD - znów zaskoczenie.
- Nie wiem, zobacz - odpowiedziała, wyciągając płytę z torebki.

To była "Legalna blondynka". Oglądali, przytuleni do siebie, zachowywali się jak kochająca się para z co najmniej kilkumiesięcznym stażem. Śmiali się, głaskali, pieścili i całowali.

W pokoju panował już mrok przebijany jedynie światłem z monitora. Film się skończył. Wstali z sofy, Piotr zamierzał wyjść do toalety, kiedy ona zagrodziła mu drogę. Stanęła naprzeciw i przylgnęła do niego całą sobą, a jej dłoń wylądowała na jego rozporku, którego zawartość błyskawicznie zareagowała.

- One more time? - zagadnął Piotr żartobliwie, bo był przekonany, że Joanna tylko się droczy.
- A co? Nie masz ochoty? - wyszeptała mu do ucha, po czym zdecydowanym ruchem pchnęła go na łóżko.

Po chwili był już nagi, a Joanna siedziała na jego udach i rozbierała siebie, pozostając w samych majtkach.

- Nie bój się mnie - powiedziała między kolejnymi pocałunkami, obsypującymi jego tors i schodzącymi coraz niżej.

Faktycznie, Piotrowi rysowało się przerażenie w oczach. Nie był pewny, do czego to wszystko zmierza i czy tego chce. Wątpliwości jednak prysły, gdy znów poczuł to cudowne ciepło ust i wilgoć języka Joanny okalające jego przyrodzenie. Dziewczyna znała się na rzeczy. Po poprzednim orgazmie członek nie był już tak wrażliwy na pieszczoty, dlatego teraz bez przesadnej czułości, stanowczo zajmowała się jego sprzętem. Przeliczyła się jednak. Piotr nie był już tak stremowany jak za pierwszym razem, przez co nie było już autokontroli i wkrótce był gotowy do strzału. Joanna, czując gwałtownie napływający charakterystyczny słonawy posmak, szybko zorientowała się, przerwała pieszczoty i zacisnęła dłoń mocno u nasady członka. Piotr tylko cicho jęknął. Dziewczyna odczekała trochę, aż jego napięcie opadnie, po czym ułożyła się obok niego i położyła dłoń na jego policzku.

- Teraz twoja kolej, Kociaku - powiedziała z figlarnym uśmiechem i lekko nacisnęła jego głowę, sugerując, co ma zrobić.

Piotr zaczął nieporadnie całować jej szyję, piersi, schodził coraz niżej, wciąż ponaglany ręką Joanny, która kierowała jego głowę wprost między jej uda. Gdy tylko tam się znalazł, sama pośpiesznie ściągnęła majtki i z powrotem przyciągnęła go do swojego skarbu. Była wyraźnie podniecona, ciężko oddychała. Jej cipka była zadbana, dokładne ogolona, z dużą, wystającą łechtaczką. Piotr obawiał się tej pierwszej w jego życiu minety. Zdawał sobie sprawę, że co innego oglądać jak to robią na pornosach, a co innego samemu lizać cipkę. Wiedział, że faceci często mają do tego obrzydzenie. Obawiał się, jak zareaguje na ten nowy smak.

- No dalej, Kociak! - ponaglała go.

Nieśmiało dotknął językiem wystającego, różowego guziczka. Ona przycisnęła jego głowę. Zaczął powoli lizać. Na szczęście, Piotrowi spodobał się ten rodzaj seksu. Wagina Joanny wcale nie pachniała rybą, jak to czytał na licznych forach internetowych. Był to niepowtarzalny intymny zapach i smak kobiety. Lizał coraz łapczywiej. Joanna pohamowywała jego zachłanność, instruując go co pewien czas.

- Delikatniej. - Wyżej. - Szybciej ruszaj języczkiem. - Ale nie tak mocno.

Chociaż ten instruktaż był permanentny, to jednak nie peszył Piotra. Gdy tylko robił tak, jak ona tego chciała, od razu reagowała jeszcze szybszym i głębszym oddechem a nawet cichutkimi jękami. Cipkę zalewały kolejne strugi soków i śliny. Joanna pomimo wyraźnego podniecenia leżała nieruchomo, jedynie ręką cały czas przyciągała i sterowała głową chłopaka. Orgazm przyszedł niespodziewanie, gdy usta Piotra, zgodnie z zaleceniami, szybko ale delikatnie ssały łechtaczkę. Szczytowanie było spokojne. Ciało Joanny przeszedł ledwie wyczuwalny dreszcz. Jednak Piotr, mimo braku doświadczenia, po zamglonych w ekstazie oczach dziewczyny widział, że udało mu się zaspokoić jego kochankę. Jej spokój nie potrwał długo. Znów przejęła inicjatywę i znalazła się na nim. Ponieważ fallus Piotra zdążył już utracić godziwe rozmiary, Joanna pośpieszyła przywracać go do stanu używalności. Na początku zdołała umieścić go całego w buzi. Piotr poczuł, jak czubek jego kutasa dotyka gardła. Joanna chciała przytrzymać go tak, jednak penis tak szybko rósł, że po chwili musiała zadowolić się tylko połową jego długości.

- Mam pójść po gumkę? - zapytała znienacka, przerywając ssanie.
- Yyy… to znaczy?

Piotr doskonale wiedział, co to znaczy, ale absolutnie nie miał pojęcia, czy się zgodzić.

- No czy chcesz się bzykać? - zapytała wprost.

Z jednej strony to była wspaniała kobieta, okazała mu tyle zrozumienia, dała tyle przyjemności. Jaka by jednak nie była cudowna, w końcu była ****ą(!) Ostatni argument przeważył.

- Nie - odparł Piotr niepewnym głosem.

Zaraz po tej odmowie, poczuł się głupio, że zrobił Joannie przykrość. Ona doskonale, już nie po raz pierwszy, czytała z jego twarzy. Pocałowała go czule w policzek i gładząc po włosach, wyszeptała:

- Dobrze, rozumiem - po czym posłusznie powróciła do pieszczot oralnych.

Nie minęło dużo czasu, gdy Piotr znów poczuł ten żar a po chwili wilgoć, które wyrywały się z niego, a które jego kochanka sumiennie chłonęła.

Leżeli obok siebie, patrząc sobie w oczy, w milczeniu.

- Muszę już lecieć, Kociak.

Odprowadził ją na przystanek. Gdy odjeżdżała, pomachali sobie na pożegnanie.

Piotr był kompletnie oszołomiony. Nie potrafił zebrać myśli, nie umiał wyjaśnić co i dlaczego się stało. Pomimo braku doświadczenia w sprawach seksu, orientował się, czym zajmuje się prostytutka. Przychodzi, robi swoje, inkasuje gotówkę, poleca się na przyszłość i wychodzi. Dlaczego akurat on został potraktowany tak wyjątkowo? Przecież nie dlatego, że dobrze płaci. Co jest takiego w nim, że prostytutka, która ma kontakt z dziesiątkami jak nie z setkami facetów, zwróciła uwagę akurat na niego? Aby w końcu zatrzymać tę spiralę myśli, przyjął wersję, że dziwka zrobiła to po prostu dla zabicia czasu i odprężenia. Uspokoił się. Nie na długo. Telefon.

- Tak, słucham?
- Tęsknię już za Tobą, Kociak.

e-rotmantic
03-07-07, 14:48
Joanna i Piotr spotykali się, ale nie chodzili ze sobą. Ona dalej zajmowała się swoją niechlubną profesją, opowiadała mu nawet o swoich klientach. Nie robiła tego dla pieniędzy. Dzięki rodzicom miała ich w brud. Prostytuowała się, bo po prostu to lubiła. Piotrowi to jednak nie przeszkadzało. Angażował się w tę znajomość, chociaż nie wiedział, do czego ona zmierza. Szybko zaczął odczuwać tęsknotę, gdy nie byli razem. Joanna często mówiła mu, że jest "świetnym materiałem na męża". Mimo, iż ich znajomości nie można było nazwać związkiem, rozmawiali o swojej przyszłości. Czy to była miłość? Piotr wmawiał sobie, że nie kocha, że to przecież nie może być miłość, że to tylko głupie zauroczenie. Jednak tak naprawdę nie wyobrażał sobie, że Joanny mogłoby nie być. Dzięki niej zaczął się zmieniać fizycznie i duchowo. Zaczął się inaczej ubierać, stał się śmielszy, śmiał się do wszystkich i wszystkiego jak głupi do sera, nabierał pewności i wiary w siebie. Zaprzestał nawet walenia konia. Jego życie odzyskało barwy, o ile w ogóle miało je kiedykolwiek wcześniej.

Drugi seks po dość długiej przerwie uprawiali u niej w domu, na podłodze w jej pokoju. Tym razem Joanna nawet nie pytała o stosunek. Rozumiała, że to jeszcze za wcześnie. Poprzestali na pettingu. Tym razem Piotr, który przez kilkanaście dni nie był zaspokajany, również przez siebie samego, dysponował potężnym ładunkiem, któremu nawet Joanna nie mogła podołać. Nie zdołała połknąć wszystkiego. Wybiegła do łazienki.

- Wszystko w porządku? - zapytał zaniepokojony Piotr, gdy wróciła.
- Tak, Kociaczku - odpowiedziała, wtulając się w niego ze wszystkich sił.

W takich momentach zawsze zastanawiał się, na czym polegają jej uczucia. Czy to w ogóle jest prawdziwe, czy to jakaś gra? A jeśli gra, to w jakim celu?

- Kociaku, nie zobaczymy się przez tydzień. Wytrzymasz?
- No ciężko będzie, ale spróbuję. A dlaczego? Wyjeżdżasz dokądś?
- Na obóz, do Francji.

Ostatnie słowa, jakie powiedziała podczas pożegnania to:

- Tylko nie sprowadzaj sobie panienek i tęsknij za mną!…

Było to półżartem, jednak dzięki tym słowom, które dźwięczały mu w pamięci, mężnie znosił rozstanie i tęsknotę. Właściwie od samego początku z radością odliczał dni do jej powrotu. Przez pierwsze trzy dni kontaktowali się SMS-owo. Czwartego dnia Joanna nie odpisywała przez cały dzień. Piotr specjalnie się tym nie przejął, jednak z każdym dźwiękiem komórki z biciem serca patrzył na wyświetlacz. Upragniony SMS przyszedł po 22: "Kociaku, jednak nie zostanę Twoją żoną. Zakochałam się. Przepraszam." Po wymianie kilkunastu albo kilkudziesięciu SMS-ów przepełnionych żalem, przeprosinami, goryczą i złośliwością, Piotr zrozumiał w końcu, że to koniec. Był tylko krótką przygodą, ona z resztą dla niego też.

Klaudia przyjechała punktualnie o 20:00. Była wysoką szczupłą dziewczyną z gatunku "hardcore". Ubrana cała na czarno, ciemny makijaż, glany. Klaudia to był zapewne pseudonim, ale Piotra to akurat w ogóle nie obchodziło. Na czacie miała nick CallGirl. Chciał zabić przeszywający go ból i smutek, a może zemścić się z to "…nie sprowadzaj sobie panienek." A może chciał odnaleźć Joannę, tylko że w kimś innym? Tak, Piotr podświadomie miał taką nadzieję. Jednak Klaudia nie odstawała od standardowego zachowania kobiety lekkich obyczajów. Poprosiła o metalową muzykę i z miejsca przeszła do rzeczy. Loda robiła o niebo lepiej niż Joanna, w czym niebagatelną rolę odgrywał kolczyk na języku. Poza tym, nie zajmowała się samym tylko członkiem. Całowała również jego okolice, ssała jądra, a przy tym słodko mruczała i postękiwała. Chociaż doznania fizyczne były o klasę wyższe, to Piotr nie czuł się tak cudownie jak z Joanną. To nie było to. To było zwyczajne obciąganie, a Klaudia była po prostu dobrym lachociągiem. W desperacji szarpną ją za włosy i oderwał przyssaną do jego kutasa ****ę.

- Pocałuj mnie! - rozkazał i nie czekając na cokolwiek, wbił się w jej usta.

Nie stawiała oporu. Odwzajemniła pocałunek. Lizała się świetnie. Ale to nie było to, czego Piotr pragnął. Nie czuł uczucia. To była autentyczna rutyna i autentyczna dziwka. Przyciągnął jej głowę za włosy z powrotem do krocza i wręcz nabił jej buzię na swojego *****. Nie puszczając jej włosów, nadawał ruchom jej głowy zdecydowany szybki rytm. Chciał, żeby to już się jak najszybciej skończyło. Bez żadnego ostrzeżenia wybuchnął w jej buzię. Puścił jej włosy. Ona zajęła się resztą, pomimo zaskoczenia i lekkiego zakrztuszenia, pomrukując, pieczołowicie spijała spermę. Wyczekała, aż wypłynie cała do ostatniej kropli. Gdy wstała, oblizała jeszcze ostatnią kroplę, spływającą z jej wargi.

Piotr nie czuł żadnej satysfakcji. Był wściekły i załamany zarazem. Zrozumiał, że nie seksu potrzebował, nie o seks tutaj chodziło. Chodziło o miłość, kochał Joannę...


Ewentualne podobieństwo osób lub wydarzeń jest nieprzypadkowe.

Copyright by e-rotMANtic.

markg
03-07-07, 15:52
troche duzo czytania, nie masz tego w wersji video ?

e-rotmantic
03-07-07, 16:08
troche duzo czytania, nie masz tego w wersji video ?
Opowiadania przeznaczone są dla ludzi umiejących czytać.

Ms.Madzia
03-07-07, 18:38
mi opowiadanie bardzo się podoba i zdecydowanie prosze o kolejne czesci ;]

AlinaK
03-07-07, 18:38
Mnie się podobało. Poproszę o ciąg dalszy :)

667
03-07-07, 22:32
Niewiele czytałem tak dobrych opowiadań :) Pisz dalej! :)

Jurik88
03-07-07, 23:41
Fajne opowiadanie, czekam na kolejny odcinek.

Ajron
17-07-07, 14:52
swietne, bez ciotek, matek i innych udziwnien.
to koniec czy bedzie kontynuacja?

kototel
17-07-07, 23:52
Za****ste.
Mam nadzieje, ze na tym nie skonczysz.
Pozdro.

e-rotmantic
18-07-07, 01:20
to koniec czy bedzie kontynuacja?
Widzę, że się spodobało, więc będzie kontynuacja, ale na pewno nieprędko. Pierwsza część powstawała przez bez mała pół roku (z przerwami)(!) Wolę robić coś długo, ale porządnie.

markg
18-07-07, 05:28
wreszcie przeczytalem, rewelacja! jezeli kontynuacja bedzie taka dobra jak poczatek to chcialbym kupic prawa do filmu